Po raz czwarty odbyła się akcja oddawania krwi zorganizowana przez księdza Czesława Lasa, proboszcza parafii pw. Miłosierdzia Bożego. W niedzielne przedpołudnie do ambulansu stojącego przy kościele zgłosiło się prawie 30 osób, które bezinteresownie oddały bezcenny lek.
Wielu parafian zgłosiło się po raz pierwszy, ale byli i tacy, którzy od lat są honorowymi dawcami krwi. Do nich należy m.in. Marcin Zoch. Na swoim koncie ma już 39 litrów. Jak sam stwierdził, to rodzinna tradycja, gdyż wziął przykład z ojca.
Kazimierz Gruba w akcji parafii uczestniczy po raz drugi. Jednak po raz pierwszy oddał krew w 1984 roku podczas służby wojskowej.
Izabela Czaja już po raz czwarty wzięła udział w akcji przy kościele. - Rozpoczęło się od tego, że trzeba było pomóc sąsiadce i znajomym - stwierdziła. - Dzisiaj pomoc nie ma konkretnego adresata, ale krew na pewno komuś się przyda. Przyszłam z mężem Jackiem, ponieważ oboje w niedzielę nie pracujemy i mamy czas. W dzień powszedni byłoby to niemożliwie.
Wioletta Kędzierska po raz pierwszy zdecydowała oddać bezcenny lek. - Niestety, nie mogłam zrealizować swojego postanowienia - powiedziała. - Będę to mogła zrobić dopiero wówczas, kiedy odbuduję hemoglobinę. Nie uważam jednak swojego przyjścia za stracone, gdyż dzięki tej wizycie dałam dobry przykład swoim dzieciom. Chciałabym, aby w przyszłości i one też oddawały krew.
Kiedy pani Wioletta była w ambulansie, jej dziećmi - sześcioletnią Kingą i jedenastoletnim Maciejem zajęli się wolontariusze z Caritasu. Oni też sprawowali pieczę nad wszystkimi dawcami. W salce katechetycznej oferowali słodkości i ciepłe napoje, które zafundował ksiądz proboszcz. Pilnowali też kolejności na liście dawców, dzięki czemu nikt nie stał w kolejce przed ambulansem.
- Na apel odpowiedziało 29 osób, trzy z nich nie mogły być w tym dniu dawcami - poinformowała Barbara Dawidowska, która sprawowała pieczę nad dwudziestoma wolontariuszami Caritasu. - Oddali oni prawie 12 litrów bezcennego leku.
Skąd inicjatywa przeprowadzenia takich akcji? - Jesteśmy parafią Miłosierdzia Bożego i dlatego mamy szczególne zadanie - oznajmił ksiądz Czesław Las, proboszcz żukowskiej parafii. - Skoro miłosierdzie otrzymujemy od Pana Boga, to my mamy także miłosierdzie świadczyć. Możemy to robić poprzez modlitwę, poprzez swoje słowa i poprzez swoje czyny. Najpiękniejszym uczynkiem jest dać drugiemu człowiekowi życie, uratować go. A krew jest skarbem, jest bezcenna. Dlatego też ta inicjatywa zrodziła się z tego miejsca, z nazwy parafii.
Duszpasterz wspomniał też o akcji sprzed kilku lat, kiedy oddawano krew dla chorej na białaczkę Pauliny Stenzel.
- Dziewczynka była ciężko chora, niemal bez szans na jej uratowanie - kontynuował ksiądz proboszcz. - Dzisiaj dziękujemy, że żyje. Jej wyniki w tej chwili są bardzo dobre i cieszymy się tego. W tym przypadku wszystko się ze sobą łączy - modlitwa, słowo i czyny zostają potwierdzone konkretnymi postawami, które możemy zaobserwować.
Longina Templin
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze