Nie tak zakończenie rozgrywek "bałtyckiej" III ligi sezonu 2011/2012 wyobrażali sobie z pewnością piłkarze Cartusii 1923 Kartuzy. W meczu ostatniej kolejki przyszło im się zmierzyć przed własną publicznością z zamykającym stawkę i pogodzonym ze spadkiem Gryfem 2009 Tczew. Zamiast wysokiego, efektownego zwycięstwa niebiesko-biało-czarni zaserwowali swoim kibicom sensacyjną i upokarzającą porażką 2:3 (1:3).
Sam finał sezonu w wykonaniu podopiecznych Jerzego Jastrzębowskiego porywający z pewnością nie był. Wysoka przegrana w Rumii w środę i sobotni blamaż ze słabiutkim Tczewem u siebie to z pewnością dowód na to, że ekipa z Kartuz rozgrywki dokończyła na półbiegu, ostatkiem sił.
Pożegnanie sezonu na stadionie przy ul. 3 Maja z najgorszym zespołem III ligi było doskonałą okazją do tego, by uczynić to w efektowny sposób. I efektownie było, choć ze strony gości. Grający już właściwie jedynie o honor piłkarze Gryfa zaczęli bez kompleksów, zaskakując miejscowych już w 11 minucie. W sytuacji tej nie popisał się co prawda Tułowiecki, który źle obliczył lot dośrodkowywanej piłki i ta wpadła mu za tzw. kołnierz, lądując w samym okienku bramki.
Przyjezdni wyszli na sensacyjne prowadzenie, ale nikt na trybunach nie miał wątpliwości, że to jedynie wypadek przy pracy, który lada moment zostanie naprawiony z nawiązką. Zdawali się to potwierdzać też sami kartuzianie, bo już trzy minuty później nieznacznie pomylił się po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Karasiński.
Wreszcie w 31 minucie dobrą, miękką wrzutką w pole karne popisał się Formela, a nadbiegający na piłkę Karasiński tym razem nie miał problemów z pokonaniem bramkarza Gryfa i zgodnie z planem było 1:1. Niestety w ciągu kolejnych pięciu minut ekipa z Tczewa wyprowadziła dwie zabójcze kontry, ponownie odskakując, i to od razu na dwa trafienia!
Pierwszy cios zadany został zaraz po wznowieniu przez nich gry ze środka po golu "Stoczni". Piłkę przejął co prawda Nurek, ale podał prosto pod nogi rywali, a ci dwoma szybkimi podaniami otworzyli drogę do bramki Gronkowskiemu. Tułowiecki był bez szans i znów przegrywaliśmy 1:2.
Cartusia dążyła do natychmiastowego wyrównania. Niewiele zabrakło, a już w 35 minucie sztuka ta by się im udała. Świetnie na lewym skrzydle zagrał Dawidowski, wypuscił Formelę, a ten minął obrońcę i znalazł się kilka metrów przed bramką, tyle że przy linie końcowej. Odegrał więc do środka na Kordyla, ale ten strzelając do pustej brami w ostatniej chwili zablokowany został desperackim wślizgiem przez jednego z obrońców.
Kolejna próba ataku naszego zespołu zakończyła się niestety stratą kolejnego gola. Zaczęło się od straty piłki na 20 metrze. Goście natychmiast posłali długą piłkę na drugą stronę boiska do której pognał co sił Gronkowski. Napastnik z Tczewa wygrał biegowy pojedynek z Gładczukiem i w sytuacji "sam na sam" umieścił piłkę tuż przy słupku. W tym momencie Cartusia przegrywała już 1:3. Tym samym tczewianie zostali pierwszy zespołem, któremu w Kartuzach udało się strzelić w tym sezonie trzy gole.
Po zmianie stron niebiesko-biało-czarni zagrali już zdecydowanie lepiej w obronie, kilkukrotnie stwarzając sobie okazje do odrobienia strat, ale w siatce piłkę udało im się umieścić tylko raz. W 53 minucie trafił wprowadzony na boisko po przerwie Jakub Hoffmann. Na więcej ewidentnie przemęczonych sezonem kartuzian nie było już stać.
Liga zakończyła się blamażem, ale zakończone właśnie rozgrywki i tak okazały się dla drużyny z Kartuz najlepszymi w historii ich dotychczasowych występów na poziomie III ligi. 45 zdobytych punktów dało nam najwyższe jak dotąd, piąte miejsce w tabeli. Co prawda w sezonie 2008/2009 niebiesko-biało-czarni zdobyli o cztery punkty więcej, ale wówczas starczyło to jedynie do zajęcia ósmego miejsca. Należy też wspomnieć, że awans wywalczył Gryf Wejherowo, który w decydującym meczu nie pozostawił złudzeń Orkanowi Rumia, triumfując aż 4:0. Z III ligą żegnają się zaś: Gryf 2009 Tczew, Kaszubia Kościerzyna, Bałtyk Koszalin oraz Drawa Drawsko Pomorskie.
Komentarze