Reklama

Żukowo. Hodowcy drobiu pikietowali: "Tu nie chodzi o pieniądze, oni nam zabrali życie"

We wtorek producenci drobiu, którzy dostarczali spółce A&B Drob z Żukowa żywiec do uboju, za który do dzisiaj nie otrzymali zapłaty, protestowali przed jej siedzibą. Hodowcy czują się oszukani, ponieważ do ostatniej chwili ubojnia przyjmowała od nich towar, a potem nagle ogłosiła upadłość. Na spotkaniu nie pojawili się jednak przedstawiciele zarządu spółki, a jedynie reprezentujący ją prawnicy.

Przypomnijmy, że sprawa dotyczy grupy dostawców i hodowców drobiu, którzy walczą o zwrot zobowiązań na kwotę około 15.000.000 zł. Spółka A&B Drob z Żukowa, której dostarczali żywiec, pod koniec kwietnia złożyła do sądu wniosek o ogłoszenie upadłości. Mimo to do ostatniego dnia przyjmowała zamówienia, powiększając tym samym swoje długi. Hodowcy czują się oszukani. Złożyli zawiadomienie na policję ws. wyłudzenia pieniędzy i interweniują u senatora Bonkowskiego i ministra Ziobry.

We wtorek producenci drobiu pikietowali pod siedzibą spółki A&B Drob, jak tłumaczyli wcześniej dochodziło do spotkań z przedstawicielami ubojni, ale nie przynosiły one żadnego skutku.

- Nasze oczekiwania dotyczą rozliczeń zgodnie z arkanami sztuki wynikającej z kodeksu spółek prawa handlowego - tłumaczy jeden z hodowców.

Pełnomocnik firmy, Renata Piętka, tłumaczyła, że wszystko będzie regulowane w zakresie prawa upadłościowego, o ile upadłość zostanie ogłoszona.

- Jeżeli jest nierozliczonych 15.000.000 zł, bo na tyle mniej więcej szacujemy wyłudzenie waszej firmy od hodowców, to mniemam, że aż takich zobowiązań w stosunku od Urzędu Skarbowego i ZUS-u nie macie, czyli liczymy na godne wynagrodzenie tych dostaw, które zostały pod waszym adresem dokonane - ripostował hodowca.

Pełnomocnik spółki A&B Drob informował, że szansą na oddanie pieniędzy wierzycielom jest sprzedaż majątku firmy.

- Został złożony wniosek o upadłość, został zabezpieczony majątek, wyceniono go na kwotę około 10.000.000 zł - mówi prawnik firmy.

Zdaniem hodowców jednak, taka wycena jest zupełnie nierzetelna i zrobiona przez właścicieli.

- Rozmawialiśmy z ewentualnymi chętnymi, to daliby oni za całość maksymalnie 1.000.000 zł - mówi jeden z protestujących.

Zdaniem prawnika jednak, kwota ta jest wskazana zgodnie z obowiązującymi przepisami.

- Występując z wnioskiem o upadłość do sądu musimy wskazać wartość przedsiębiorstwa. Zostało ono wycenione na 10.000.000 zł, teraz w gestii sądu i syndyka będzie pozostawała wycena zgodnie ze sztuką. Jeżeli oczywiście twierdzicie, że kwota jest zbyt niska, to na etapie postępowania, będzie powołany biegły, który będzie wyceniał całe przedsiębiorstwo, jak i jego składniki - zapewnia prawnik firmy.

Producenci drobiu nie dawali jednak wiary w zapewnienia prawników. Tłumaczyli, że mają świadomość tego, że najprawdopodobniej nigdy nie odzyskają pieniędzy, przez co wielu z nich nigdy nie odrobi strat.

- Wszyscy oczekują również i od nas zapłaty: dostawcy pasz, piskląt, a my nie mamy z czego zapłacić, bo nie dostaliśmy pieniędzy za nasz towar. Kwoty są oczywiście różne, 100, 200, 500, 800 tysięcy, ale to nie chodzi o pieniądze, bo dla wielu z nas to było całe życie. Chcemy jak najbardziej nagłośnić tę sprawę, zanim dojdzie do tragedii, bo ludziom różne myśli krążą po głowach z tego powodu - mówili hodowcy.

Łącznie spółka A&B Drob ma około stu wierzycieli, sprawę jej upadłości bada Prokuratura Okręgowa w Gdańsku.

MSz
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości