Reklama

Bunt na okręcie, czyli koalicja przeciwko burmistrzowi?

06/07/2005 17:05
6 lipca nastąpił przełom wśród kartuskich radnych. Zazwyczaj wyraźna granica między koalicją a opozycją tym razem jakby się zatarła i powstał wspólny „front” przeciwko burmistrzowi gminy Kartuzy, M.G. Gołuńskiemu.

Powodem tego niespodziewanego wydarzenia była uchwała dotycząca uchwalenia Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego Gminy Kartuzy.

Uchwała widmo?

Od trzech lat nigdy na sesji Rady Miejskiej w Kartuzach nie było tak wielu mieszkańców, kupców i innych gości. Fakt ten miał znaczenie, gdyż już po uchwaleniu porządku obrad burmistrz postanowił wycofać uchwałę dotycząca studium zagospodarowania naszej gminy. Twierdził, że jako autor tej uchwały ma do tego prawo i nie zamierza na ten temat dyskutować. „Wycofuję tą uchwałę, gdyż jest bardzo wiele spraw, które należy wyjaśnić. Po to, żeby Państwo mieli pełną świadomość tego, czego ewentualnie chcemy w mieście i gminie” – powiedział burmistrz.

Radni tym razem nie zgodzili się z „włodarzem” Kartuz i wniosek po przegłosowaniu został odrzucony. Uchwała pozostała, jednak zdaniem radcy prawnego Andrzeja Bielewicza tylko w charakterze „wirtualnym”, gdyż burmistrz ją wycofał… „Jeżeli burmistrz wycofuje uchwałę, to tak naprawdę przedmiotu dyskusji już nie ma.”

Burmistrz złożył kolejny wniosek o zamknięcie dyskusji na temat omawianej przez radnych uchwały. To jednak także nie odniosło skutku. Radni po raz kolejny odrzucili wniosek.

Jedną z najbardziej oburzonych osób na sali, ku zdziwieniu całej Rady była Brygida Krefta, która zazwyczaj nie udzielała się w dyskusjach. Tym razem jednak wydawało się, że swoim wystąpieniem pani radna nadrobiła całe trzy lata milczenia: „Niektórym z nas otworzyły się oczy. Byliśmy w koalicji przez 3 lata, ale pan nas okłamał. Ja jednak się nie sprzedam, jestem bezcenna!” – krzyczała z dumą radna – „Ja będę stała za interesami kupców, nie będę ani w koalicji ani w opozycji, będę głosowała według sumienia!”

Każde wystąpienie radnych na korzyść kupców było nagradzane gromkimi oklaskami.

Radni złożyli wnioski do uchwały następującej treści:

- ograniczyć wydzielenie działek do 1500 m/kw na terenach po PKP przyległych do ul. Węglowej
- ograniczyć powierzchnię Sali sprzedaży w granicach administracyjnych miasta Kartuzy do 1000 m/kw, a dyskonta spożywcze do 500 m/kw
- dopuszcza się likwidację w jednostce urbanistycznej A miasta Kartuzy miejsc parkingowych, pod warunkiem stworzenia równorzędnych lub w większej ilości liczby miejsc, które zapewnią obsługę istniejącym podmiotom gospodarczym w centrum miasta i ograniczenie powierzchni sali sprzedaży i na terenach po PKP do 500m2
- gmina powinna dążyć do przejęcia terenów PKP

Uchwała, która według burmistrza i radcy prawnego nie istnieje, została zatwierdzona wraz z wnioskami przez radnych jednogłośnie. Tym razem nie było podziału na koalicję i opozycję. Nastąpił przełom. Rada się zjednoczyła. Burmistrz uznał, że został wyłączony z dyskusji i nie zabierał głosu w tej sprawie.

Radni kontra burmistrz

Podczas dyskusji radni byli oburzeni postawą burmistrza… tak było w przypadku radnego Andrzeja Borzestowskiego, który złożył oświadczenie następującej treści:
„Komisja ds. Oświaty Rady Miejskiej w Kartzach na posiedzeniu w dniu 29 czerwca 2005r. stwierdza, co następuje: Burmistrz w swym działaniu nie podejmuje konsultacji i rozmów w ważnych dla Oświaty kwestiach, takich jak:
a) sieci placówek oświatowych do 2006r.
b) obsady kierowniczych stanowisk w oświacie
c) ważnych inwestycji i remontów

Członkowie komisji są zaniepokojeni sytuacją w Gimnazjum nr 1 Kartuzach i brakiem na dzień dzisiejszy obsady funkcji dyrektora w placówce. Należy zaznaczyć, że samorząd to my Radni, a nie jednoosobowe gremium w osobie Burmistrza.”

Jak się okazało burmistrzowi nie spodobało się to oświadczenie i jak poinformował Andrzej Borzestowski, włodarz zagroził, że jeśli radny nie wycofa go to „wytoczy sprawę sądową” jego bratu, byłemu burmistrzowi Kazimierzowi Borzestowskiemu…


„100 pytań do…”, czyli radny Edmund Dunst w akcji…

Radny Dunst pyta:
- Czy Rada Miejska przegłosowując porządek obrad złamała prawo?
Mecenas Bielewicz: „Nie, problem tkwi gdzieś indziej.”
- Czy jest Pan zwolennikiem powstanie hipermarketu w Kartuzach?
Burmistrz: „Nie odpowiem, bo jestem wyłączony z dyskusji” (śmiech na sali)
- Do tej pory miał Pan określone zdanie, mówił Pan, że jest przeciwnikiem budowy supermarketu…
Burmistrz: „Jestem przeciwnikiem tylko obcych koncernów”.

Burmistrz nie umiał konkretnie odpowiedzieć na zadania pytania, często jego odpowiedzi były sprzeczne z wcześniejszymi oświadczeniami.

Radni rozpatrzyli także uchwały dotyczące zaciągnięcia zobowiązania wekslowego. Gmina Kartuzy złożyła do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Warszawie wniosek o umorzenie części pożyczki zaciągniętej na modernizację oczyszczalni ścieków w Kartuzach. Kwota wnioskowanego umorzenia wynosi 510 tys. zł. Zgodnie z wnioskiem, kwota zostanie przeznaczona na realizację inwestycji pn. Budowa sieci kanalizacji sanitarnej w Dzierżążnie. Ustalono plan dofinansowania form doskonalenia zawodowego nauczycieli w roku 2005. Maksymalna kwota dofinansowania wynosi 800 zł, wzrosła ona o 300 zł. Podjęto uchwałę także w sprawie sprzedaży prawa własności nieruchomości o nr 182 położonej w Kartuzach przy ul. Kościerskiej. Oddano także w użytkowanie wieczyste działek nr 101/5, 108/12, 109/11 położonych w Kartuzach przy ul. Słonecznej. Nadano także nazwę „Słoneczna Dolina” ulicy w Dzierżążnie.

Można stwierdzić, że na sesji nastąpiło „pospolite ruszenie” i w końcu schemat głosowania się zmienił. Czy w Kartuzach powstanie hipermarket? Czy zatwierdzona uchwała przez Radę rzeczywiście, jak twierdzi burmistrz nie istnieje? Czy Rada nadal będzie jednogłośna w rozpatrywaniu uchwał?


Obiad dla wszystkich!

Na zakończenie warto wspomnieć o tym, że kupcy wdzięczni za przyjętą uchwałę zaprosili radnych na obiad. Burmistrz podobno skomentował ten fakt mówiąc: „Sprzedali się za srebrniki”. Jak poinformowała radna Brygida Krefta, burmistrz także zapraszał na obiad tylko koalicję. Tym razem jednak jak powiedziała radna „Nie ważne, czy to koalicja, czy opozycja, zapraszamy wszystkich, nawet pana burmistrza!”


Ewelina Karczewska




Poniżej zamieszczamy list, który otrzymaliśmy od naszego czytelnika z prośbą o opublikowanie jego treści.


Lepiej późno niż wcale

Dzisiejsza sesja Rady Gminy w Kartuzach będzie pewnie pamiątkowa, bo historyczna to raczej nie. Obecny włodarz przeżywał już gorycze porażki, szczególnie wtedy, kiedy „spadał ze stołka”. Obecnie z takiego mebla nie spadł, bo obecne przepisy usadowiły go mocno, nawet bardzo mocno. Jednak po 3 latach rządzenia „mocną, twardą i bardzo zdecydowaną ręką” trafił na opór. Tego się raczej nie spodziewał. Mobilizacja kupców, radnych i części mieszkańców zaskoczyła go okrutnie. Jednak pytam Go bez cienia złośliwości – Panie burmistrzu czy sam Pan o to się nie prosił? Czy wierzył Pan, że rządy sprawowane w stylu afrykańskich czy południowoamerykańskich dyktatorów się przyjmą w Polsce, na Kaszubach? Widzi Pan wyraźnie, że nie. Nie chcę być złym prorokiem, ale przegrał Pan już wiele, dzisiaj jednak nie przegrał Pan posady, lecz przegrał Pan swoją polityczną przyszłość. Jako ten KIBIC wiem i mam świadomość tego, co piszę. Ludzie już Panu nie uwierzą, przynajmniej nie na tyle, aby wygrał Pan kolejne wybory. I sam Pan wie, że od dzisiaj zaczęła się dla Pana równia pochyła. Zwrot jednak jakoś dziwnie w dół… Dzisiejsze Pana zachowanie na sesji budziło trwogę i żal. Otoczył się Pan nawet lichutkim mecenasem. Zawsze miał Pan różnych znajomych, ale dzisiaj okazało się kolejny raz, że z Mieczysławem Gołuńskim wielu łączyły li tylko i wyłącznie jakieś szemrane interesy. Pomiędzy dzisiejszymi kupcami zauważył Pan zapewne i takich, którym jeszcze niedawno umarzał Pan podatki. Pewnie mało, kto to zauważył, ale, po co są wytrawni KIBICE. I ciekawi mnie również, co napiszą w Pana ulubionej gazecie? Znowu skłamią, jak to onegdaj w sprawie Rynku bywało?
W Kartuzach dzisiaj wydarzyło się naprawdę wiele i nic. Wiele, bo padł pewien mit. Mit przekupionej i poddanej Rady. Nic, bo w polityce tak bywa, jak w życiu – ludzie przychodzą i, niestety dla Pana, odchodzą. Znając Pana i Pański charakter Pan nie odejdzie. Będzie Pan do końca na stanowisku. To nic, że nieudolnie i jakoś grając nie fair. Jednak „pecunia non olet”, a wiem, że Panu szczególnie. Jednak skoro Rada powiedziała dzisiaj A, to powinna znać resztę alfabetu. Na najbliższej sesji obciąłbym Panu pensję do jakiegoś tysiączka … Tym samym zmusiłbym Pana do odejścia, bo każdy miesiąc z Panem przy sterach władzy w Kartuzach to strata dla wszystkich, także dla Pana, bo już niedługo stanie się Pan przecież podobnie jak my, zwykłym podatnikiem. Nie wierzę w to, że uda się Panu scalić ponownie tę Radę. Już nie ma, czego do rozdania, a w Pańskie obietnice to raczej oprócz dzieci kochających Grześki nikt poważny nie uwierzy. Chciałbym Panu współczuć, ale jakoś nie mogę. Byłem zawsze po stronie tych, którzy twierdzili, że niestety Pan się do rządzenia Kartuzami nie nadaje. Dzisiaj Pan to udowodnił nie tylko mnie.

KIBIC
(Dane autora do wiadomości redakcji)
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Anna - niezalogowany 2005-07-22 14:14:48

    Wreszcie się radni obudzili ze snu. Śpiące Rycerzyki Kartuz... jestem w szoku, tak śpiącej Rady jeszcze chyba nie było...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    szpieg - niezalogowany 2005-07-08 19:37:17

    albo oddalać tematy pana JJ, jak to robi ktoś... 8) i to na bank nie jest Szpieg, ani Pan Ryszard W., tylko kto inny, nawet nie Kilgore, którego lubię , szanuje i poważam, ani nawet Społecznik, o którym mam podobne, czyli pozytywne zdanie, ba, to nawet nie jest Karolina, Bubu, LiLo i inne znane mi postaci 8) nie zapominając o Japcu, Pelku i... potem następuje Przerwa, znany jako Tetmajer 8)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    ja - niezalogowany 2005-07-08 18:49:11

    gdyby ludzie potrafili tak razem zadbac o to co niczyje-czy raczej wspólne...ale kogo to obchodzi-lepiej siedziec cichutko w zapyziałych domkach i nie wychylać nosków...nooo-ewentualnie trochę popolitykowac i pozrzędzic przy wódzie...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości