Reklama

Mariola prosi o pomoc. Jest chora na stwardnienie rozsiane

Mariola Sylka ma 26 lat, z zawodu jest opiekunką medyczną. Mieszka z chorującym na serce ojcem, w Zdunowicach Dużych niedaleko od Sulęczyna. W listopadzie ubiegłego roku zaczęła tracić czucie w dolnych kończynach i klatce piersiowej, niecały miesiąc później zdiagnozowano u niej stwardnienie rozsiane.

- Od zawsze byłam dziewczyną pełna energii i optymizmu, zawsze aktywnie spędzałam czas. Z zawodu jestem opiekunką medyczną. Praca opiekuna to właśnie cała ja - biegłam z pomocą na każdy dzwonek i każde zawołanie. W zawodzie przepracowałam 5 lat w szpitalu, w Zakładzie Opiekuńczo-Leczniczym. A teraz to ja potrzebuję Waszej pomocy - apeluje chora na stwardnienie rozsiane, Mariola.

Choroba zagościła u niej w listopadzie 2014 roku, zaczęło się drętwienia prawej dłoni. W krótkim czasie Mariola straciła czucie w kończynach dolnych i klatce piersiowej.

Z takimi objawami trafiła do szpitala, na oddział neurologii celem zrobienia badań i znalezienia przyczyny tych oto objawów. Badania rozpoczęto od przewodnictwa nerwowego, poprzez rezonans magnetyczny, a kończąc na badaniu punkcji. Wynik punkcji zdecydował o diagnozie.

- 19 grudnia 2014 roku już na zawsze zostanie w mojej pamięci, właśnie wtedy usłyszałam diagnozę: "Stwardnienie rozsiane". Niestety, ale już nigdy nie wrócę do pracy, która była moim całym życiem. Pomoc drugiemu człowiekowi jest wielką radością i taką pomoc ja starałam się sprawiać chorym, bezradnym ludziom. Bardzo lubiłam moją pracę mimo, że nieraz było ciężko, ale nie wyobrażam sobie żadnej innej pracy - mówi Mariola Sylka.

Leczenie stwardnienia rozsianego oparte jest na przyjmowaniu zastrzyków hamujących chorobę i rehabilitacji, która jest bardzo potrzebna, a zarazem bardzo kosztowna. Niestety tylko niewielka część tych potrzeb jest refundowana przez NFZ.

- Nie jestem już w stanie sama pomóc sobie finansowo. Jestem młoda, całe życie przede mną. Chciałabym żyć i w miarę sprawnie funkcjonować. Niczego więcej mi nie potrzeba. Mieszkam z rodzicami. Mój tata choruje na serce i niestety nie może już pracować bo sam potrzebuje pomocy. Liczę na Waszą pomoc i dobre serce, za każdą złotówkę będe bardzo wdzięczna - opowiada chora na stwardnienie rozsiane.

Mariola czeka na pomoc, dla niej każda złotówka jest bardzo ważna.

Wpłat można dokonywać na konto zrzutki.

Pomóc można także przekazując 1% z podatku na rzecz Marioli Sylka, numer KRS 0000338878, bądź też bezpośrednio przelewając pieniądze na konto: 95 1140 1140 0000 2133 5400 1001 z dopiskiem "dla Marioli Sylka".

MSz
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    behe2 - niezalogowany 2015-03-03 11:49:11

    Bardzo współczuje, to straszna choroba i to jeszcze w tak młodym wieku, przekaże 1% i cała moja rodzina również, pozdrawiam serdecznie Mariolę.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości