Wokalista De Mono został przesłuchany na Posterunku Policji w Stężycy, w sprawie incydentu, do którego doszło podczas sierpniowego koncertu zespołu. Artysta miał na nim obrazić pracowników firmy ochroniarskiej, którzy obezwładniali agresywnego widza. Lider grupy przyznał się do zarzucanych mu czynów.
Do zdarzenia doszło na sam koniec sierpniowego koncertu De Mono w Stężycy. Jeden z widzów postanowił wtargnąć na scenę, natomiast ochroniarze postanowili go obezwładnić.
- Panowie, to między innymi dzięki takiej zdecydowanej i skutecznej postawie, my możemy bezpiecznie koncertować. Wiem, że sam koncert bardzo się podobał, mam nadzieję, że ten niemiły incydent zatrze się w pamięci widzów - tłumaczy zajście manager grupy De Mono.
Niedługo później postępowanie w tej sprawie zaczęli prowadzić stężyccy policjanci. Teraz, jak informuje p.o. rzecznika kartuskiej policji, Magdalena Formela, wokalista De Mono stawił się już na Posterunku Policji w Stężycy, gdzie został przesłuchany. Mężczyzna przyznał się do zarzucanych mu czynów. Teraz jego sprawa została skierowana do sądu, gdzie odpowie on za publiczne używanie wulgaryzmów. Grozi mu za to ograniczenie wolności, kara grzywny do 1.500 złotych, bądź też kara nagany.
MSz
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze