Kolejny thriller z happy endem zgotowali swoim kibicom piłkarze Auto Complexu Przodkowo. Na inaugurację sezonu nasz jedynak w I lidze futsalu uporał się 3:2 z KS Gniezno. Tym razem, także w ostatnich fragmentach meczu, pokonał Gattę Zduńska Wola 6:5.
Choć oba zespoły miały przed tym spotkaniem po trzy punkty na koncie, faworytem byli zawodnicy drużyny gości, która przed rozpoczęciem rozgrywek była typowana na jednego z kandydatów do awansu. Pierwsze minuty na parkiecie zdawały się to tylko potwierdzać, choć jako pierwsi gola zdobyli miejscowi, a konkretnie Marek Cirkowski. Odważniej atakowała jednak Gatta, która w krótkim czasie przejęła inicjatywę i jeszcze przed zmianą stron zdołała odrobić straty, i to z nawiązką. Wiśniewskiego pokonali Szymczak i w ostatniej minucie pierwszej połowy Światowy.
Druga odsłona przyniosła kolejne trafienie dla Gatty. W 22 minucie na 3:1 podwyższył bowiem Karol Kulczyński i wydawało się, że punkty podopiecznym Sebastiana Letniowskiego wymykają się z rąk. Pokazali jednak ogromną wolę walki, a kontaktowy gol Dominika Depty strzelony zaledwie minutę później znów przywrócił nadzieje na korzystny rezultat. Na tym jednak miejscowi nie zamierzali poprzestawać, a w 29 minucie swojego pierwszego, i jak się okazało nie jedynego gola w tym meczu zdobył Arkadiusz Klimowicz, doprowadzając tym samym do wyrównania.
Po upływie kolejnej minuty za sprawą trafienia Adamskiego znów przegrywaliśmy jednak 3:4. Wówczas to, do roli bohatera Przodkowa wyrósł wspomniany Klimowicz w przeciągu pięciu kolejnych minut uzupełniając swojego hat-tricka, a ekipę Auto Complexu wyprowadzając na pierwsze w tym spotkaniu prowadzenie 5:4.
Faworyzowana Gatta nie zamierzała jednak składać broni. Trener Wojciech Sopur zdecydował się wycofać bramkarza. Ryzyko się opłaciło bo w 37 minucie Szymczak wykorzystał grę w przewadze i doprowadził do remisu 5:5. Ich radość nie trwała jednak długo. Gdy zegar zaczął odliczać ostatnie 100 sekund spotkania, miejscową publiczność w stan euforii wprowadził tymczasem Letniowski.
Prowadzenia 6:5 o mały włos nie udałoby się wybronić do ostatniej syreny. Desperacki atak Gatty w samej końcówce skończył się kolejnym faulem przodkowian i w efekcie przedłużonym karnym dla przyjezdnych. Do końca meczu zostało 15 sekund. Odpowiedzialność wziął na siebie Michał Marciniak i … pomylił się! Auto Complex odniósł więc drugie dramatyczne zwycięstwo w tym sezonie. Drugie przed własną publicznością i po trzech kolejkach plasuje się na szóstym miejscu w tabeli.
Auto Complex Przodkowo - Gatta Active Team Zduńska Wola 6:5 (1:2)
Cirkowski (3.), Depta (24.), Klimowicz (29.,30.,35.), Letniowski (39.) - Szymczak (14., 37.), Światowy (19.), Kulczyński (22.), Adamski (30.)
Komentarze