Dramatyczne sceny rozegrały się w poniedziałkowe przedpołudnie w przychodni w Żukowie, gdzie przywieziono 4-letnie dziecko. Jego stan był na tyle poważny, że zespół ratownictwa medycznego podjął natychmiastową próbę reanimację. Niestety, bezskutecznie. Chłopiec zmarł. Postępowanie w tej sprawie wszczęła Prokuratura Rejonowa w Kartuzach.
Zdarzenie miało miejsce w poniedziałek, przed południem.
- Przywieziono do naszej przychodni 4-letniego chłopca. Ze względu na stan dziecka, zespół ratownictwa medycznego zlokalizowany w Żukowie, z pomocą naszego personelu podjął natychmiastową reanimację. Niestety długotrwała próba przywrócenia czynności życiowych nie przyniosła efektu. Stwierdzono zgon chłopca - relacjonuje Joanna Komorowska, dyrektor placówki, w której doszło do dramatu,
Jak dodaje, nie jest w stanie określić jaki był stan malucha w momencie przywiezienia go do przychodni, ponieważ nie było jej przy zajściu. Podkreśla jednak, że decyzja o podjęciu reanimacji zapadła natychmiast.
Sprawie przygląda się już także Prokuratura Rejonowa w Kartuzach. To jej zadaniem będzie teraz wyjaśnić, dlaczego 4-latek zmarł. Kluczowa okazać może się tu zaplanowana na środę sekcja zwłok, która powinna także dać odpowiedź na pytanie czy dziecko zmarło w przychodni czy też nie żyło już w momencie, gdy je tam przywieziono.
Jak zaznacza Remigiusz Signerski, zastępca Prokuratora Rejonowego w Kartuzach, postępowanie toczy się obecnie w sprawie, a nie przeciwko komukolwiek.
Na chwilę obecną wiadomo już, że chłopiec był schorowanym dzieckiem, zaś w momencie zajścia znajdował się pod opieką babci.
Najbliższym zmarłego malca zaproponowana została pomoc psychologa.
Bartek Gruba
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Wyrazy współczucia dla rodziny dziecka :(