Reklama

„Nie oddamy Rynku Gołuńskiemu!”

30/09/2004 23:59
28 września odbyła się XIX sesja Rady Powiatu Kartuskiego. Dla mieszkańców Kartuz była ona przełomowa, gdyż w wyniku głosowania nad uchwałą dotyczącą przekazania Rynku na rzecz gminy Kartuzy, okazało się, że radni powiatowi nie zatwierdzili jej. Co wydaje się dziwne, wnioskodawca tej uchwały, czyli pani starosta, Janina Kwiecień głosowała również przeciw... 8 radnych było „za”, 10 –„przeciw”, a 2 się wstrzymało od głosu.

Konflikt między władzami powiatowymi i władzami gminy Kartuzy (który według samych jego uczestników nie istnieje), trwa już od prawie dwóch lat. Przedmiotem sporu jest kartuski Rynek, który okazał się nie własnością mieszkańców Kartuz, ale całego powiatu... Burmistrz, Mieczysław Grzegorz Gołuński nieustannie podejmuje starania o jego odzyskanie, a pani starosta – jak mówi – o oddanie Rynku mieszkańcom miasta. Gdzie więc leży cały topór wojenny, skoro dwie strony chcą tego samego, a wychodzi coś zupełnie odwrotnego? Otóż w braku chęci wzajemnego porozumienia. Dotąd wszelkie rozmowy odbywały się na zasadzie politycznych „zagrywek”, gdzie każda ze stron konfliktu zarzekała się, że chciała dobrze... Zresztą sami oceńcie, jak wygląda sytuacja na podstawie wypowiedzi włodarzy powiatu i gminy:

STAROSTA KARTUSKI, JANINA KWIECIEŃ:

„ Nie zagłosowałam za oddaniem Rynku, dlatego że nie otrzymaliśmy informacji na temat dalszych planów władz gminy co do zagospodarowania tego terenu, których oczekiwaliśmy. Pan burmistrz mówił do mnie w tych spotkaniach, że ruch na Rynku będzie zamknięty i nie ma mowy o żadnym ani parkowaniu, więc ja zostałam zobowiązana przez wiele osób do tego, żeby uzyskać odpowiedź. Pytam w takim razie: w jaki sposób będzie zagospodarowany Rynek? Stąd też było wczoraj spotkanie wszystkich radnych i klubów, na które zaprosiliśmy pana burmistrza. Nie przyszedł. Ja jestem odpowiedzialna za organizację ruchu i jeżeli dojdzie do zamknięcia, to ja będę się z tym problemem nadal borykała, bo ludzie do mnie będą zgłaszać pretensje, tak jak zgłaszali wówczas kiedy był ruch lewostronny. My tylko opiniujemy, więc jeżeli wszystko jest zgodnie z przepisami, to ja muszę zatwierdzić projekt gminy, jeżeli jest zgłoszony taki wniosek. Ja nie mam co do tego pewności i nikt z nas nie ma, ponieważ nie uzyskaliśmy odpowiedzi od burmistrza - co dalej? Ja z tym problemem dalej zostanę, bo za złą organizację ruchu odpowiada starosta. Oczekiwaliśmy wczoraj takiego wyjaśnienia, dyskusji z burmistrzem i gdyby przyszedł na pewno byłoby inaczej. Radni oczekiwali wyjaśnień i konstruktywnej rozmowy. To jakby był kolejny dowód na zlekceważenie.”

Gdyby podejście burmistrza było inne do tej sprawy, to i czy decyzja, która dziś zapadła byłaby inna?

„Na pewno. Przede wszystkim sprawa też się rozchodzi o to, że od wiosny nie uwzględniono naszego wniosku o uchwalenie płatnych stref parkowania. Wiadomo, że rotacja na Rynku powinna być większa, żeby ludzie nie stali tam przez cały dzień. Chodzi o to, żeby mogli mieć możliwość załatwienia tam swoich spraw. Ja nie otrzymałam odpowiedzi. Jutro odbywa się kolejna sesja gminy i w porządku obrad nie ma takiego punktu. Chociaż w rozmowach była taka sugestia burmistrza, że na tej sesji to wprowadzi. Wprowadza, ale przy Centrum Handlowym „Kaszebe”. Zapytałam, dlaczego nie chce uchwalić płatnych parkingów, powiedział, że to się nie opłaca i to, czyli podejście do sprawy pana burmistrza jest lekceważące. Myślę, że to miało wpływ na dzisiejszą decyzję większości radnych. Muszę powiedzieć, że pan burmistrz lekceważy po prostu nas, bo nie otrzymaliśmy na ten temat ani odpowiedzi, ani decyzji. To byłby też pewien zwrot kosztów za utrzymanie. Myślę, że pan burmistrz nie powinien tak postępować, bo nam naprawdę chodzi o współpracę, a ja słyszę, że gmina wyciąga rękę, a my nie. Nieprawda, bo we wszystkich kwestiach, o które występowaliśmy jest to bez odzewu. Mamy koncepcję bardzo skromną na ten czas, bo przecież pan burmistrz, na moje pytanie co będzie na Rynku, powiedział „Może fontanna”. My fontanny nie będziemy budować, ale do czasu zatwierdzenia planu zagospodarowania Rynku zrobimy to co mieliśmy w projekcie. Nie ukrywam, że specjalnie zatrzymałam urządzanie tego miejsca, bo są takie głosy, że nic nie zrobiliśmy. Myśmy opracowali koncepcję, ale że wpłynął wniosek z gminy (dop. autora: o chęć przekazania Rynku) i rzeczywiście była przychylność, żeby iść w tym kierunku tego przekazania. Jednak pan burmistrz źle podszedł do sprawy, wszystko byłby inaczej, gdyby inaczej z nami rozmawiał i nie lekceważył nas.”

BURMISTRZ GMINY KARTUZY, MIECZYSŁAW GRZEGORZ GOŁUŃSKI”

„Komentując to, co się stało, jest to naprawdę żenujące dla naszego środowiska, gdzie samorząd staje przeciwko samorządowi. Tak zrobił samorząd powiatu. Wiadomo, ze w granicach administracyjnych to co jest miasta, to powinno być miasta. Starostwo ma w Kartuzach tylko i wyłącznie siedzibę administracyjną, nie jest gospodarzem tego miasta i nigdy nie będzie i to należy zrozumieć. Miasto nigdy nie będzie własnością burmistrza, tego czy innego, tylko jest tym, o czym zdecydują mieszkańcy. Dzisiejsza decyzja Rady Powiatu pokazała, że tak nie jest, że polityka wkrada się również na nasze niższe strefy działania. Ubolewam nad tym, że informacje przekazywane przez panią starostę są nieprawdziwe. Wiele razy o tym rozmawialiśmy i nawet informacje od pani starosty docierały do nas, jak ewentualnie w planie zagospodarowania mamy uwagi, a wypowiedzi, że „nie ma” i „nie zna ich” są nieprawdziwe. Nie ma woli ze starostwa, żeby dać Rynek i centralne jego ulice temu, kto jest jak gdyby godzien tego do rozpatrywania całości sprawy i funkcjonowania miasta, czyli nam mieszkańcom. O spotkaniu wczorajszym wiem. Na jedno spotkanie miałem zaproszenie, ale w związku z tym, że byłem nieobecny wysłałem i wydelegowałem mojego zastępcę, który jest moim reprezentantem. To jest tak samo, jakbym był tam osobiście. Natomiast drugie spotkanie odbyło się w sposób nieformalny, o którym nic nie wiem. Gdybym wiedział, że było spotkanie z całą radą, to przybyłbym. Tak jak dziś przerwałem mój urlop, przyjechałem na sesję powiatową, żeby być świadkiem tego co się będzie działo, bo myślałem, że rada podejmie odpowiednie działania i zagłosuje w sposób właściwy i godny, jednakże tak się nie stało. No niestety musiałem tylko wystąpić z ubolewaniem, że taka sytuacja zaistniała. To nie świadczy dobrze o samorządowcach. Będzie to wynikiem spoglądania na siebie „bokiem”, więc nie ma żadnej woli ani chęci ze strony starostwa, żeby wyciągnąć rękę do gminy i powiedzieć „Słuchajcie, tutaj decydujecie jako radni miejscy, będzie się coś w tym miejscu działo, wy macie na to środki i macie pieniądze. Jeden rok funkcjonowania Rynku, jest dowodem tego, co starostwo pokazało, to wszyscy mieszkańcy widzą. Nic się nie zmieniło, oprócz tego, że wprowadzono więcej samochodów, w centrum miasta stworzono tylko i wyłącznie większe zagrożenie dla pojazdów. Nie zrobiono niczego. Gdybyśmy my byli gospodarzami tego terenu, na pewno już stałaby tam fontanna, parasole, byłoby tam życie, które ma się toczyć na tym Rynku. To miejsce ma przyciągać ludzi, po to, żeby patrząc co się dzieje wokoło również dali zarobić tym, którzy funkcjonują przy tym Rynku. Ta sytuacja niestety zmierza do innego jak gdyby spojrzenia. Naprawdę z ubolewaniem na to spoglądam. Myślę, ze to nie może być walką, bo „ja nie oddam”, prawda tak jak pan Zielonka, czy ktoś inny mówi, „bo ja nie oddam Gołuńskiemu i miastu tak...” Przecież ja reprezentuję to miasto, czy ja chcę dla niego coś złego? Myślę, że wszyscy mieszkańcy widzą, że w tych ostatnich dwóch latach naprawdę wiele się dzieje, a tu nagle jest podcinanie nam gałęzi i w pewnym momencie aż się nie chce rozmawiać, czy funkcjonować, no bo po co? Skoro nagle, ktoś, kto administracyjnie tylko funkcjonuje w tym mieście zaczyna stawiać nam – mieszkańcom bariery i to jest sprawą negatywną. Starostwo powinno wiedzieć, bo wie jak funkcjonuje samorząd, że to gmina opracowuje plan zagospodarowania. My akurat to robimy, przecież tam jest zapisane, co ma w tym miejscu być, jak ma to funkcjonować.”

Czy te plany dostała pani starosta?

„Oczywiście! Na te plany, które są i propozycje to będzie mógł każdy odpowiedzieć. Pani starosta je dostała i odpowiedziała na nie, sugerując zmianę właściciela tych dróg, żeby je zaliczyć do innych kategorii, jak i również ograniczyć ilość poruszających się na Rynku pojazdów. To są słowa starosty. Centrum miasta musi funkcjonować w zupełnie innej formie, a nie ma być to miejsce jednego wielkiego parkingu. Myślę, że te wnioski, które od naszych mieszkańców do mnie docierają, mam ich podpisy, nie są one brane pod uwagę, tych, którzy tu mają siedzibę, a nie tych którzy współtworzą wspólnotę samorządową miasta i gminy Kartuzy.

Jakie kroki podejmie Pan teraz w zaistniałej sytuacji?

„Będziemy przyglądać się temu, co się będzie tam działo. Na pewno już wiele razy zwracałem uwagę, nie wiem jaki jest tego powód – nie sprząta się na Rynku, jest bałagan. Ja rozumiem, że starostwo nie ma pieniędzy, więc tym bardziej powinno podjąć decyzję jak najszybszego oddania, a tutaj tej woli nie ma. Plan zagospodarowania, który jest w tej chwili opracowany i również równolegle studium to wszystko pokaże, co w tym miejscu będzie.”

Czy w budżecie gminnym są zarezerwowane środki na zagospodarowanie Rynku?

„Przewidzieliśmy takie środki. Natomiast tworząc teraz nowy budżet, te środki nie będą ujęte w pozycji Rynek, a znajdą się w innych pozycjach np. naprawa chodników. Nie zmarnujemy tych pieniędzy. My je przekażemy na zupełnie inną część miasta, na modernizację dróg, bo jest co robić. Szkoda, bo to centralne miejsce, które utożsamia się z każdym mieszkańcem Kartuz tak jak np. kolegiata, powinno być wizerunkiem miasta, a Rynek jest wizerunkiem parkingu, miejsca strasznego, w dymach spalin samochodów. Myślę, że nie tędy droga. Musimy dojrzeć do tego. Szkoda, że rada podjęła taką , a nie inną decyzję i nad tym naprawdę ubolewam. Spoglądając na głosowanie, kilku radnych, tym bardziej, że są niektórzy z Kartuz, byli przeciw. Tu trzeba się zastanowić nad tym, jakich radnych wybieramy. Ja nie wiem, czy wchodzą w to jakieś układy, czy stosunki polityczne. Ja będąc mieszkańcem miasta, jako radny powiatowy robiłbym wszystko, aby miasto było gospodarzem tego Rynku. Tutaj wręcz przeciwnie. Ja rozumiem, że grają interesy prywatne też tam rolę, bo niektórzy radni mają tam sklepy, ale po to się chyba dali wybrać, żeby służyć mieszkańcom i ogółowi, a nie sobie. I to boli, to naprawdę boli.”

Czas ucieka...

Dzień później odbyła się sesja Rady Gminy. Wiceburmistrz, Ryszard Mielewczyk opowiedział radnym jak wyglądało spotkanie z władzami powiatu i stwierdził, że tamtejsi radni podchodzą do sprawy przekazania Rynku zbyt osobiście – „Nie mówiono o radzie miejskiej, nie mówiono o gminie, tylko mówiono ciągle, burmistrz, a nawet Gołuński: Nie oddamy Rynku Gołuńskiemu – nie miastu, ale Gołuńskiemu”.

Najciekawsze jest to, że władze powiatu musiałyby przekazać Rynek miastu do 30 września. Po upływie tego terminu sprawa zostanie odroczona na rok i przez ten czas władze gminy nie mogą nic zrobić. W tym celu Prezydium Rady Gminy wystosowało wniosek z prośbą do przewodniczącego Rady Powiatu, Edmunda Kwidzińskiego o zwołanie nadzwyczajnej sesji Rady Powiatu 30 września, na której miałoby nastąpić ewentualne przekazanie Rynku. Niestety sprawa nie jest taka prosta. Taka możliwość mogłaby nastąpić jedynie wtedy, kiedy 5 radnych powiatu lub jego zarząd podpisałby wniosek o zorganizowanie nadzwyczajnej sesji. Jak dziś poinformował telefonicznie przewodniczący Rady Powiatu, Edmund Kwidziński, na razie taki wniosek nie wpłynął. Czas upływa o godzinie 15.30. Jeżeli sytuacja się nie zmieni zapowiada się kolejny rok kłótni i złośliwości miedzy władzami gminy i powiatu.

Mój komentarz do całej sprawy jest jeden: „Boże, widzisz i nie grzmisz...” A co Państwo myślą? Czekamy na opinie.

Ewelina Karczewska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Bartosz Kitowski - niezalogowany 2005-05-12 11:39:54

    "...nie mam zadnjej niecheci do Gołuńskiego, ale kiedys powinien nastapic koniec wladz hama..." no nie wiem, miesza sie Pan w zeznaniach. Gramatyka wielce podejżana. "kupuje ziemie bez pozwolenia zaczyna budowac dom" - za bezpodstawne zarzuty można wlecieć do paki. no ale przecież ja nie jestem miłośnikiem Pana M.G. Gołuńskiego. nawet jeśli tak mówi gramatyka, składnia i logika. Dodano przez Zły Porucznik <> w 2004-05-10 18:38 z [83.25.240.131]

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Bartosz Kitowski - niezalogowany 2005-05-12 11:39:54

    a jednak sa rozsadni ludzie, a myslalem juz ze niktogo takeigo tu nie ma. Co do władz to nie mam zadnjej niecheci do Gołuńskiego, ale kiedys powinien nastapic koniec wladz hama ktory zamiast sluzyc nam zalatwia swoje sprawy, kupuje ziemie bez pozwolenia zaczyna budowac dom , no ale tak jak by stracil posade to z czego by czlowiek zył.......... Dodano przez Gligamesh <> w 2004-05-10 09:51 z [83.25.253.26]

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Bartosz Kitowski - niezalogowany 2005-05-12 11:39:54

    Pomysł wart rozważenia! Jako mieszkanka Sierakowic proponuję jednak, by został wójtem tej gminy, bo tutaj szykuje się referendum w sprawie odwołania dotychczasowego włodarza. Dodano przez Malwinka <> w 2004-04-10 14:57 z [83.25.167.197]

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości