Reklama

Żukowianie. Jerzy Pontus

29/09/2004 09:16
Urodził się w Kartuzach, ale od trzydziestu lat mieszka w Żukowie. Jego matka Ludmiła pracowała jako nauczycielka w Mściszewicach i Prokowie, ojciec Stanisław był mechanikiem lotnictwa.

-Jednak z kulturą kaszubską, jej tradycjami, zapoznawał mnie przede wszystkim dziadek Wiktor - podkreśla pan Jerzy (z zawodu pedagog).

W latach siedemdziesiątych pracował w spółdzielni "Cepelia", która w swoim oddziale w Kartuzach zajmowała się produkcją mebli ludowych, ceramiki i haftem kaszubskim. Przez szesnaście lat, do 1995 roku, występował w Regionalnym Zespole Pieśni i Tańca "Kaszuby", jako tancerz, śpiewak, instrumentalista i konferansjer. W Żukowie podjął pracę w Państwowym Ośrodku Maszynowym, gdzie zajmował się sprawami socjalnymi i kulturalnymi. To dzięki niemu pracownicy POM poznawali prawdziwy świat teatru i muzyki, bo organizował im częste wyjazdy, m.in. do trójmiejskich teatrów i filharmonii.

Zapraszał załogę na spotkania z aktorami, pisarzami, malarzami i muzykami. Nic więc dziwnego, że już po roku pracy w POM zaproponowano mu stanowisko dyrektora Gminnego Ośrodka Kultury w Żukowie, który przejął po Małgorzacie Górskiej. Prowadził tę placówkę przez dziesięć lat. - Szczególnie wiele energii wkładałem w kultywowanie tradycji sztuki ludowej. Starałem się bardzo dbać o dalsze popularyzowanie żukowskiego haftu. Na temat działalności GOK mógłbym opowiadać długo, ale to co akurat przypomina mi się w tej chwili, to na pewno cieszące się dużym zainteresowaniem wystawy twórców ludowych, niezapomniane spotkania hafciarek, które założyły w ośrodku swoje koło, wspaniała orkiestra dęta, różnego rodzaju zespoły wokalno-instrumentalne i taneczne, wielokrotnie nagradzana grupa rockowa "KIR", koło wokalne, w którym uczyliśmy naszą młodzież śpiewu indywidualnego i zespołowego, plenery rzeźbiarsko-malarskie dla zawodowych twórców, organizowane pod kierunkiem Andrzeja Rogowskiego - znanego grafika z Gdańska, I Wielki Konkurs Poezji i Prozy im. Franciszka Fenikowskiego, polsko-fiński plener malarski (gościliśmy w Żukowie kilkunastu malarzy i grafików z Finlandii, którzy z dużym zainteresowaniem przenosili na papier i płótno najpiękniejsze żukowskie krajobrazy, tak charakterystyczne budowle, jak kościół ponorbertański czy młyny). Byłem również pomysłodawcą i organizatorem, tutaj w Żukowie, Przeglądu Kapel Ludowych Województwa Gdańskiego im. Antoniego Sutowskiego, popularnego kompozytora i wielkiego promotora-konsultanta zespołów folklorystycznych. Takie przeglądy udało mi się zorganizować trzy razy, w każdym uczestniczyło po kilkanaście kapel. Myślę dziś o reaktywowaniu tej imprezy - mówi Jerzy Pontus.

Jego działalność na rzecz rozwoju kultury w gminie żukowskiej polegała także na przygotowywaniu sali do danej imprezy, załatwianiu sprzętu, filmów, a także wykonywaniu różnorodnych prac porządkowo- estetyzacyjnych. Jako dyrektor GOK był bardzo przedsiębiorczy. W latach osiemdziesiątych kupno zestawu komputerowego graniczyło z cudem. Jednak pan Jerzy i na to znalazł sposób. Kiedy dowiedział się, że można to niezwykłe dzieło myśli ludzkiej kupić na "kartę górniczą", zatelefonował do dyrektora Domu Kultury w Tychach, formułując prośbę mniej więcej takiej treści: " Panie dyrektorze, telefonuję z maleńkiej kaszubskiej miejscowości. Marzy nam się komputer. Czy mógłby pan nam pomóc w zdobyciu karty ..." - i tu rozmówca z południa kraju przerwał panu Jerzemu, stwierdzając krótko: " Niech pan do nas przyjeżdża". Oczywiście wyjazd nastąpił niemal natychmiast, karta górnicza już na żukowianina czekała, który następnego dnia powrócił ze Śląska niezwykle uszczęśliwiony, bo z nowiutkim komputerem dla naszego GOK. Wkrótce tę samą metodę skutecznie zastosował nabywając dla żukowskiej placówki magnetowid. Pomysłu nie zabrakło także na zdobycie filmów dla członków koła fotograficznego. Ponieważ były one drogie.

Jerzy Pontus postanowił dokonywać hurtowych zakupów w warszawskiej centrali Foto-Kino-Film. Tam nabywał jednorazowo dwie, trzy olbrzymie szpule, na których znajdowały się klisze o długości kilkudziesięciu typowych klisz do aparatu fotograficznego. Po przyjeździe do Żukowa ciął je w ciemni na odpowiednie długości i w ten sposób żukowskie koło fotograficzne pozyskiwało możliwie najtańsze filmy. Trzeba również przypomnieć, że za czasów dyrektorowania Jerzego Pontusa działało w Żukowie prawdziwe kino ("Radunia"), które podlegało Gminnemu Ośrodkowi Kultury. Tu nasz rozmówca również brylował, sprowadzając najlepsze i najnowsze filmy. Zdarzało się, że głośna kinowa premiera odbywała się niemal jednocześnie w największym kinie w Gdańsku (w dzisiejszym Neptunie) i w maleńkiej placówce w Żukowie. Poszczególne akty woziło się z Gdańska do Żukowa natychmiast po zakończeniu ich wyświetlania w "Neptunie". Kiedy w Gdańsku trwała projekcja drugiego aktu, do kina "Radunia" docierał pierwszy. Później drugi, trzeci i tak do końca trwania filmu. Zimą pan Jerzy kombinował dmuchawę, którą dogrzewał salę kinową godzinę przed seansem. To był też fragment jego "kulturalnej" działalności w Żukowie.

-Bardzo popularne były u nas dyskoteki. Przychodziło na nie nawet dwieście dziewcząt i chłopców. Pojęcie bramkarz w ogóle nie było wówczas znane. Młodzież bawiła się kulturalnie, bez bijatyk i awantur. Na potańcówki przychodzili nawet uczniowie szkoły podstawowej. Byli bardzo zdyscyplinowani, przestrzegali uczniowskiego regulaminu, który dokładnie określał im godzinę końca dyskoteki. Sygnałem pożegnania z tańcami była dla nich popularna piosenka "Pszczółka Maja" - przypomina nasz rozmówca.

Z jego inicjatywy, obok budynku GOK adaptowanego z domu mieszkalnego, wybudowana została sala widowiskowa (na fundamentach ... zrujnowanego kurnika). Starzy bywalcy do dziś wspominają emocjonujące turnieje tenisa stołowego, brydżowe oraz wiele innych atrakcyjnych imprez artystycznych, które odbywały się w przestronnym wnętrzu tej sali. Tylko scena miała powierzchnię 44 metrów kwadratowych. A dziś?, dziś nie ma w Żukowie ani Gminnego Ośrodka Kultury, ani kina, paradoksalnie nie ma ich w mieście Żukowo, a były i znakomicie działały we wsi Żukowo. W dawnym budynku GOK-u, który poprzednie władze samorządowe sprzedały prywatnemu właścicielowi, mieści się m.in.: Biuro Rachunkowe. A pan Jerzy prowadzi swoją działalność gospodarczą, firmę "Reklamy-Pontus", oczywiście w Żukowie.

-Niestety, po GOK i kinie "Radunia" pozostały tylko wspomnienia - uśmiecha się z żalem w oczach Jerzy Pontus.

Tekst i fot.: Piotr Cackowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości