Reklama

“Na pewno nie objąłem stanowiska dla pieniędzy!”

22/04/2004 23:40
Rozmowa “Głosu Kaszub” z przewodniczącym RM w Kartuzach, Wacławem Czarneckim
Do rozmowy z panem Wacławem Czarneckim, przewodniczącym Rady Miejskiej w Kartuzach w ogóle się nie przygotowałem. Mojego rozmówcę spotkałem na korytarzu magistratu . Na moją propozycję rozmowy przystał od razu, bez wahania.

- Ponieważ nie wszyscy są zgodni co do tego, że gazetom wierzyć do końca nie można, chciałbym pana zapytać: czy poprzednie publikacje, które ukazały się w lokalnych gazetach, a które mówiąc bardzo ogólnie, nie były dla pana zbyt pochlebne, zmieniły coś w pańskim życiu?
“A co miałoby się zmienić? Jestem takim samym człowiekiem, jakim byłem przed wybraniem mnie na to stanowisko. Pytanie rozumiem, ale podtekstu raczej nie.”

- No dobrze, o tym jeszcze porozmawiamy, ale chciałbym pana zapytać i prosić o uczciwą odpowiedź: co to jest tolerancja?
“Na ten temat można by długo się wypowiadać, niemniej odpowiem tak: tolerancja to przede wszystkim wyrozumiałość wobec zachowań innych ludzi, a także wobec ich poglądów, postaw i wierzeń, które różnią się od moich, a nawet mogą być z nimi sprzeczne”.

- A jak panie przewodniczący ma się tolerancja do obojętności?
“ Wygodniej jest odwrócić głowę w inną stronę i udawać, że się nie słyszy i nie widzi. Ja nigdy nie usprawiedliwiam się pseudo tolerancją, zawsze mówię szczerze i otwarcie o tym co myślę, potrafię być wobec siebie krytyczny, co zresztą nie raz udowodniłem”.

- Dlaczego więc pod pańskim adresem już jako przewodniczącego Rady padło tyle złośliwych uwag, by nie powiedzieć zarzutów. Dotyczyły one m.in. kwestii złego prowadzenia obrad sesji.
“Niekiedy sam się zastanawiam dlaczego, a mówię to szczerze, mam pełne uznanie dla radnych – opozycjonistów, których w RM jest siedmiu. Z moich ust nigdy nie pało stwierdzenie, że opozycjoniści to złośliwcy i zawodowi uzdrawiacze. Jest wręcz odwrotnie – wszystkich szanuję pomimo, że w stosunku do mojej osoby jest nieco inaczej. Wszyscy radni, pod każdym względem są bardzo dobrze przygotowani do uczestniczenia w obradach sesji oraz w pracach poszczególnych komisji /jeden radny może być członkiem dwóch komisji - dop. autora/. Są aktywni, konkretni i rzeczowi, ich uwagi i wnioski są merytorycznie uzasadnione. Widać to przykładowo w pracy Komisji Rewizyjnej w skład, której wchodzą m. in. lek. med. Jacek Wesołowski i Mariusz Kasprzak. Ich doświadczenie w pracach Zarządu Gminy poprzedniej kadencji jest cenne i bynajmniej nie ignorowane tak, jak to kiedyś miałem okazję usłyszeć. Nic z tych rzeczy!”

- Wygląda mi to na pochlebstwo, panie przewodniczący!
“Jestem daleki od pochlebstw chociażby dlatego, że wszyscy radni, w mojej ocenie, z powierzonych zadań wywiązują się bez zarzutu. Owszem, emocje niekiedy przeszkadzają i nie pozwalają na zrealizowanie tego czy innego tematu, ale opozycja jest w naszym działaniu konstruktywna.“

- Nie pamiętam daty sesji, ale przypominam sobie kuluarową wypowiedź pewnego mieszkańca Kartuz, postronnego obserwatora sesji, że dramaturgia Rady Miejskiej polega na tym, że wszyscy chcą być ważni. Pan jako przewodniczący musi często ingerować w różne zachowania radnych?
“Taki jest mój ustawowy obowiązek, a czynię to zgodnie z prawem – nie to należy do mojej oceny, ale powiem panu, że podczas niektórych sesji sytuacja ma się analogicznie tak, jak w Wąchocku, gdzie rzekomo jeżdżą autobusy szersze niż dłuższe, a wie pan dlaczego? Odpowiedź jest prosta – każdy chce siedzieć obok kierowcy. Wszyscy jako samorządowcy przechodzimy długą, niekiedy bolesną terapię, ale ktoś przecież musi stać na czele, ktoś musi przypominać, że obowiązuje porządek regulaminowy i że nikomu nie wolno przeciągać struny wprowadzając tym samym odwilż między ludźmi.”

- Chyba nie chce pan powiedzieć, że podczas obrad sesji doszło już do trudnych sytuacji?
“Daleki jestem od takich stwierdzeń, tak pisze - wyolbrzymiając, prasa. Czuję się odpowiedzialny za podejmowanie uchwał, podział obowiązków i kompetencji wszystkich bez wyjątku radnych , ale nie ukrywam – są radni, którzy chcą “uczyć” mnie, a w szczególności burmistrza, jak się zachować. Takie mam wrażenie”.

- Czy pan przewodniczący zawsze jest zgodny w działaniach, które podejmuje burmistrz, chcę zapytać, czy z wszystkim co robi burmistrz lub chce zrobić, pan się zgadza?
“Nie ukrywam, że burmistrz M.G. Gołuński jest dobrym dyplomatą chociaż nie wszyscy z taką oceną się zgadzają. Mam często odmienne zdanie, ale potrafimy usiąść i porozmawiać sobie jak mężczyzna z mężczyzną i w tych rozmowach pozbywamy się emocji, bo chodzi o ważne problemy mieszkańców całej gminy. Do wielu spraw nie podchodzimy gwałtownie, bo źle było by gdybyśmy sobie nie ufali i wyciągali złe wnioski. Jestem w tych rozmowach często nieugięty.”

- Czy rzeczywiście tak jest? Proszę mnie o tym przekonać.
“Staram się pana dzisiaj przekonać słowami, bo innej możliwości nie mam.”

- Myślę, że mówi pan szczerze, ale zapytam jeszcze: czy jest pan usatysfakcjonowany stanowiskiem przewodniczącego RM?
“W samouwielbienie nie wpadłem i nie wpadnę. To wszystkim mogę zagwarantować, a na zadane mi pytanie odpowiem tak: usatysfakcjonowany jeszcze nie jestem. Zdaję sobie sprawę z tego, że często jest coś nie tak i takie momenty bardzo szybko wychwytuje opozycja. Do każdej sesji przygotowuję się bardzo starannie, po to aby nie było niedomówień i zgrzytów. Od początku, gdy zostałem wybrany w demokratycznych wyborach, na stanowisko przewodniczącego przygotowuję sobie 10-15- stronicowy konspekt do porządku obrad sesji. To coś w rodzaju scenariusza obrad. Jednak nie zawsze wszystko wychodzi tak, jak być powinno, a dlaczego? - proszę sobie samemu odpowiedzieć.”

- Kończąc naszą rozmowę, w której ustaliliśmy na wstępie, że o sprawach gospodarczych i finansowych gminy rozmawiać nie będziemy co chciałby pan jeszcze dodać?
“Po pierwsze – w naszej Radzie Miejskiej jest większość radnych, którzy po prostu przeżywają po swojemu problemy gminy. Często są to małe sprawy, ale jak wiadomo z takich malutkich rzeczy rodzą się olbrzymy. Nie zawsze te małe są doceniane przez radnych. Po drugie: nieco kabaretowo zabrzmiał skierowany pod moim adresem zarzut, że zgodziłem się przyjąć stanowisko przewodniczącego dla pieniędzy! To absurd i dementuję go w całości! Jestem człowiekiem dobrze sytuowanym, mam mieszkanie, dobry samochód i dobrą pracę i dlatego żenująca była sytuacja, gdy jeden z radnych odwrócił się ode mnie i nie podał mi ręki, gdy usłyszał to o czym wcześniej powiedziałem - nigdy się nie pchałem na stanowisko dla pieniędzy. W swoich działaniach zawsze poszukuję jednomyślności z radnymi, bo jest to potrzebne, ale niestety, nie od dzisiaj zauważam, że sprawdza się znane powiedzenie “wody z ogniem pogodzić się nie da”.

- Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał /dom/

Ps: Przewodniczący RM w Kartuzach Wacław Czarnecki jest nauczycielem przedmiotów zawodowych w ZST w Kartuzach od 1972 r , radny II kadencji, członek SLD, kawaler.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości