Czy za kilka lat będziemy żyć w sąsiedztwie parków, łąk i drzew, czy raczej wśród kolejnych betonowych osiedli i korków? Odpowiedź na to pytanie mają przynieść plany ogólne gmin – nowe dokumenty planistyczne, które mają uporządkować chaos przestrzenny w Polsce. Dlaczego plan ogólny jest taki istotny?
Każdego dnia w Polsce znika około 80 boisk piłkarskich terenów zieleni – łąk, lasów i mokradeł. To miejsca, które pomagają zatrzymywać wodę, obniżać temperaturę podczas upałów i chronić przed podtopieniami. Jednocześnie terenów przeznaczonych pod zabudowę mieszkaniową jest już w kraju pięć razy więcej niż mieszkańców.
Efekt? Coraz większy chaos przestrzenny, wysokie koszty utrzymania infrastruktury i osiedla wyrastające na terenach cennych przyrodniczo.
Plan ogólny gminy to fundament reformy planowania przestrzennego. Dokument ma jasno określić, gdzie można budować bloki, gdzie domy jednorodzinne, a które tereny powinny pozostać zielone i wolne od zabudowy.
Nowe przepisy mają ograniczyć wieloletni problem tzw. rozlewania się zabudowy. Dziś w wielu miejscach inwestycje powstają na podstawie warunków zabudowy wydawanych pojedynczo, bez szerszego spojrzenia na całą gminę. Jeśli teren nie jest objęty miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego, deweloper może uzyskać zgodę na budowę nawet w miejscach, które wcześniej nie były przewidziane pod intensywną zabudowę.
– Dziś terenów pod zabudowę mieszkaniową mamy w Polsce tyle, że mogłoby tam zamieszkać nawet 200 milionów osób, ponad pięć razy więcej niż wynosi liczba mieszkańców naszego kraju, a ten chaos przestrzenny generuje rocznie 84,3 mld zł strat – dodaje Agnieszka Machnowska, architektka krajobrazu i urbanistka.
Reklama
Plan ogólny ma to zmienić. Gminy będą musiały określić m.in. intensywność zabudowy, dopuszczalną wysokość budynków oraz minimalny udział powierzchni biologicznie czynnej, czyli terenów pokrytych roślinnością i zatrzymujących wodę.
Nowe dokumenty mają zdecydować nie tylko o tym, gdzie powstaną nowe osiedla, ale też o jakości życia mieszkańców. Od zapisów planów zależy, czy w sąsiedztwie pozostaną drzewa, łąki i mokradła, czy zastąpi je beton.
Eksperci podkreślają, że zieleń nie jest luksusem, lecz elementem bezpieczeństwa klimatycznego. Różnica temperatur między zabetonowanym osiedlem a terenem z dziką roślinnością może wynosić nawet 10 stopni Celsjusza. Drzewa obniżają temperaturę i oczyszczają powietrze, a mokradła i łąki pomagają zatrzymywać wodę podczas intensywnych opadów.
– Wartość tych „usług” natury jest wymierna. W warszawskim Ogrodzie Krasińskich drzewa usuwają rocznie 267 kg wybranych zanieczyszczeń, co można wycenić na około 26 tys. zł rocznie. W skali całego miasta usługi oczyszczania powietrza przez drzewa to oszczędność rzędu 1,8 mln zł rocznie. Betonując każdy skrawek powierzchni, pozbywając się zieleni, bezpowrotnie tracimy tereny retencyjne, co z kolei zwiększa podatność na susze i podtopienia. Ponadto bez zieleni miasta nagrzewają się jak patelnia – mówi Anna Bucka z Fundacji Sendzimira.
Szczególnie istotne jest to na Pomorzu, gdzie tereny nadmorskie są silnie narażone na presję urbanizacyjną. Wyższe sumy opadów, lokalne podtopienia, zagrożenie powodziami sztormowymi i prognozowany wzrost poziomu morza sprawiają, że decyzje planistyczne mogą mieć kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa mieszkańców.
Choć wszystkie gminy mają obowiązek przygotować plany ogólne, tempo prac jest bardzo wolne. W województwie pomorskim spośród 123 gmin tylko cztery uchwaliły dotąd plan ogólny. Blisko 40 proc. samorządów nie rozpoczęło jeszcze prac albo dopiero przygotowuje projekt. W powiecie kartuskim w gminach Sulęczyno, Somonino i Sierakowice konsultacje nad projektowanym planem zostały zakończone. Odnieść się do planu mają szanse obecnie mieszkańcy gminy Przodkowo i Chmielno.
W całej Polsce ponad połowa samorządów znajduje się na wczesnym etapie przygotowań. Tymczasem termin uchwalenia planów wyznaczono na 31 sierpnia 2026 roku.
– Problem w tym, że uchwalenie takiego dokumentu trwa zwykle od 2 do nawet 3 lat. Jest to złożony proces obejmujący przygotowanie projektu, opiniowanie, konsultacje i uchwalanie. Dlatego wiele, a być może nawet większość samorządów, nie zdąży przyjąć planów w ustawowym terminie, co oznacza paraliż inwestycyjny na terenach, dla których nie przyjęto miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego – mówi Ilona Gosk z Fundacji Sendzimira.
Brak planów może oznaczać poważne konsekwencje. Po wejściu reformy w życie warunki zabudowy będą wydawane tylko na pięć lat i wyłącznie na terenach wskazanych w planie ogólnym jako obszary uzupełnienia zabudowy.
– Tam, gdzie nie zostaną uchwalone plany ogólne oraz nie ma MPZP, nie będzie możliwości uruchomienia inwestycji. Dlatego inwestorzy ścigają się o uzyskanie warunków zabudowy na starych zasadach. Po ogłoszeniu reformy liczba wniosków o wydanie warunków zabudowy wzrosła – tylko w 2024 r. było ich ponad 30% więcej niż w 2022 r. według danych GUS, a dane z 2025 r. będą jeszcze gorsze – komentuje Ilona Gosk.
Eksperci przypominają, że mieszkańcy mogą uczestniczyć w tworzeniu planów ogólnych. Gminy mają obowiązek prowadzenia konsultacji społecznych – zarówno na początku prac, jak i po opublikowaniu projektu dokumentu.
Mieszkańcy mogą zgłaszać uwagi dotyczące ochrony terenów zielonych, wysokości zabudowy czy udziału powierzchni biologicznie czynnej. Mogą też wnioskować o objęcie łąk, mokradeł i lasów strefą otwartą, która chroni przed zabudową.
– Dobrze zaplanowana przestrzeń to taka, w której wszystko ma swoje miejsce, zabudowa, zieleń, usługi, a mieszkańcy codzienne mogą załatwić wszystko blisko domu, bez konieczności długich dojazdów. To idea tzw. miasta 15-minutowego, w którym nie tracimy czasu na codzienne dojazdy i możemy cieszyć się bliskością natury – dodaje Ilona Gosk z Fundacji Sendzimira.
Reklama
To właśnie od obecnych decyzji samorządów i mieszkańców zależy, czy przyszłe osiedla będą miejscem przyjaznym do życia, czy kolejną betonową przestrzenią pozbawioną zieleni.
Na co zwrócić uwagę podczas konsultacji. Poznaj konkretne wskazówki
Plany ogólne w poszczególnych gminach:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Jeśli deweloper zbuduje duży plac zabaw,nie mikro,tylko ogólno dostępny dla wszystkich,to jestem za betonem. Jeśli nie,przykro mi. Jestem za wielkim parkiem.
Jeśli deweloper zbuduje duży plac zabaw,nie mikro,tylko ogólno dostępny dla wszystkich,to jestem za betonem. Jeśli nie,przykro mi. Jestem za wielkim parkiem.