Z udziałem arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego odbyła się w ubiegłym tygodniu w Żukowie uroczystość poświęcona pamięci 66. Kaszubskiego Pułku Piechoty, w szeregach której w walce z bolszewikami w 1920 roku nieprzeciętnym męstwem i odwagą zapisało się wielu mieszkańców Szwajcarii Kaszubskiej.
Wśród obecnych na uroczystości osób pojawił się także m.in. Marian Hirsz, krewny zasłużonego w walkach u boku marszałka Józefa Piłsudskiego żołnierza. Przypomniał on całą historię tamtych czasów.
Przez wiele lat historia walczących o kształt II RP Kaszubów okryta była zmową milczenia. Ze względu na panujący przez dziesiątki lat w Polsce ustrój nie można było wspomnieć o zasługach, a nawet o samym fakcie historycznym i związku Kaszubów z tą, jakże chwalebną dla Polski kartą historii.
66. Kaszubski Pułk piechoty to była niezwykła jednostka. Zapisała się złotymi zgłoskami w dziejach oręża polskiego. Wykazała sie wielka walecznoscią, wielką dyscypliną i hartem ducha.
W październiku 1919 r. delegacja kaszubska złożyła hołd Józefowi Piłsudskiego jako Naczelnikowi Państwa. Upraszano w niej o objęcie opieki nad nowo powstałym 66 Kaszubskim Pułkiem Piechoty. Oryginał dokumentu znajduje się w Archiwum Akt Nowych w Warszawie, zaś jego kopię prezydent Bronisław Komorowski podarował podczas lipcowego Zjazdu Kaszubów, przypominając, że "Nie ma Kaszub bez Polonii, a bez Kaszub Polski".
Piłsudski przystał na prośbę delegacji i to była z pewnością bardzo dobra decyzja, ponieważ w wydanej w okresie międzywojennym monografii jednostki służących w niej żołnierzy opisano następująco:
"Wszyscy ochotnicy z Kaszub i Pomorza swoje wyszkolenie wojskowe zdobyli w bitwach wielkiej wojny. Twardzi i nieustępliwi w obronie, pełni zapału i inicjatywy w natarciu, weseli i odważni, nie zawiedli nigdy zaufania swoich dowódców."
Przykładem takiego właśnie dzielnego wojaka był Jan Hirsz, który osłaniając w boju odwrót kolegów sam został na stanowisku ciężkiego karabinu maszynowego. Zginął ratując swój batalion. Pośmiertnie odznaczono go orderem "Virtuti Militari" i awansowano do stopnia podporucznika. Uczestnicy uroczystości w Żukowie, będą go wspominać, podobnie jak innych mieszkańców gminy, poległych w wojnie z bolszewikami - Bernarda Wiena, Antoniego Hinca,
Józefa Bisewskiego i Aleksandra Waldowskiego.
Uroczystości rozpoczęły się przy pomniku Najświętszej Marii Panny, Królowej Korony Polskiej, gdzie przedstawiciele władz powiatu (Wicestarosta Bogdan Łapa) i gminy (burmistrz Jerzy Żurawicz i przewodniczący Rady Miasta Adam Okrój) oraz ZKP i rodziny poległych złożyli kwiaty.
Następnie odbyła się uroczysta msza św. w kościele poklasztornym, a po niej festyn z udziałem rekonstruktorów 66 Kaszubskiego Pułku Piechoty z Chełmna.
nadesłane/Sylwia Kubryńska Oprac. Bartek Gruba
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze