Czteroletni Antoś Zieliński w sobotę wyruszył z rodzicami do Nowego Jorku na kolejną kontrolę. Stan chłopca musi być regularnie monitorowany przez amerykańskich specjalistów, dlatego wciąż potrzebne jest wsparcie. Antosiowi można pomóc wpłacając datki na konto zbiórki na platformie Siepomaga.pl lub przekazując środki z 1 proc. podatku.
Antoś, czteroletni bohater z Kiełpina, jest doskonale znany mieszkańcom powiatu kartuskiego. 11 marca minęły dokładanie dwa lata od momentu, gdy u Antosia zdiagnozowano siatkówczaka obuocznego.
- Miniony okres obfitował w skrajne emocje: radość z postępów leczenia i pierwszych efektów chemioterapii, smutek, załamanie połączone z litrami łez po kolejnych wznowach guzów nowotworowych i propozycji usunięcia lewego oczka aż po wiarę w pokonanie nowotworu i uratowanie oczka po podjęciu leczenia w USA - piszą rodzice czterolatka.
Reklama
Przez te dwa lata chłopiec przeszedł sześć cykli chemioterapii ogólnej, pięć cykli chemioterapii dotętniczej w Polsce ( w tym cztery do obu oczek) oraz pięć chemioterapii dotętniczych w Stanach Zjednoczonych. Do tego zabiegi krioterapii oczek, badania w znieczuleniu ogólnym, rezonanse i wiele innych...
- To dużo jak na 4 latka, ale Antoś to bojownik, który najdzielniej z nas wszystkich zniósł ten trudny czas. Mamy nadzieję, że najgorszy okres mamy już za sobą i będzie tylko lepiej... - zaznaczają mama i tata Antosia.
Reklama
Dzięki olbrzymiej mobilizacji setek osób, udało się uratować oczka Antosia i zatrzymać nowotwór, który je zaatakował. Było to możliwe dzięki terapii prowadzonej przez najlepszych specjalistów od siatkówczaka obuocznego w klinice w Nowym Jorku. Chłopiec od roku jest pod opieką tamtejszych lekarzy. Ostatnia, styczniowa wizyta przyniosła dobre wieści - stan chłopca był stabilny, a guzy nieaktywne.
Antoś musi odwiedzać Nowy Jork regularnie, co dziesięć tygodni, gdyż nie ma pewności, czy rak znów nie zaatakuje. W sobotę wyruszył na kolejną kontrolę. Początkowo miała ona zostać przeprowadzona 15 marca, jednak u czterolatka wykryto Covid. W środę okaże się, czy guzy są nadal nieaktywne.
- Dziękujemy za wszystkie dobre myśli, modlitwę i moc energii, które pozwoliły przetrwać trudne momenty Dzięki Wam podjęliśmy najtrudniejszą w życiu decyzję kontynuowania leczenia w Nowym Jorku Jeszcze kilka lat leczenia przed nami ale wiemy, że dzięki Wam uda nam się pokonać nowotwór a Antoś będzie miał szansę korzystać z życia mimo swojej niepełnosprawności - dziękują mama i tata Antosia.
Depozyt, który dotychczas wpłacono już został wyczerpany, dlatego wciąż bardzo potrzebne jest wsparcie ludzi wielkich serc.
Jak pomagać?
Antosia można wesprzeć w walce z chorobą na kilka sposobów. Trwa okres rozliczeń podatkowych - chłopczykowi można przekazać środki z 1 proc. podatku. Wystarczy wpisać numer KRS „0000396361”, a w celu szczegółowym dodać - „0120196 Antoś”.
Wsparcia można też udzielić uczestnicząc w licytacjach, oferując swoje przedmioty i usługi lub licytując wystawione na grupie - Licytujemy dla Antosia.
Bieżące informacje na temat przebiegu leczenia Antka można śledzić na profilu Antoś Zieliński kontra siatkówczak na Facebooku.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
"Przeżywalność w przypadku samego siatkówczaka jest obecnie doskonała u pacjentów z jednostronnym lub obustronnym guzem; w krajach zachodnich wskaźnik wyleczeń wynosi około 95%" W Polsce leczeniem siatkówczaka zajmują się lekarze w warszawskim Centrum Zdrowia Dziecka oraz w Klinice Okulistyki i Onkologii Okulistycznej w Krakowie. Oba ośrodki ze sobą współpracują, dostępne są wszystkie najnowocześniejsze metody diagnostyki i leczenia retinoblastomy Źródło: Puls Medycyny https://pulsmedycyny.pl/siatkowczaka-mozna-leczyc-w-polsce-885299 Koszty leczenia siatkówczaka w Polsce pięć razy niższe niż w USA Brawo dla rodziców, idealne. Mam nadzieję, że miło się jeździ na wycieczki za pieniądze za żerowanie na łatwowiernych.
Źródło: Puls Medycyny https://pulsmedycyny.pl/siatkowczaka-mozna-leczyc-w-polsce-885299 Ponad 250 tys. zł kosztuje w Polsce terapia siatkówczaka, nowotworu złośliwego oka u dzieci. W USA: 1,5 mln zł. I choć w naszym kraju dostępne są te same metody leczenia, a osiągane wyniki są porównywalne, to sporo pacjentów organizuje publiczne zbiórki i szuka pomocy za oceanem. „To marnotrawienie pieniędzy” — uważa prof. dr hab. n. med. Marek Rękas, krajowy konsultant w dziedzinie okulistyki, który swoje stanowisko w tej sprawie przekazał do Ministerstwa Zdrowia.
Gdybyś zadał sobie trochę trudu i przeczytał historię leczenia Antosia która jest pokrótce opisana na portalu siepomaga to byś nie pisał takich głupot. Antoś leczył się w Polsce przez rok, w tym czasie lekarze bez powodzenia próbowali metod leczenia rodem z lat 70tych. Po roku rekomendowali lewe oko do usunięcia z uwagi na brak możliwości podania chemii. Podobno z uwagi na poprzednie terapie nie dało się jej podać. Dziwnym trafem lekarze w Nowym Jorku zrobili to bez problemu, trzykrotnie podając chemię do lewego oka i dwa razy do prawego. W Polsce za osobę wyleczoną uważa się dziecko, które ma usunięte gałki oczne także te statystyki o 95% skuteczności można między bajki włożyć. Takich dzieci, którym w Polsce nie umiano pomoc jest tu kilkanaście. Jeżeli uważasz że rzucenie wszystkiego, całego swojego życia, pracy, oszczędności żeby ratować zdrowie swojego dziecka i nazywasz to wycieraczką to życzę tobie żebyś również doświadczył podobnych "wycieczek".
Przeczytaj ten podlinkowany artykuł i mi powiedz, gdzie mówią o jakimś usuwaniu gałki ocznej. Polska to naprawdę nie jest jakiś afrykański chlew trzeciego świata, lekarze mają sprzęt, wiedzę i się konsultują z innymi specjalistami z innych krajów. Fajne chochoły piszesz, gdyby to było moje dziecko to przynajmniej zadałbym sobie trud żeby o tej chorobie poczytać, a nie zakładać zbiórkę pół świata dalej, myślisz, że w Niemczech też wysyłają przez ocean dzieci? Śmiechu warte z waszej łatwowierności.
"Przeżywalność w przypadku samego siatkówczaka jest obecnie doskonała u pacjentów z jednostronnym lub obustronnym guzem; w krajach zachodnich wskaźnik wyleczeń wynosi około 95%" W Polsce leczeniem siatkówczaka zajmują się lekarze w warszawskim Centrum Zdrowia Dziecka oraz w Klinice Okulistyki i Onkologii Okulistycznej w Krakowie. Oba ośrodki ze sobą współpracują, dostępne są wszystkie najnowocześniejsze metody diagnostyki i leczenia retinoblastomy Źródło: Puls Medycyny https://pulsmedycyny.pl/siatkowczaka-mozna-leczyc-w-polsce-885299 Koszty leczenia siatkówczaka w Polsce pięć razy niższe niż w USA Brawo dla rodziców, idealne. Mam nadzieję, że miło się jeździ na wycieczki za pieniądze za żerowanie na łatwowiernych.
Źródło: Puls Medycyny https://pulsmedycyny.pl/siatkowczaka-mozna-leczyc-w-polsce-885299 Ponad 250 tys. zł kosztuje w Polsce terapia siatkówczaka, nowotworu złośliwego oka u dzieci. W USA: 1,5 mln zł. I choć w naszym kraju dostępne są te same metody leczenia, a osiągane wyniki są porównywalne, to sporo pacjentów organizuje publiczne zbiórki i szuka pomocy za oceanem. „To marnotrawienie pieniędzy” — uważa prof. dr hab. n. med. Marek Rękas, krajowy konsultant w dziedzinie okulistyki, który swoje stanowisko w tej sprawie przekazał do Ministerstwa Zdrowia.
Gdybyś zadał sobie trochę trudu i przeczytał historię leczenia Antosia która jest pokrótce opisana na portalu siepomaga to byś nie pisał takich głupot. Antoś leczył się w Polsce przez rok, w tym czasie lekarze bez powodzenia próbowali metod leczenia rodem z lat 70tych. Po roku rekomendowali lewe oko do usunięcia z uwagi na brak możliwości podania chemii. Podobno z uwagi na poprzednie terapie nie dało się jej podać. Dziwnym trafem lekarze w Nowym Jorku zrobili to bez problemu, trzykrotnie podając chemię do lewego oka i dwa razy do prawego. W Polsce za osobę wyleczoną uważa się dziecko, które ma usunięte gałki oczne także te statystyki o 95% skuteczności można między bajki włożyć. Takich dzieci, którym w Polsce nie umiano pomoc jest tu kilkanaście. Jeżeli uważasz że rzucenie wszystkiego, całego swojego życia, pracy, oszczędności żeby ratować zdrowie swojego dziecka i nazywasz to wycieraczką to życzę tobie żebyś również doświadczył podobnych "wycieczek".