Pięć dni przed swoimi 18. urodzinami Adam Stefanowski z Kosowa przeżył prawdziwy koszmar – pękł w jego głowie tętniak, wywołując masywny krwotok podpajęczynówkowy. Dziś, po trudnej walce o życie i rozległym udarze, chłopak znajduje się w stanie minimalnej świadomości. Jego jedyną szansą jest intensywna rehabilitacja, której koszty przekraczają możliwości rodziny. Mama Adama apeluje o wsparcie, bo każda pomoc może przybliżyć go do powrotu do samodzielnego życia.
Jeszcze kilka miesięcy temu był zwyczajnym nastolatkiem z planami, marzeniami i całym życiem przed sobą. Chodził do szkoły, spotykał się z kolegami, snuł wizje dorosłości. Dziś 18-letni Adam Stefanowski z Kosowa każdego dnia toczy dramatyczną walkę o zdrowie i samodzielność. Jego rodzina prosi o pomoc, bo bez wsparcia ludzi o dobrych sercach ta walka może okazać się niemożliwa do wygrania.
9 czerwca 2025 roku nic nie zapowiadało tragedii. Adam wstał rano, przygotował się do szkoły, pożegnał się z mamą i – jak zawsze – zapytał, co będzie na obiad. Wyszedł z domu z myślą o lekcjach i zbliżających się 18. urodzinach. Do domu już nie wrócił.
W szkole rozmawiał z kolegami, wszedł do szatni, by zmienić buty. Nagle upadł. Stracił przytomność, dostał silnych drgawek. W jednej chwili zwyczajny dzień zamienił się w koszmar.
Na miejsce natychmiast wezwano pomoc. Ratownicy przez długi czas walczyli o jego życie. Stan Adama był na tyle poważny, że do szpitala został przetransportowany śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Dla rodziny zaczęły się najdłuższe godziny w życiu.
– Na OIOM-ie usłyszeliśmy diagnozę, która odebrała nam oddech. Pękł olbrzymi tętniak w lewej półkuli mózgu, na głównej tętnicy doprowadzającej krew do mózgu. Doszło do masywnego krwotoku podpajęczynówkowego – wspomina mama chłopca, pani Ania.
Reklama
Jeszcze tego samego dnia lekarze przeprowadzili pilny zabieg embolizacji mózgu. Uratował on życie Adama, ale jego konsekwencje były dramatyczne. Doszło do rozległego udaru niedokrwiennego. Od tamtej chwili życie całej rodziny zmieniło się nie do poznania.
Dziś Adam jest w stanie minimalnej świadomości. Nie mówi. Ma czterokończynowy niedowład. Leży. Z bliskimi komunikuje się głównie poprzez mruganie oczami. Na razie porusza jedynie lewą ręką.
– Każdy, nawet najmniejszy ruch, jest dla mnie znakiem, że mój syn wciąż walczy. Że jeszcze nie powiedział ostatniego słowa – mówi jego mama.
Reklama
Lekarze nie składają łatwych obietnic. Rokowania są ostrożne. Jedno jest jednak pewne: jedyną realną szansą na poprawę stanu zdrowia Adama jest intensywna, długotrwała rehabilitacja neurologiczna. Codzienna, wielogodzinna praca z fizjoterapeutami, neurologopedami i specjalistami od terapii funkcjonalnej.
To jednak wiąże się z ogromnymi kosztami.
Rodzina nie jest w stanie samodzielnie udźwignąć finansowego ciężaru leczenia. Prywatna rehabilitacja, turnusy, specjalistyczny sprzęt, dojazdy do ośrodków – wszystko to generuje wydatki sięgające tysięcy złotych miesięcznie.
– Jako mama zrobiłabym dla niego wszystko. Ale bez pomocy ludzi nie dam rady. Dlatego proszę – pomóżcie mi ratować mojego syna – apeluje pani Ania.
Adam już raz wygrał walkę o życie. Przeżył pęknięcie tętniaka, masywny krwotok i skomplikowaną operację. Dla jego bliskich to prawdziwy cud. Teraz potrzebuje kolejnego – w postaci wsparcia ludzi, którzy zechcą dać mu szansę na przyszłość.
Każda wpłata, każde udostępnienie zbiórki, każde dobre słowo ma znaczenie. To realny krok w stronę rehabilitacji, sprawności, a być może kiedyś – powrotu do samodzielności.
– Wierzę, że jeszcze będzie dobrze. Że mój syn znów się uśmiechnie, powie „mamo”, zrobi pierwszy krok. Nie tracę nadziei – mówi pani Ania.
Dla Adama czas ma ogromne znaczenie. Im szybciej i intensywniej będzie rehabilitowany, tym większa szansa na postępy. Dlatego rodzina prosi: nie przechodźmy obojętnie obok tej historii.
Bo czasem jeden gest, jedna złotówka i jedno udostępnienie mogą zmienić czyjeś życie.
Wesprzeć rehabilitację Adama możesz wpłacając środki za pośrednictwem platformy siepomaga.pl klikając w poniższy link:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze