Reklama

Borowo. Sołtys skarży się na burmistrza

Sporo uwag do swojej pracy wysłuchała w czasie ostatniej sesji Mirosława Lehman. I nie były to bynajmniej przytyki opozycyjnych rajców. Tym razem swoimi spostrzeżeniami podzieliła się sołtys Borowa, Jadwiga Bliźniewska, zarzucając gospodarzowi gminy przede wszystkim pomijanie jej i rady sołeckiej we wszelkich decyzjach dotyczących ich wsi. - Stawia się nas przed faktem dokonanym, bez jakiejkolwiek informacji z urzędu o planowanych działaniach - narzekała.

Problem związany z informacyjną blokadą na linii magistrat - sołtysi wypłynął już przed miesiącem, a punktem zapalnym okazała się właśnie kwestia remontu dróg i faktu, że wszelkie decyzje są w tej materii podejmowane jednoosobowo, przez burmistrza. Sołtysi buntują się więc i odbierają to jako lekceważenie roli, jaką pełnią w swoich społecznościach. To zaś rodzi ich zdaniem absurdy w postaci remontów stosunkowo dobrych jeszcze odcinków dróg, pomijając przy tym te najbardziej wyjeżdżone i wymagające natychmiastowej naprawy fragmenty.

Za sprawą sołtysa Borowa sprawa wróciła na "tapetę" ponownie. Jadwiga Bliźniewska cierpliwie wyczekała do końca sesji aż udzielony zostanie jej głos, po czym podzieliła się z radą swoimi przemyśleniami. Jak zaznaczyła, do refleksji na ten temat skłoniła ją informacja zasłyszana w radiu, gdzie podano, że gmina Somonino przekazuje każdego roku wszystkim swoim 16 sołectwom po 30.000 zł na remonty dróg. O tym na co je przeznaczyć, decydować zaś mają tam najlepiej zorientowani w tej kwestii sołtys i rada sołecka.

- Na podstawie sołectwa Borowo mogę stwierdzić, że u nas otrzymanie nakładów na utwardzenie dróg jest każdego roku wielką niewiadomą. Nie wiadomo też kto decyduje o położeniu asfaltu w danym miejscu. Dla przykładu w Borowie położono ok. 50-metrowy dywanik asfaltowy na odcinku łączącym ulicę Topolową i Ogrodową. Sołtysa postawiono w tej sytuacji przed faktem dokonanym, a tak się składa, że akurat to miejsce dzieci przekształciły w plac zabaw. W obawie o ich życie należałoby więc teraz ten odcinek wyłączyć z ruchu - zauważyła sołtys Bliźniewska, ale na tym nie poprzestała.

- W 2012 roku po kanalizacji wyremontowano ul. Jeziorną. Położono asfalt, pomijając kilkumetrowe odcinki z frezem. Po zimie frezy pokryły się dziurami przez co droga ponownie nadaje się do remontu - ciągnęła dalej, sugerując burmistrzowi niegospodarność przy podejmowaniu takich decyzji.

Sołtys z Borowa nie ograniczyła się wyłącznie do krytyki, ale i przedstawiła idealny jej zdaniem sposób na wyeliminowanie tego typu przypadków. Przekonywała rajców, że utwardzanie dróg w sołectwach powinno być priorytetem, a aby ten proces przyspieszyć warto byłoby jej zdaniem zastanowić się nad przekazywaniem części wpływów z podatków z powrotem do sołectw.

- Z sołectwa Borowo co roku wpływa do budżetu gminy ok. 240.000 zł. Zakładając, że 1/4 tej kwoty wróciłaby do nas, utwardzanie dróg nabrałoby tempa. Przydział 100 m asfaltu co kilka lat rozłoży nam osiągnięcie celu na 100 lat, a mamy dróg wymagających napraw ponad 5 km. Dlatego zwracam się o poważne przyjrzenie się temu tematowi, przygotowanie odpowiedniej strategii i podjęcie twórczych uchwał - zakończyła Bliźniewska.

Nim do zarzutów ustosunkowała się burmistrz Lehman, o interpretację wystąpienia pani sołtys pokusiła się radna Ewa Klein, wnioskując, że propozycja mieszkanki Borowa ma w pewnym sensie charakter apelu o utworzenie budżetu obywatelskiego i takie rozwiązanie na pewno zasługuje na analizę Rady.

Innego zdania była jednak Mirosława Lehman.

- Coś na kształt budżetu obywatelskiego mamy w tej gminie od wielu lat, tyle że nosi on nazwę Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich - ucięła na wstępie.

Następnie stwierdziła, że powoływanie się na gminę Somonino jest nietrafione, ponieważ... " powiela ona rozwiązania wypracowane przez Kartuzy".

Odparła też zarzuty dotyczące zbyt długotrwałego i nieprzejrzystego procesu związanego z remontowaniem gminnych dróg.

- Tylko w tym roku jest ponad 60 złożonych przez sołectwa propozycji remontów dróg. Oczywiście życzyłabym sobie, aby wszystkie udało się zrealizować, ale trzeba sobie uczciwie powiedzieć, że nie da się tego zrobić. Najlepiej byłoby od razu wyłożyć na ten cel 100 mln zł, ale to nierealne. Dlatego tak trudną sztuką jest tu dokonywanie wyborów, wskazanie priorytetów - wyjaśniała gospodarz gminy.

Krytycznie odniosła się także do pomysłu oddawania części wpływów z podatków do sołectw.

- Dyskusja na ten temat była prowadzona już przed kilkoma laty i wówczas porzuciliśmy taki pomysł. Trzeba myśleć o gminie jako całości. Są takie sołectwa jak Borowo, ale są również dużo mniejsze, a przy takim podziale środków nie byłoby ich nawet stać na utrzymanie straży pożarnej, nie mówiąc już o innych zadaniach - podsumowała.

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości