W Sierakowicach jest ktoś taki, kogo znają nie tylko mieszkańcy powiatu kartuskiego, ale również osoby spoza jego granic. Andrzej Olszewski jest kimś, kto robi wiele dla kaszubszczyzny.
Jego kariera rozpoczęte się w 1986 roku w Kaszubskim Zespole Pieśni i Tańca Sierakowice, gdzie zaczynał jako tancerz. W zespole udziela się nadal, lecz już jako członek kapeli - gra na diabelskich skrzypcach. Dzięki zespołowi pan Andrzej zwiedził wiele krajów w Europie i na świecie. Poznał mnóstwo ludzi, z którymi w większości do tej pory utrzymuje kontakt. To właśnie nie -którzy znajomi z dawnych lat, zapraszają go na występy i różnego rodzaju imprezy.
Obecnie pana Olszewskiego wszyscy kojarzą z tabaką, a to dlatego, że w 2002 roku wygrał Mistrzostwa Polski w Zażywaniu Tabaki w Chmielnie. Dostałem zaproszenie od Kaszubskiej Checzy z Chmielna -wspomina.- I postanowiłem je przyjąć wraz z moim kolegą Zygmuntem Miotkiem, który zasiadł później w komisji. Początkowo traktowałem to jako zabawę. Andrzej Olszewski zajął wówczas pierwsze miejsce i zdobył Złotą Tabakierę. Jak sam powiedział: - Po tej wygranej wszedł we mnie duch, który sprawił, iż zacząłem profesjonalnie zajmować się robieniem tabaki.
Rok później zasiadał w komisji na Mistrzostwach Chmielnie, a w 2004 roku otrzymał Srebrną Tabakierę. Natomiast w tym roku po raz kolejny został okrzyknięty "Mistrzem Tabaki".
Samo zamiłowanie do robienia "magicznego proszku" ma swoją tradycję - Zaczęło się od mojego dziadka, to on w piwnicy zawsze przechowywał liście tytoniu (machorkę), potem suszył je zimą na piecu a latem na słońcu - opowiada. - Dziadek zawsze prosił mojego ojca, aby mielił liście, a on tego bardzo nie lubił. Chyba właśnie dlatego tata nie robił, a nawet nie zażywał tabaki. Natomiast ja podglądałem dziadka i jego hobby, dlatego teraz nie miałem problemu, żeby się tym zająć. Pan Andrzej nie rozstaje się nawet na chwilę ze swoją "miksturą". Twierdzi, że dzięki niej łatwiej nawiązuje się znajomości. - Bo częstując kogoś tabaką trzeba z nim koniecznie porozmawiać - mówi.
Pana Olszewskiego często można spotkać na weselach. Nie jako gościa. Pielęgnuje on zwyczaj odwiedzania nowożeńców przez babę i dziada, którzy składają młodym życzenia i rozbawiają gości. -"Baba z dziadem" to wieloletnia tradycja kaszubska, którą podtrzymuję, żeby o niej nie zapomniano - wyjaśnia. - dowiaduję się, że znajomy w Sierakowicach bierze ślub, przebieram się ze szwagierką w nasze stroje i idziemy składać młodej parze życzenia. Zawsze spotykam się z zadowoleniem ze strony gości i nowożeńców, bo cóż to za wesele bez baby i dziada?! Dla pana Andrzeja stały kontakt z ludźmi, możliwość działalności na rzecz naszego regionu, zwłaszcza po odbytej ciężkiej chorobie w 1999 roku, jest czymś bardzo ważnym. Od tamtego czasu prowadzi własną działalność - robi i sprzedaje diabelskie skrzypce oraz tabakę.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze