Reklama

Żukowo. Wstrzymano prace na ul. Kruczkowskiego

Planowany termin zakończenia robót wziął w łeb. W trakcie wykonywania prac budowlanych okazało się, że trzeba będzie zmienić rzędne drogi, które zostały przyjęte w projekcie. Bez takiego zabiegu mieszkańcy domów znajdujących się w pobliżu ul. Kruczkowskiego mieliby duże problemy z dotarciem do swoich posesji, zwłaszcza w zimie.

Wspomniane domy są posadowione w bardzo nieszczęśliwym miejscu. Od ul. Kruczkowskiego prowadzi do nich stromy zjazd. Droga jest ślepa i do tego jeszcze prywatna.

- Gdybyśmy byli złośliwi, moglibyśmy zrobić to wedle projektu zatwierdzonego przez starostwo i nikt nie mógłby nam niczego zarzucić - powiedział Wiesław Pałka, inspektor zespołu inwestycji w żukowskim urzędzie. - Nie możemy jednak pozbawić tych ludzi dojazdu z drogi, pomimo że prywatnej, do drogi publicznej.

Konieczność wprowadzenia zmiany rzędnych, które trzeba będzie zaniżyć, spowodowały że wykonawca przerwał roboty do czasu ich ustalenia. Po rozmowach z projektantami i poniedziałkowym spotkaniu wykonawcy oraz inspektorów nadzoru inwestorskiego wszystko jest jasne - przedstawione zostały rozwiązania techniczne, wykonawca ma wytyczne i nowe rzędne.

Pojawił się jednak nowy problem i dodatkowe prace. Obniżenie rzędnej powoduje bowiem, że część urządzeń, które są pod ziemią (kanalizacja deszczowa) należy wpuścić głębiej, a wodociąg ocieplić.

Wykonawca wraca na budowę 3 września i do końca tego miesiąca zamierza zakończyć "felerny" 60-metrowy odcinek.

Przedłużające się prace nie są w smak mieszkańcom ul. Kruczkowskiego. Trzeba jednak mieć na względzie, że właściciele domów stojących w tzw. dole, nie mogą zostać odcięci od świata.

L.T.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Kruczkowskiego - niezalogowany 2014-09-10 22:33:33

    Dziś mamy 10 września, zmian żadnych, robotników nikt nie widział, a na gminie każdemu sąsiadowi mówią co innego. Po dzisiejszym deszczu dojście do domu ledwie możliwe bo wszędzie ogromne bagniste kałuże. Śmieciarka nie dojeżdża, trzeba szarpać się ze śmietnikami przez około 40-50 metrów w błocie aż na gotową część drogi. Idzie zima niema jak dowieść węgla, a wpół odkryte i opadnięte studzienki stwarzają niebezpieczeństwo dla bawiących się tam dzieci z pobliskich domów. Najwidoczniej gmina ma nas gdzieś i nic sobie nie robi z naszych i sąsiadów interwencji.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości