Wielkie futsalowe widowisko stworzyli ponownie piłkarze Auto Complexu Przodkowo. Nasz I-ligowiec po zaciętym i pełnym emocji spotkaniu uległ w Wawelnie miejscowemu Stangumowi 7:4 (2:1).
Kaszubi przystępowali do meczu po dziewięciogodzinnej podróży(!), ale mimo to od pierwszych minut to oni sprawiali lepsze wrażenie starając się narzucić gospodarzom własny styl gry. Wyraźna przewaga udokumentowana została golem zdobytym już w 4 minucie przez Letniowskiego. Strata bramki obudziła nieco miejscowych, czego efektem były trzy strzały, z czego tylko jeden wymagał jednak interwencji Wiśniewskiego.
W 10 minucie bliscy byliśmy podwyższenia prowadzenia, ale brak skuteczności zemścił się już kilkanaście sekund później dobrą kontrą Stangumu. Po bramce wyrównującej znów lepszy okres gry mieli przodkowianie, a największą ochotę do strzelania miał Letniowski. Bliski szczęścia był też Klimowicz, ale żadnemu z nich nie udało się pokonać dobrze dysponowanego Nolepy.
Gdy wydawało się, że pierwsza połowa zakończy się remisem, raz jeszcze mocniej przycisnęli miejscowi i ku uciesze lokalnej publiczności, wyszli na prowadzenie. Znakomicie spisał się w tej sytuacji Tomasz Wróblewski, dwoma zwodami "kładąc" najpierw obrońcę, a potem bramkarza, po czym wystawił piłkę lepiej ustawionemu Sapie, któremu nie pozostało nic innego jak umieścić ją w pustej bramce. Nim zabrzmiała syrena kolejną próbę zanotował Letniowski, ale obił tylko słupek bramki teamu z Wawelna.
Początek drugiej połowy przyniósł nam najpierw trafienie Marcina Kolki, ale i zaraz potem głupi błąd w obronie, z którego nie mógł nie skorzystać Hetmański. Po upływie kolejnej minuty było już 4:2, a sposób na Wiśniewskiego znalazł Lubczyński. Auto Complex nie mógł się pozbierać, zaraz po wznowieniu pozwalając rywalom na jeszcze jedną bramkową okazję. Tym razem na szczęście gospodarze z prezentu nie skorzystali.
Dopiero wykorzystany przez Letniowskiego rzut karny w 28 minucie sprawił, że team z Przodkowa wrócił do gry. Pomiędzy 30, a 32 minutą mógł i powinien być remis. Najpierw na przeszkodzie stanął nam jednak słupek, a zaraz potem Nolepa. W odpowiedzi dwie zabójcze kontry przeprowadził Stangum i było praktycznie po meczu.
Sytuację próbował jeszcze ratować Cirkowski, zmniejszając straty do dwóch goli, ale postawienie wszystkiego na jedną kartę i wycofanie bramkarza tym razem nie przyniosło efektu. Przeciwnie, na minutę przed końcem Wiszniewski zgubił piłkę i Rabenda ustalił wynik spotkania na 7:4 dla gospodarzy.
Stangum Wawelno - Auto Complex Przodkowo 7:4 (2:1)
Komentarze