Co to było za spotkanie! Pełne wspomnień, radości i wzruszeń. W sobotnie popołudnie w Kartuzach spotkali się po pół wieku absolwenci I Liceum Ogólnokształcącego w Kartuzach. Od momentu, gdy przystąpili do egzaminów maturalnych minęło 50 lat. Jednym z haseł, które przyświecało uczestnikom, były słowa C.K. Norwida: "Trzeba koniecznie pamiętać, skąd się wyszło".
Wszystko zaczęło się 1 września 1968 roku, kiedy to naukę w czterech oddziałach klas pierwszych w I Liceum Ogólnokształcącym przy ul. Klasztornej w Kartuzach, rozpoczęło 160 uczniów. Wychowawcami klas byli Edmund Ropella (A), Teresa Żołnowska (B), Zofia Baranowicz (C) i Łucja Bladowska (D). W maju 1972 roku do matury przystąpiło 105 absolwentów. Aż 52 z nich odpowiedziało na zaproszenie koleżanek z dawnych lat i przybyło w sobotę na Zjazd Absolwentów.
- Przygotowania zajęły nam ponad rok. Włączyło się w to pięć koleżanek z czterech klas. Dotarcie do wszystkich było bardzo trudnym zadaniem, bo wiele osób rozjechało się po świecie. Nasi szkolni koledzy mieszkają w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Holandii oraz w różnych zakątkach Polski. Niestety kilkukrotnie okazało się, iż ktoś z naszych kolegów i koleżanek już nie żyje. To były najsmutniejsze momenty. Z naszego rocznika odeszło już 11 osób - opowiada Maria Okrój, jedna z organizatorek wydarzenia.
Reklama
Sobotnie spotkanie rozpoczęto od mszy św., którą w kartuskiej Kolegiacie celebrował wraz ks. Piotrem Krupińskim, proboszczem parafii WNMP, ks. Hubert Kitowski, proboszcz parafii w Goręczynie - kolega z rocznika. Członkowie społeczności szkolnej pamiętali również o tych, którzy odeszli i złożyli okolicznościowe wiązanki na grobach - ukochanego dyrektora Teodora Elasa oraz 13 nauczycieli i trojga kolegów.
Po mszy wszyscy absolwenci wraz z przybyłymi na spotkanie nauczycielami udali się do restauracji "Pod Orłem".
Ileż radości i wzruszeń przyniosło to spotkanie po latach! Uściskom i powitaniom nie było końca. Co chwilę wśród zgromadzonych dało się słyszeć słowa: "To naprawdę ty?". Wspomnienia z lat szkolnych szybko ożyły i co rusz przywoływały szerokie uśmiechy na twarze uczestników.
- Najmilej wspominam chyba nasze wagary i wypracowania, które jeden drugiemu podrzucaliśmy, upiększając. Mieliśmy wspaniałych profesorów. Gdy chodziliśmy do szkoły bardzo dużą wagę przywiązywano do stroju. Nosiliśmy mundurki z ponaszywanymi tarczami szkolnymi. Spódniczki mogły sięgać maksymalnie sześć centymetrów przed kolano. Sprawdzali nas, mierząc długość linijką. Po takiej kontroli i tak podsuwałyśmy je nieco wyżej - opowiadała jedna z absolwentek.
Reklama
- Nie były między nami konkurencji. Byliśmy rocznikiem spokojnym i bardzo zgranym - dodaje.
W pamięci absolwentów szczególne miejsce zawsze będzie miał śp. Teodor Elas, wieloletni pedagog i dyrektor szkoły. Byli uczniowie wspominają go z wielkim wzruszeniem.
- Dyrektor Elas znał każdego ucznia z imienia i nazwiska. Gdy przychodziliśmy do szkoły od razu wiedział, kto jest kto. Zawsze pamiętał o urodzinach, imieninach każdego ucznia. Gdy po wielu latach wróciłam do Kartuz i spotkałam go na ulicy, poznał mnie z daleka. Był fenomenalnym człowiekiem. Uwielbialiśmy go. Kiedyś wystosowaliśmy do niego petycję, by dziewczyny mogły nosić, szalenie wówczas modne, czerwone rajstopy. W naszej szkole było to zabronione, ale w ekonomiku na Wzgórzu, dziewczętom pozwolono. Naszą petycję rozpatrzono pozytywnie - opowiadała pani Gabriela, absolwentka z klasy IV A.
Reklama
Spotkanie poprowadził Bernard Grucza, wójt gminy Sulęczyno, który zdawał maturę z uczniami z rocznika 1972. Każdy z uczestników otrzymał pamiątkowy album oraz upominek. Zabawie, rozmowom, wspomnieniom nie było końca. Każdy z uczestników życzył sobie, by niebawem spotkać się na kolejnym jubileuszu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze