Kamienica przy Placu Świętego Brunona 5 w Kartuzach od ponad stu lat pozostaje w rękach jednej rodziny. Dziadek męża pani Danuty Zaręby kupił budynek w 1924 roku, a wcześniej prowadzona była w nim restauracja i sklep kolonialny. Po wojnie, w 1948 roku, w tym samym miejscu kwiaciarnię otworzyła babcia Salomea – działa ona do dziś, prowadzona już przez kolejne pokolenie rodziny. Poznaj historię domu i kwiaciarni Zaręba.
Kamienica przy Placu Świętego Brunona 5 w Kartuzach od pokoleń związana jest z jedną rodziną. Jak opowiada pani Danuta Zaręba, dziadek jej męża kupił budynek w 1924 roku od rodziny Węsierskich, która hodowała tu kucyki – do ich przewożenia służył specjalny wóz z niskimi burtami. Na parterze budynku prowadzona była wówczas restauracja i sklep kolonialny, a na podwórku znajdował się zajazd dla wozów konnych, z których korzystali klienci przyjeżdżający do Kartuz spoza miasta.
To, że w budynku działała restauracja prowadzona przez rodzinę Zaręba, potwierdza znalezione ogłoszenie w „Gazecie Kartuskiej” z czerwca 1938 roku – pan Jan Zaręba informował w nim o zagubieniu książeczki tytoniowej. W czasie II wojny światowej działalność w lokalu została przerwana. Dopiero po wojnie, w 1948 roku, babcia Salomea otworzyła w tym samym miejscu kwiaciarnię. Działa ona nieprzerwanie do dziś – od 78 lat – a prowadzi ją teraz kolejne pokolenie rodziny.
Za uporządkowanie historii budynku związanej z dawną hodowlą kucyków rodzina otrzymała wyróżnienia: nagrodę Towarzystwa Miłośników Kartuz, nagrodę od burmistrza "Kartuska Skra" oraz nagrodę "Perła Kaszub".
Całą rozmowę z panią Danutą Zarębą oraz więcej szczegółów z historii kamienicy przy Placu Świętego Brunona zobaczycie w nagraniu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze