Katastrofalne w skutkach okazały się błędy, jakie w sobotnim meczu I ligi futsalu popełniali w obronie zawodnicy Auto Complexu Przodkowo. Ekipa Remedium Pyskowice wykorzystała je znakomicie, co przy kapitalnej formie ich bramkarza zapewniło im zwycięstwo 4:3.
Po pierwszych raczej spokojnych minutach gry, w niegroźnej na pozór sytuacji straciliśmy gola. Dobrze rozegrany z boku rzut wolny potężnym uderzeniem zza pola karnego zakończył Bartłomiej Grzemski. Wiśniewski odprowadził tylko zmierzającą w samo okienko bramki piłkę wzrokiem.
Szybko zadany cios przez gości podziałał na szczęście na gospodarzy mobilizująco i w kolejnych minutach to oni osiągnęli zdecydowaną przewagę. W krótkim czasie po stracie gola próbowali Depta, Cirkowski i Letniowski, ale za każdym razem obronną ręką wychodził z tych pojedynków stojący w bramce Remedium Rafał Wójcik.
Zawodnik ten zagrał zresztą fenomenalny mecz, kilkukrotnie ratując swój zespół w beznadziejnych już zdawało się sytuacjach. Końcowy wynik to w dużej mierze zasługa jego interwencji.
Na szczęście i Wiśniewski popisał się kilkoma skutecznymi paradami. Tak było m.in. w 11 minucie, gdy po okresie naszej przewagi jedną z nielicznych kontr wyprowadzili przyjezdni. Błąd w kryciu sprawił, że w sytuacji "sam na sam" znalazł się Tomasz Wolny, ale piłki w siatce umieścić nie zdołał.
Minutę później sztuka ta udała się za to Cirkowskiemu, za sprawą którego na tablicy wyników pojawił się remis. Na brawa zasługuje tu jednak także Wiszniewski i Waniuga, którzy odegrali równie istotne role w całej akcji, szybko i dokładnie odgrywając sobie piłkę.
W 14 minucie mogło być już 2:1, ale minimalnie pomylił się Letniowski. W odpowiedzi długą piłkę pod nasze pole karne posłali rywale. To co zrobili Wiśniewski i Waniuga Jan Tomaszewski nazwałby z pewnością nie błędem, a wielbłądem. Obaj ruszyli do piłki by w efekcie nie opanował jej żaden z nich. Ta trafiła wprost pod nogi zaskoczonego takim obrotem spraw Misiaka, który nie miał problemów z umieszczeniem jej w pustej bramce.
Blok defensywny przodkowian nie popisał się także po upływie kolejnych trzech minut. Tym razem za krytym rywalem nie pobiegł Depta, a ten mając przed sobą tylko bramkarza bez problemów podwyższył wynik na 3:1. Takim też rezultatem zakończyła się pierwsza połowa, choć tuż przed przerwą w słupek uderzył jeszcze Waniuga.
Druga odsłona meczu była już w wykonaniu gospodarzy zdecydowanie lepsza i tylko niewiarygodne w kilku sytuacjach szczęście przeciwników sprawiło, że strat nie udało się odrobić. Co więcej, zaczęło się najgorzej jak tylko mogło, bo od straty czwartego gola. Już w 2 minucie po wznowieniu gry na listę strzelców wpisał się Rybitwa.
Odpowiedź Auto Complexu była błyskawiczna, bo już w kolejnej akcji najpierw bliski szczęścia był Klimowicz, a zaraz po nim skuteczniejszy okazał się Cirkowski. Po upływie kolejnej minuty znów niewiele zabrakło Klimowiczowi, który tym razem obił słupek. Co nie udało mu się w 23 minucie, powiodło się już dwie minuty później, choć przy wyraźnej pomocy jednego z obrońców rywali, który tak niefortunnie odbił następną bombę "Klimka", że piłkę wbił do własnej bramki.
Niestety więcej goli kibice już nie obejrzeli, choć okazji ku temu miejscowi mieli przynajmniej kilka. Hoffmanowi o mało nie udał się efektowny lob, Depcie zabrakło dosłownie kilkunastu centymetrów, a Cirkowski nie zdołał pokonać instynktownie interweniującego Wójcika z odległości jednego metra! Dwukrotnie pojedynki "sam na sam" przegrał z nim również Letniowski, a bombę Klimowicza na krótki słupek w samej końcówce zdołał odbić w sobie tylko znany sposób.
Ostatecznie Auto Complex przegrał z Remedium 3:4 i w tabeli nadal plasuje się na miejscu dziewiątym.
Komentarze