Reklama

Biesiada Kaszubska cz. II

18/07/2005 12:12
Takich niedziel i takich weekendów w Kartuzach jak najwięcej. Miałam niewątpliwą przyjemność robić relację dla naszego portalu z drugiego dnia Biesiady i chyba był to dzień równie udany jak sobotni, a może i bardziej. Dla każdego znalazło się coś miłego. Mnie osobiście najbardziej uwiodła muzyka grupy Myslovitz, ale po kolei.

Biesiada Kaszubska to impreza, która w kulturalnym kalendarzu powiatu staje się tą najważniejszą i najbardziej udaną. Starosta, Janina Kwiecień, przy dużym zaangażowaniu własnych pracowników, z szefem powiatowej kultury, Wojciechem Okrojem na czele, zorganizowała imprezę, którą się będziemy pamiętać długo.

Niedzielne biesiadowanie rozpoczęły zespoły z trzech różnych kulturowo i geograficznie stron Polski. Można było posłuchać rytmów spod samych Tatr, z Ziemi Łowickiej, jak i naszych, rodzimych Kaszub. Uczta dla miłośników tego rodzaju muzyki. Inne stroje, inne rytmy, ale coś w tym wszystkim takiego swojskiego, naszego, polskiego. Publiczność z zaciekawieniem przyglądała się wykonawcom, a i oklasków nie szczędziła. Mnie najbardziej przypadły do gustu rytmy z samiuśkich Tatr, bo jakąś dziwną sympatią darzę ten rejon. Poczułam się tak, jak bym była na Krupówkach… Po zespołach folklorystycznych wystąpiła rodzima Colour Orchestra. Szalone rytmy, wspaniała atmosfera i równie wspaniali wykonawcy. Radość na ich twarzach mówiła wszystko, muzyka to ich żywioł. Widownia każdy ich utwór nagradzała gromkimi brawami, a nogi same rwały się do tańca. Było wspaniale.

Po kolorowej orkiestrze przyszedł czas na pierwszą gwiazdę tego dnia. Pani, która miała swego czasu zawsze dobry humor i to od rana, zmieniła się niewiele. Majka Jeżowska, bo o niej mowa, wydaje się być kobietą, dla której czas jakby się zatrzymał. Doskonała kondycja, nienaganna sylwetka, jak ona to robi…? Tylko pozazdrościć. Nie każdy, rzecz jasna, jest wielbicielem tego typu muzyki, ale show, jaki wykonała artystka nie mógł się nie podobać. Stare i nowe przeboje rozruszały nawet najbardziej zastygłe kości. Jak bardzo lubiana jest to artystka niech świadczy fakt, że same rozdawanie autografów zajęło jej ponad godzinę. Udało mi się namówić panią Majkę na wywiad dla naszego portalu, który już niebawem zostanie opublikowany. Ogólnie, przesympatyczna postać, pozbawiona gwiazdorskich manier. Po występach Majki Jeżowskiej na scenę wkroczyła grupa spod znaku Italo Disco. Nie jestem zwolenniczką tej odmiany makaronu, niemniej jednak i te rytmy nie pozwalały publiczności stać spokojnie w miejscu. Al Bano & Romina Power jakby w oryginale. Po makaronowej muzyce przyszedł czas na coś mocniejszego. Gdy Majka Jeżowska udzielała mi wywiadu, w sali obok do swojego koncertu przygotowywała się grupa Myslovitz. Czułam się jak w siódmym niebie. Wokół mnie same gwiazdy, a ja taka mała, szara mysz. Nie dość, że Majka Jeżowska to jeszcze faceci z Myslovitz… Czego można chcieć więcej jednego dnia? Kapela ta jest świetna, gra niebanalną muzykę (jak sami mówią z gatunku: Silesian Guitar Power Pop), mają ciekawe teksty i szybko wpadają w ucho. Tego się słucha z zaciekawieniem. Dali koncert, jakich pewnie grają wiele, ale nie oszczędzali się nawet na trochę. To było idealne zakończenie Biesiady. Lepszego scenariusza raczej stworzyć by się nie udało. A. Rojek, W. Powaga,P. Myszor, W. Kuderski i J. Kuderski rozgrzali publiczność do czerwoności. „I nawet, kiedy będę sam…” nucił niejeden jeszcze długo po koncercie. Koncercie, który zakończył niezwykle udane Biesiadowanie.

Tylu ludzi już dawno nie widział kartuski Rynek. Czy tak nie może być częściej? Pewnie może, tylko… Wielu z moich rozmówców, tych normalnych, zwyczajnych ludzi, podkreślało, że co drugi weekend podobny do tego biesiadnego i Kartuzy stałyby żyjącym miastem. Nawet lokalni kupcy i restauratorzy nie kryli swego zadowolenia. Ilu wczoraj było na Rynku mieszkańców, a ilu turystów nie sposób rozstrzygnąć, ale zapewniam Ciebie, Drogi Czytelniku, że tych drugich było także sporo. Pojawili się w Kartuzach, bo coś się działo. W normalne dni, kiedy miasto to śpi, a władza zajęta jest uprawianiem prywaty, turysta jest rzadkością. I nie ma doprawdy różnicy, czy polowanie na niego (tego turystę) urządzimy z rana, czy z wieczora. Coś, co może go przyciągnąć to między innymi takie właśnie imprezy. Za Biesiadę należy się Powiatowi piątka, ale oby nie była to jedyna ocena w dzienniku za ten rok…

Kate Sz.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    szdma - niezalogowany 2005-07-19 09:11:17

    Czy ktoś wie kiedy będzie "Dzień kosarza" w ostrzycach? Też super impreza 8)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    szpieg - niezalogowany 2005-07-19 04:42:58

    jeszcze będą dwie bardzo fajne imprezy (pewnie i trzy) - wybory do parlamentu - raz i do Belwederu - pewnie ze dwa razy, to będzie lepsze od najlepszej komedii czy kabaretu :P 8)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    5_ton_lnu - niezalogowany 2005-07-18 22:10:04

    tegoroczny wośp, gdyby nie bunt i gwiazda wieczoru możnaby zaliczyć do udanych. <;

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości