Zolo, trumfy, fele, gran, kontra, bok, wesele, gra zwykła, baszka - to tylko część terminów, które trzeba opanować, aby po solidnej nauce móc zagrać (i wygrywać) w popularną na Kaszubach - baśkę. Kilka miesięcy temu w żukowskim OKiS-ie rozpoczęły się zajęcia dla amatorów tej gry. Niektórzy "uczniowie" debiutowali już w turnieju, a w tej chwili przygotowują się do kolejnego - Baśka Bazuna Cup w Baninie, który odbędzie się w najbliższą niedzielę.
Od listopada ubiegłego roku nowicjusze zdobywają pierwsze szlify pod czujnym okiem instruktora Mirosława Ugowskiego, prezesa Federacji Kaszëbë Baszka - Lës.
- Z baśką jest jak z jazdą na rowerze, trzeba się uczyć, żeby grać i nabywać wprawy - stwierdził prezes Ugowski. - Na zajęcia przyjeżdżają chętni z powiatu kartuskiego. Spotkania rozpoczęły się w listopadzie. Uczę dwóch podstawowych basiek, czyli czarnej z asem trefl i czerwonej z asem serce, a w dalszej kolejności będzie lës. Do końca roku mamy więc co robić.
Dwóch graczy brało już udział w swoim pierwszym turnieju, który odbył się w Bytowie. Inni chcą debiutować na turnieju Baśka Bazuna Cup w Baninie.
Żukowianin Andrzej Siebert wraca pamięcią do czasów młodości, kiedy miał okazją obserwować swojego tatę podczas gry w baśkę. Sam jednak nigdy nie miał możliwości, aby się tego nauczyć. Do tej pory był tylko kibicem. Kiedy dowiedział się, że żukowski OKiS organizuje zajęcia gry w baśkę, postanowił z tej oferty skorzystać. Co jest najtrudniejsze dla nowicjusza? Wiedzieć jakie karty trzeba mieć, aby dany rodzaj gry w baśkę skutecznie zagrać. Poza tym uważa, że oprócz pracy trzeba jeszcze mieć małą odskocznie od codzienności. Dla niego bezcenne są spotkania "na żywo" ze znajomymi.
- Od kilku miesięcy uczę się w OKis-ie gry w baśkę, ale na turnieju, który odbył się w Bytowie, byłem pierwszy raz - wyznał Tomasz Plicht z Ostrzyc. - Nie ukrywam, że miałem tremę, widząc tak wielkie grono ludzi doświadczonych. Myślałem, że skończę zawody bez żadnego punktu, ale ostatecznie nie było najgorzej.
Po Kongresie Młodych Kaszubów zadał sobie pytanie, co mógłby jeszcze zrobić, aby kulturę kaszubską podtrzymywać. Uznał, że baśka jest jej ważnym elementem, a młode pokolenie powinno ją kontynuować. To zdecydowało o jego udziale w zajęciach.
Paweł Serkowski z Kartuz z takim samych powodów zapisał się na naukę gry w baśkę. Kiedy zobaczył ogłoszenie, nie zastanawiał się ani chwili, bo od dawna chciał poznać tajniki tej gry, ale brakowało nauczyciela.
- Najtrudniejsze dla początkującego gracza podczas spotkań przy stoliku ze starymi wyjadaczami jest tempo gry - stwierdził nasz rozmówca. - Bywa ono czasami zabójcze. Ale gdy opanuje się wszystkie zasady, to nie jest to wcale taka trudna gra. Świetne zajęcie, zwłaszcza gdy gra się… na pieniądze. Zachęcam wszystkich do udziału.
L.T.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze