Wszystko wskazuje na to, że spór jaki o utworzenie nowego gimnazjum w Szopie toczą między sobą gmina Sierakowice oraz Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju Sołectwa Bącka Huta zakończy się triumfem samorządu. W czasie wtorkowej sesji Rady Gminy wójt Tadeusz Kobiela powiedział, że nie zamierza wyrażać zgody na powołanie placówki.
Konflikt ciągnie się już od kilku miesięcy. Stowarzyszenie prowadzące tzw. „Małą Szkołę” w miejscowości Szopa postanowiło jakiś czas temu rozszerzyć swoją ofertę o gimnazjum, głównie dla absolwentów tamtejszej szkoły podstawowej. Jej dyrektor, Przemysław Łagosz, zapewniał, że skompletował całą niezbędną dokumentację i wystąpił do Urzędu Gminy o wpis do ewidencji gminnych placówek oświatowych. Skarżył się, że tam zaczęto mu robić problemy i przeciągać całą procedurę w nieskończoność. Władze samorządowe nie kryły zresztą, że pomysłem członków stowarzyszenia nie są zachwycone i w ich opinii wyrażenie zgody byłoby działaniem na niekorzyść gminy. Przed miesiącem sprawę opisały lokalne media, zaś zainteresowane strony zobligowały się do przedyskutowania sprawy raz jeszcze.
Tak też się stało, i to dwukrotnie. Tematem gimnazjum w Szopie zajęła się również działająca przy Radzie Gminy komisja ds. społecznych. O efektach tych rozmów w czasie wtorkowej sesji poinformował wójt Tadeusz Kobiela.
- Jak już mówiłem wcześniej to byłoby z naszej strony działanie na niekorzyść gminy. Cieszę się, że komisja podzieliła ten punkt widzenia. Zresztą za takim rozwiązaniem nie stoją żadne argumenty. Sami inicjatorzy nie byli chyba co do tego w pełni przekonani, co zostało uwidocznione w czasie naszych niedawnych spotkań, gdy doszło pomiędzy nimi do niemalże karczemnej awantury – powiedział gospodarz gminy, zwracając uwagę na fakt, że temat nowego gimnazjum jest nierealny także z kilku innych powodów.
Po pierwsze szkoła miałaby liczyć zaledwie 28 uczniów, co w kontekście szukanych przez rząd oszczędności byłoby zdaniem wójta niezrozumiałą rozrzutnością publicznych pieniędzy.
- Klasy liczące osiem czy dziewięć osób to nieporozumienie. Co więcej, jeden z roczników miałby liczyć trzy osoby! - mówił.
Kolejny argument, który wpłynął na decyzję odmowną ze strony gminy to brak stosownej uchwały podjętej w tej sprawie przez walne zgromadzenie członków stowarzyszenia, a więc jak określa szefostwo gminy – elementarnego dokumentu już na etapie starania się zgodę na utworzenie i prowadzenie szkoły przez tego typu organizację.
Wiele uwagi poświęcono też istniejącemu gimnazjum w Sierakowicach.
- Gmina poniosła przecież niemałe koszty związane z budową tego obiektu. Ta szkoła pod względem oferty edukacyjnej, zajęć dodatkowych, kadry pedagogicznej, wyposażenia i warunków stworzonych uczniom należy do ścisłej pomorskiej czołówki. Szopa nie byłaby w stanie do tego poziomu się nawet zbliżyć – przekonywał gospodarz gminy.
Na zakończenie przekazano jeszcze opinię straży pożarnej w sprawie stanu budynku. Okazało się, że w starszej jego części stwierdzono kilka nieprawidłowości, które eliminują ten obiekt jako miejsce prowadzenia zajęć lekcyjnych. Dyrekcję szkoły zobligowano jednocześnie do ich usunięcia. W przeciwnym razie nie będzie mógł on nadal funkcjonować w obecnym charakterze.
Zdaniem wójta Kobieli wszystkie te kwestie zadecydowały o tym, że na chwilę obecną temat gimnazjum w Szopie można uznać za zamknięty.
Odmiennego zdania są władze Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju Sołectwa Bącka Huta, które zapowiadają zaciętą walkę o realizację swoich planów.
- W żadnym wypadku nie zrezygnujemy z gimnazjum. Ten pomysł ma poparcie mieszkańców, rodziców, posiadamy wszystkie niezbędne dokumenty, dlatego też nie rozumiemy dlaczego wójt jest temu tak przeciwny. Jesteśmy strasznie zawiedzeni jego postawą – mówi Dorota Pawelczyk, prezes organizacji.
- Wszystkie argumenty, o których mówi wójt to zwykłe wymówki. Myślę, że warunki, które mamy do zaoferowania uczniom także nie są najgorsze, na usunięcie kilku niewielkich uchybień wskazanych przez straż mamy rok, a do tego czasu możemy spokojnie działać dalej. Nieprawdą jest też, że walne zgromadzenie nie omawiało tego tematu. Na pewno nie złożymy broni, nie pogodzimy się z tą decyzją. W tym roku wójt dopiął swego, gdyż już do września nic nie zdołamy zrobić, ale zapewniam że w przyszłym roku do sprawy wrócimy. Wierzę, a nawet jestem pewna, że w końcu nam się uda.
Bartek Gruba
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze