Reklama

40 lat na czele OSP Miszewo - jubileusz Franciszka Bisewskiego

W 1965 roku w wieku 14 lat wstąpił do młodzieżowej drużyny OSP Miszewo. 23 września 1973 roku wolą zarządu objął funkcję prezesa jednostki, którą sprawuje do dziś. O jego dokonaniach przez 40 lat pełnienia służby można by mówić długo. Między innymi te najważniejsze przytoczono podczas sobotniej uroczystości z okazji jubileuszu prezesury Franciszka Bisewskiego.

Niemal pół wieku pełnienia nieprzerwanie funkcji prezesa jednostki OSP w powiecie kartuskim jest rzadkością. Dotychczas udało się to Romanowi Biczkowskiemu z Żukowa, który prezesował przez 45 lat. Powoli do tego jubileuszu zmierza też Franciszek Bisewski, który 23 września 2013 roku świętował 40-lecie swojej prezesury. Uroczystość z tej okazji odbyła się jednak w sobotę.

Z podziękowaniami za ofiarną służbę do prezesa OSP Miszewo przybyli nie tylko członkowie jednostki, miejscowe Koło Gospodyń Wiejskich, ale także prezes Zarządu Gminnego OSP w Żukowie Zygfryd Pituła i Komendant Powiatowy PSP w Kartuzach, Edmund Kwidziński.

- Z okazji jubileuszu 40-lecia pragnę przekazać druhowi wyrazy uznania i podziękowania za profesjonalizm podczas prowadzonych działań ratowniczo - gaśniczych, pomoc człowiekowi w potrzebie oraz wierną i stałą dyspozycyjność w realizacji niezwykle trudnych, odpowiedzialnych zadań, za ofiarność i poświęcenie na rzecz ratowania zdrowia i życia ludzi, ich mienia i środowiska. Dziękuję za zaangażowanie w działalność statutową straży, za sumienną społeczną służbę na rzecz zapewnienia wyposażenia technicznego i ochronę osobistą strażaków, za dbałość o warunki bytowe jednostki. Życzę strażackiego szczęście, zdrowia i wszelkiej pomyślności na dalsze lata ofiarnej służby - mówił Edmund Kwidziński.

W swoim wystąpieniu komendant powiatowy przybliżył też dokonania prezesa Franciszka Bisewskiego. Można by o nich mówić bardzo długo. Do tych najważniejszych jednak należy zaliczyć budowę strażnicy i pozyskanie nowego sprzętu. Początkowo druhowie dysponowali jedynie motopompą, obecnie dużym wozem bojowym marki Mercedes.

Poniżej krótka rozmowa z prezesem OSP Miszewo, Franciszkiem Bisewskim.

Zacznijmy od początku. Dlaczego został Pan strażakiem?
Zostałem strażakiem, bo w Miszewie nic się nie działo, a chcieliśmy coś dla tej wsi zrobić. Z grupą młodych chłopaków weszliśmy do straży. Najpierw byliśmy drużyną młodzieżową, później czynną. Wówczas nie mieliśmy własnej remizy. Organizowaliśmy więc różne wieczorki, imprezy, by uzbierać pieniądze na jej budowę. To było nasze marzenie. Za tak zdobyte pieniądze i te wyproszone od firm, ludzi kupowaliśmy cement i sami robiliśmy pustaki, które były nam potrzebne do budowy strażnicy.

Jako 22 -letni chłopak został Pan obdarzony zaufaniem i powierzono Panu funkcję prezesa?
Tak się właśnie stało. Już przed wyborami członkowie OSP zbuntowali się przeciwko ówczesnemu prezesowi. Doszło do walnego zebrania, która odbyło się w prywatnym domu u gospodarza jednostki Hassego. Wybrano mnie najpierw do zarządu, który z kolei wybrał mnie na prezesa. I tak jestem prezesem tej jednostki już 40 lat.

Jakie były najtrudniejsze chwile dla Pana jako prezesa jednostki?
Wszystkie były trudne, bo od zawsze zmagaliśmy się z brakiem pieniędzy. I tak jest zresztą do dziś. Teraz mamy o tyle dobrze, że mamy taką dobrą panią sołtys, która nam bardzo pomaga. Połowa budżetu sołeckiego trafia do straży.

Pana służba nie ogranicza się jednak wyłącznie do bycia prezesem. Nadal bierze Pan udział w akcjach. Jest może taka, która najbardziej utkwiła Panu w pamięci?
Każda akcja jest trudna, a szczególnie taka, w której giną ludzie. Każdy wyjazd do pożaru, wypadku jest dla nas trudny, ale jesteśmy ochotnikami i sami zdecydowaliśmy, że chcemy pomagać ludziom w potrzebie. Staramy się to robić najlepiej jak tylko potrafimy.

Sporo marzeń udało się już zrealizować - powstała strażnica, udało się wyposażyć jednostkę. Czy prezes z 40-letnim stażem ma jeszcze jakieś marzenie?
Chciałbym zakończyć moje prezesowanie. Są młodzi członkowie. Niech działają. Mamy już w miarę dobrze wyposażoną jednostkę. W garażu stoi dobry samochód marki Mercedes - jeden z najlepszych w powiecie. Czas, aby ktoś młody przejął moje obowiązki.

Anna Lehmann
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości