Podczas środowej sesji Rady Gminy Sierakowice radni debatowali nad projektem uchwały klubu Samorządne Kaszuby w sprawie przeprowadzenia referendum dotyczącego nadania Sierakowicom praw miejskich. Pomimo licznego udziału mieszkańców i gorących dyskusji, uchwała nie uzyskała wymaganej większości, a referendum nie zostanie przeprowadzone. Emocje dodatkowo podgrzała kwestia udziału w konsultacjach nawet najmłodszych mieszkańców, w tym sześciolatków.
Środowa sesja Rady Gminy Sierakowice była jedną z najbardziej emocjonujących w ostatnich miesiącach. Radni głosowali nad projektem uchwały, złożonej przez klub Samorządne Kaszuby, dotyczącym przeprowadzenia referendum w sprawie nadania Sierakowicom praw miejskich. Debata przyciągnęła także mieszkańców, którzy stanowczo domagali się referendum, a jej końcówka przerodziła się w wyjątkowo burzliwą wymianę argumentów.
Jako pierwszy głos zabrał wójt gminy, Mirosław Kuczkowski. Odniósł się zarówno do emocji narastających wokół tematu, jak i do procedur formalnych, podkreślając, że toczy się proces konsultacji społecznych.
- W związku z licznymi informacjami pojawiającymi się w przestrzeni publicznej na temat procedury nadania statusu miasta, miejscowości Sierakowice, chcę Państwa zapewnić, że zaplanowane konsultacje przeprowadzone zostaną w zachowanym najwyższej staranności przy uwzględnieniu obowiązującego w tym zakresie prawa. Proszę zatem o umożliwienie ich organizacji i przebiegu spokoju bez kwestionowania zastosowanych rozwiązań, które są zgodne z obowiązującymi przepisami. Niezależnie od powyższego uznać należy, że po zakończeniu konsultacji i sporządzeniu z nich przebiegu protokołu w przypadku, gdy większa część mieszkańców biorących udział w konsultacjach zadeklaruje w ankietach, że jest przeciwna nadaniu miejscowości Sierakowice statusu miasta, naturalnym będzie odstąpienie od dalszych czynności w tym zakresie. W przypadku zaś, gdy większa część mieszkańców biorących udział w konsultacjach zadeklaruje w ankietach, że jest za nadaniem statusu miasta miejscowości Sierakowice, to w pierwszej kolejności wystąpię z wnioskiem do Rady Gminy Sierakowice o odstąpienie od wcześniej zaproponowanego terminu złożenia wniosku o nadanie miejscowości Sierakowice statusu miasta do właściwego ministra i nie składanie go w terminie do 31 marca 2026 roku. Następnie zaś zwrócę się do Rady Gminy Sierakowice o podjęcie decyzji w sprawie ewentualnej realizacji dalszych etapów procedury nadania statusu miasta, w tym czy konieczna jest organizacja referendum w sprawie nadania miejscowości Sierakowice statusu miasta i ewentualnie jakiego rodzaju wiążącego, opiniodawczego lub konsultacyjnego - mówil wójt Mirosław Kuczkowski.
Po wystąpieniu wójta przewodniczący rady, Piotr Woźniak, odczytał opinię prawną radcy prawnego. Uznała ona, że projekt uchwały w nie spełnia wymogów prawa. Radni przegłosowali jednak poprawkę, aby uchwała mogła być procedowana zgodnie z przepisami.
Zanim jednak doszło do głosowania głos zabrali radni.
- Pan Wójt oraz pracownicy urzędu bardzo solidnie przygotowali regulamin konsultacji: głosowanie będzie anonimowe, obowiązywać będzie okazanie dowodu tożsamości, jasno opisano sposób liczenia ankiet, a wyniki zostaną ogłoszone bezpośrednio po zakończeniu głosowania. Co więcej, przy liczeniu głosów mogą być obecni mieszkańcy, a w komisjach zasiądą również radni. W mojej ocenie gwarancja decyzyjności mieszkańców jest tutaj pełna i nie pozostawia pola do wątpliwości. Dlaczego więc nie referendum? Referendum w układzie zaproponowanym w konsultacjach byłoby jedynie kosztownym powieleniem tego samego działania. Po pierwsze – generowałoby niepotrzebne wydatki. Po drugie – wcale nie daje pewności, że osiągnięta zostałaby wymagana frekwencja 30% - mówił w imieniu Klubu Radnych Dobrej Zmiany Paweł Staszek.Reklama
W podobnym tonie wypowiedał się Marcin Latarski z Klubu Radnych Nasza Gmina 2024.
- W imieniu Klubu Radnych Nasza Gmina 2024 chcę podkreślić jedną, bardzo ważną kwestię. Konsultacje społeczne są ustawowym obowiązkiem, a co najważniejsze – zostały już przez nas uchwalone i rozpoczynają się jutro [ w czwartek - przyp. red.]. To nie jest narzędzie opcjonalne, to element procedury, którego nie da się pominąć. Konsultacje dają nam znacznie więcej informacji niż samo referendum. Pozwalają poznać nie tylko odpowiedź „tak” lub „nie”, ale także powody obaw, potrzeby i oczekiwania mieszkańców. To dzięki nim wiemy, co trzeba przypominać, co trzeba wyjaśniać i jakie wątpliwości pojawiają się najczęściej. To właśnie konsultacje wpływają na jakość naszej przyszłej decyzji, bo pokazują pełny obraz sytuacji. Referendum jest narzędziem końcowym, natomiast konsultacje są narzędziem diagnostycznym - podkreślał radny Marcin Latarski.
Mieszkańcy oczekują referndum
Wnioskodawcy uchwały zaznaczali, że nie są przeciwni konsultacjom i są one potrzebne, ale ich zwieńczeniem powinno być referendum.
- Chciałbym bardzo wyraźnie podkreślić jedną rzecz: my nie kwestionujemy zaproponowanego porządku obrad, nie jesteśmy przeciwni konsultacjom i nie składamy wniosku o referendum po to, by zastąpić konsultacje. Absolutnie nie. To rozwiązanie jest dopuszczone prawem i skoro taka propozycja się pojawiła, przyjmujemy ją do wiadomości. Jednak skoro mówicie Państwo, że najważniejsza jest wola mieszkańców, to my również tego głosu chcemy słuchać. A z rozmów, które prowadzimy, jasno wynika, że mieszkańcy chcą referendum. Dlatego proponujemy, by obie formy – konsultacje i referendum – potraktować jako działania uzupełniające. Jedno nie wyklucza drugiego. Można przeprowadzić konsultacje, wysłuchać mieszkańców, a następnie podjąć uchwałę o referendum, aby w sposób jednoznaczny mogli się wypowiedzieć w tak ważnej sprawie. Poruszono dziś również kwestię kosztów. Moim zdaniem jest ona w tym momencie mało zasadna. Taka decyzja – czy gmina ma stać się miastem – zapada raz na pokolenia. To nie jest sprawa, którą będziemy powtarzać co roku. Jeżeli koszt referendum wyniósłby około 300 tysięcy złotych, to – patrząc na wagę decyzji – uważam, że jest to wydatek uzasadniony i możliwy do udźwignięcia przez budżet gminy. Dlatego, szanując proces konsultacji, proponujemy, aby finalnie przeprowadzić referendum, by mieszkańcy mogli w sposób jednoznaczny i wiążący zdecydować o przyszłości naszej gminy - tłumaczł radny Rafał Makurat z Klubu Samorządne Kaszuby.Reklama
- Przedkładamy dziś uchwałę, która w żadnym stopniu nie przesądza o nadaniu Sierakowicom praw miejskich. Ona jedynie pozwala zadać mieszkańcom najważniejsze pytanie: czy chcą, aby Rada Gminy wystąpiła z takim wnioskiem? To referendum nie jest finałem – to jest początek rozmowy o przyszłości naszej miejscowości. Dlaczego wnioskujemy o jego przeprowadzenie? Po pierwsze dlatego, że sprawa ma charakter fundamentalny dla kierunku rozwoju Sierakowic. Mówimy o decyzji, która dotyczy naszej tożsamości, gospodarki, możliwości pozyskiwania środków oraz tego, jak nasza miejscowość będzie postrzegana na zewnątrz. To nie jest decyzja, którą Rada powinna podjąć sama, bez jasnego mandatu mieszkańców. Po drugie, referendum jest jedyną formą, w której każdy głos liczy się tak samo. Chcemy uniknąć – choć widzimy, że to już nie w pełni się udało – aby ta debata przerodziła się w ostry spór. Dlatego oddajemy tę decyzję tam, gdzie jest jej miejsce: mieszkańcom. Podkreślam raz jeszcze – my w żaden sposób nie przesądzamy kierunku. Podejmujemy decyzję jedynie o tym, aby oddać głos tym, którzy powinni być jego właścicielami – mieszkańcom Sierakowic. Dlatego wnoszę, proszę Wysoką Radę, abyśmy jako klub samorządowy Kaszuby wspólnie poparli tę uchwałę i umożliwili przeprowadzenie referendum. Uważamy, że jest ono potrzebne i że dalsze odkładanie tej decyzji nie służy ani mieszkańcom, ani całej gminie - wyjaśniał z kolei radny Robert Jakubek.
- Mieszkam w Sierakowicach od urodzenia i wiem, jak mocno temat Sierakowic — ich historii, nazwy i tożsamości — jest wpisany w naszą wspólnotę. To nie jest dla nas coś marginalnego, tylko fundament, na którym budowaliśmy przez lata poczucie lokalnej wspólnoty. Być może nadszedł czas na zmiany. Nie wiem tego jeszcze, bo nie poznaliśmy odpowiedzi na wiele kluczowych pytań. Może usłyszymy je dopiero w trakcie konsultacji. Ale wiem jedno — właśnie dlatego, że od zawsze tak silnie podkreślaliśmy, iż jesteśmy jedną z największych wsi w Polsce, a nie małym miasteczkiem, decyzja o ewentualnej zmianie musi być podjęta w sposób bardzo poważny i odpowiedzialny. Tak, my jako radni jesteśmy za konsultacjami i jesteśmy za rozmowami. Chcę też przypomnieć, że pierwsze dyskusje na ten temat, tutaj, na tej sali, odbyły się już w czerwcu. Wtedy usłyszeliśmy od pana Wójta, że będziemy o wszystkim informowani, że ruszy szeroka kampania informacyjna i że mieszkańcy poznają odpowiedzi na wszystkie najważniejsze pytania. Tymczasem konsultacje ruszają dopiero pół roku później. Pan Wójt mówi o procedurach, które trzeba zachować, ale moim zdaniem wakacje zostały po prostu przespane — to był czas, kiedy Urząd powinien przygotować pełny zestaw informacji dla mieszkańców. Gdy we wrześniu podjęliśmy uchwałę o wszczęciu procedury, kampania informacyjna powinna była ruszyć natychmiast. Dlatego dzisiaj stoimy w takiej, a nie innej sytuacji — częściowo na własne życzenie. I muszę powiedzieć jasno: jeśli dziś zagłosujemy przeciwko referendum, to tylko dolejemy oliwy do ognia - speuntowała radna Dorota Skierka.
Mimo apelów i wyjaśnień, projekt uchwały nie zyskal aprobaty większości radnych. Kluby Dobrej Zmiany oraz Nasza Gmina 2024 wstrzymały się od głosu. Za uchwałą opowiedziało się wyłącznie 7 radnych z klubu Samorządne Kaszuby. W efekcie projekt nie uzyskał wymaganej większości, a referendum w sprawie nadania Sierakowicom praw miejskich nie zostanie przeprowadzone.
Takim wynikiem głosowania oburzeni byli mieszkańcy, którzy uczestniczyli w sesji. Padło wiele gorzkich słów w kierunku radnych, którzy nie opowiedzieli się za referendum.
O przyszłości gminy zdecydują przedszkolaki?
Niepokój budzi fakt, że w trwających konsultacjach ankiety mogą wypełniać nawet sześciolatki, a więc dzieci w wieku przedszkolnym. W sprawie tak fundamentalnej dla Sierakowic, jak nadanie praw miejskich, decyzje podejmowane przez najmłodszych wydają się zupełnie niedorzeczne. O przyszłości miejscowości nie powinni decydować ci, którzy nie są w stanie w pełni zrozumieć konsekwencji takiej zmiany, a jedynym wymogiem jest umiejętność podpisania formularza i okazanie jakiegokolwiek dokumentu tożsamości – nawet nieważnego. To rodzi pytanie o sens i wiarygodność konsultacji w takiej formule.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.