Po ponad dwóch latach od zdarzenia ruszył proces byłej funkcjonariuszki Komendy Powiatowej Policji w Kartuzach. Jarosława K. odpowiada za jazdę w stanie nietrzeźwości. Nie przyznaje się do zarzucanego jej czynu. Odmówiła składania wyjaśnień, a odpowiedzi udziela jedynie na pytania swojego obrońcy. Twierdzi, że pojazdem kierowała osoba jej najbliższa, którą chroni. Tuż po zdarzeniu miałaby się ona ukryć w pobliskim polu kukurydzy, którego istnienia chce dowodzić obrona.
Przypomnijmy, że do zdarzenia doszło w sobotni wieczór, 25 sierpnia 2018 roku. Wówczas policjanci zostali wezwani do dachowania forda w Dzierżążnie. Po przybyciu na miejsce obok rozbitego pojazdu zastano kobietę. Jak się okazało, była policjantką. Została ona poddana badaniu na zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu. Wydmuchała ponad dwa promile.
Policjantce przedstawiano zarzut prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości. Zastosowano wobec niej środki zapobiegawcze w postaci poręczenia majątkowego w wysokości 2.000 zł oraz zawieszenia w czynnościach służbowych. Później została wydalona ze służby administracyjnie, dla dobra służby. Jarosława K. przez kilkanaście lat pracowała w Komendzie Powiatowej Policji w Kartuzach. W ostatnich miesiącach przed zdarzeniem pracowała na Komendzie Policji w Żukowie. Przez lata pełniła funkcję oficera prasowego Komendy Powiatowej Policji w Kartuzach.
Na początku 2019 roku Prokuratura Rejonowa Gdańsk-Oliwa sformułowała wobec Jarosławy K. akt oskarżenia. We wtorek przed Sądem Rejonowym w Kartuzach ruszył proces w tej sprawie.
- Oskarżam Jarosławę K. o to, że w dniu 25 sierpnia 2018 roku w Dzierżążnie znajdując się w stanie nietrzeźwości, co ustalono na podstawie badań, w krwi uzyskując wynik 2,81 promila (pierwszy pomiar), 2,57 (drugi pomiar) oraz 2,27 promila (trzeci pomiar), prowadziła pojazd mechaniczny - odczytała akt oskarżenia prokurator Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Oliwa.
Oskarżona nie przyznała się do popełnienia zarzucanego jej czynu i odmówiła składania wyjaśnień. Odpowiedzi udziela jedynie na pytania zadane jej przez obrońcę. Jak podkreślała, to nie ona prowadziła pojazd w momencie zdarzenia.
- Nie prowadziłam tego pojazdu w chwili wypadku. Nie odpowiem na pytanie, kto prowadził ten pojazd, ponieważ jest to dla mnie osoba najbliższa, którą chcę chronić i która tego dnia też spożywała alkohol. Ta osoba oddaliła się z miejsca zdarzenia przed przybyciem świadków. Rozmawiałam z osobami, które jako pierwsze pojawiły się na miejscu. Była w tym czasie poruszana kwestia tego, czy jechałam sama. Tak powiedziałam, bo chciałam chronić osobę najbliższą - wyjaśniała Jarosława K.
Wśród świadków na pierwszej rozprawie pojawili się dwaj mężczyźni, którzy jako pierwsi przybyli na miejsce zdarzenia, udzielili pomocy poszkodowanej i wezwali służby.
- Byłem u szwagra na imprezie. Usłyszałem hałas jadącego samochodu od strony Kartuz w kierunku Dzierżążna - hałas toczącego się samochodu i latających plastików. Wzięliśmy apteczkę i pobiegliśmy na miejsce ze szwagrem. Dzieliło nas jakieś 200 metrów. Zastaliśmy samochód na dachu, a obok niego kobietę. Chcieliśmy udzielić jej pomocy, ale odmówiła. Zadzwoniłem pod numer 112. Przyjechała straż pożarna, więc oddaliśmy się z miejsca zdarzenia - zeznawał 32-latek.
Jak wyjaśniał odpowiadając na pytania sądu, miejsce, w którym przebywali od tego, w którym doszło do wypadku, oddzielał jeden budynek. Dopiero po przebyciu około 150 metrów zauważyli pole, a na nim wrak pojazdu. Od momentu usłyszenia huku a dotarcia na miejsce zdaniem świadka mogło minąć 3-5 minut.
Z uwagi na upływ czasu, sędzia odczytała również zeznania świadka składane tuż po zdarzeniu i w prokuraturze.
- W sobotę około godziny 18, siedząc na podwórku zwróciłem uwagę na pojazd pędzący od strony Kartuz. Usłyszałem dźwięk poślizgu, po czym auto wypadło z drogi. Potem zaalarmowałem szwagra, że coś się stało. Pobiegliśmy do samochodu po apteczki i ruszyliśmy, żeby pomóc. To było około trzy minuty jak dotarliśmy na miejsce. Po dotarciu na miejsce zdarzenia zauważyliśmy auto leżące na dachu skierowane przodem do ulicy. Obok krążyła kobieta w wieku około 40 lat, była poobijana, miała zakrwawione ręce, twarz poplamioną krwią. Zachowywała się co najmniej dziwnie. Na początku myślałem, że była w szoku. Poprosiłem ją, aby usiadła, a szwagier chciał ją opatrzyć, ale ona nie chciała, abyśmy powiadamiali policję, straż, pogotowie. Potem okrążyłem samochód, aby sprawdzić, czy nie ma w nim innych poszkodowanych i zadzwoniłem pod 112. W samochodzie nikogo nie było, w pobliżu również nie. Po przybyciu na miejsce służb, stwierdziliśmy, że nie jesteśmy już potrzebni i oddaliśmy się - zeznawał przed prokuratorem 32-latek.
Drugi z mężczyzn, który ruszył na pomoc poszkodowanej, jest funkcjonariuszem PSP. Z uwagi na upływ czasu, także i w tym przypadku sąd po złożeniu zeznań od świadka, odczytał jego wcześniejsze zeznania składane organom ścigania.
- W sobotę 25 sierpnia przebywałem na mojej posesji w Dzierżążnie i usłyszałem huk. Szwagier i moja żona od razu powiedzieli, że coś się stało, że to najprawdopodobniej wypadek. W związku z tym szybko się ubrałem, zabrałem apteczkę samochodową i razem z moim szwagrem udaliśmy się na miejsce zdarzenia. Pojazd znajdował się za budynkiem, na polu. Z tego względu, że jestem strażakiem i mam do czynienia na co dzień z takimi zdarzeniami, najpierw rozpoznałem miejsce zdarzenia. Polegało to na tym, że określiłem liczbę osób poszkodowanych i zagrożenia, które mogą występować. Po czym rozpocząłem działania ratownicze z kwalifikowanej pierwszej pomocy. (...) Osoba poszkodowana powiedziała, że jechała sama, że nikt w pojeździe nie przebywał oprócz niej, co sprawdziłem też osobiście. Ta pani stwierdziła, że nie potrzebuje żadnej pomocy. Próbowałem nawiązać z nią kontakt, ale ona dziwnie się zachowywała. Dla mnie była pod wpływem alkoholu albo innych środków. Zauważyłem, że pani ma ranę ciętą prawej ręki, mocno krwawi, więc podjąłem decyzję, by zatamować jej krwotok. Nie chciała, bym udzielał jej jakiejkolwiek pomocy - zeznawał w prokuraturze strażak.
- Gdy szwagier wzywał służby, to ona do mnie powiedziała, że jeszcze się policzymy, że ona mnie znajdzie, coś w tym sensie. Odczytałem to jako groźby pod moim adresem. Uspokoiłem ją trochę. Dała sobie założyć opatrunek. Stwierdziła, że nie ma żadnych innych obrażeń. Wtedy na miejscu pojawili się strażacy. Przekazałem wszystko funkcjonariuszom PSP i oddaliłem się. Jak pojawiłem się na miejscu zdarzenia, kobieta stała przy samochodzie. Na początku kobieta mówiła, żeby tylko nikogo nie wzywać, że nie chce pomocy. Wydaje mi się, że jak już były zawiadomione służby, powiedziała, że jest policjantką. Od momentu, kiedy usłyszeliśmy huk do momentu, kiedy pojawiliśmy się na miejscu, mogły upłynąć maksymalnie dwie minuty. Jak pytałem się tej pani, jak doszło do wypadku, to odpowiedziała "jechałam sama i sięgałam po telefon" - kontynuował.
Podczas wtorkowej rozprawy zeznawali także dyspozytor firmy obsługującej parking policyjny, na który odholowano wrak pojazdu oraz dwaj funkcjonariusze Komisariatu Policji w Żukowie - kierownik, u którego, była już policjantka, zgłosiła chęć zamiany służby w dniu zdarzenia oraz policjant, z którym zamieniła się w grafiku służbowym.
Obrońca złożył dwa wnioski o przeprowadzenie dwóch dowodów - uzyskania opinii biegłych psychiatrów na okoliczność tego, czy oskarżona może odpowiadać karnie oraz ustalenia, czy w pobliżu miejsca, gdzie doszło do dachowania, znajdowało się pole kukurydzy, na dowód tego, że można było się w nim ukryć.
Sędzia oddaliła wniosek dotyczący uzyskania dodatkowej opinii, podkreślając, że podczas postępowania przygotowawczego śledczy uzyskali opinię biegłych psychiatrów na okoliczność tego, czy oskarżona była poczytalna w momencie zdarzenia. To, jaki jest jej obecny stan, nie ma znaczenia, wobec czego sąd uznał, że pozyskiwanie nowej opinii powodowałoby tylko przedłużanie postępowania. Odnośnie drugiego wniosku najpierw sąd zamierza przesłuchać kolejnych świadków - funkcjonariuszy, którzy przybyli na miejsce zdarzenia i dokonywali jego oględzin.
Na koniec wtorkowego posiedzenia oskarżona wyjaśniła również, dlaczego dopiero teraz przyznała, że samochód prowadził ktoś inny.
- Dlatego dopiero teraz powiedziałam, że samochód prowadziła osoba, którą chcę chronić, bo z racji wykonywanego zawodu wiem dobrze, że materiał dowodowy zebrany bezpośrednio po zdarzeniu może dawać lepsze możliwości, niż zebranie takiego materiału po upływie dwóch lat, mam tu na myśli zwłaszcza billingi dotyczące logowania się telefonu - wyjaśniała Jarosława K.
Jak przyznała też, w odległości do 70 metrów od miejsca, w którym doszło do dachowania, znajdowało się pole kukurydzy.
Kolejny termin rozprawy wyznaczono na początek grudnia.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
W takie bajki ,to jak sąd uwierzy ,to będzie cyrk nie sąd!
Sądy niestety są cyrkami. Widać to po wyrokach jakie serwują odkąd PiS rządzi w Polsce Jak jesteś czerwony to zawsze cię uniewinnią jak jesteś z PiS zawsze masz maksymalny wymiar kary.
Czyli co syn czy mąż prowadził? Kogo chce chronić Osoba która prowadziła też była pijana. I ona jaką policjantka pozwoliła na to powinni ja i za to ukarać.
Jak jadę pijany zawsze prowadzi mnie Hołek, w nawigacji. Jego niech oskarżają.
Kochanek
Policjantka chroni przestępcę!!!!! Jak ona mogła być kuratorem sądowym i jeszcze w szkole uczyć w klasie policyjnej .Jeżeli nie chce powiedzieć kto prowadził to powinna ponieść karę za tą osobę. KOBIETO JESTEŚ ŻAŁOSNA
Żona marszałka Struka pijana walnęła w płot. Czerwony sąd umorzył postępowanie i żonka Struka dalej mogła być dyrektorem szkoły. Można. ? Można. Zabójcze KOPERTY, buhahaha
Była pijana, kierowała autem. Po co pijani kierowcy robią z siebie pośmiewisko na sali sądowej ? Już jeden taki cyrkowiec policjant był co wyleciał w powietrze w Szklanej. Nie dość że ośmieszają się to jeszcze prawnicy doją ich z kasy.
Nawet dwóch takich było. Jeden z Sierakowic wyleciał w Szklanej, a drugi z Kartuz w Pogorzelicach.. Jakoś żaden nie kierował pojazdem.. pewnie tak pijani, że nie pamietali..
kurcze , gratuluję ! bardzo dobra linia obrony !!! wprost genialna. Wyrok wg mnie uniewinniający.
Niech Giertych uczy się od niej.
ile kamer na wyjeździe z kartuz było uszkodzone
Honor - obce dla niej słowo. Mam nadzieję, że do końca życia nie znajdzie dla siebie miejsca osoba bez honoru
Ja pierdziele Jarka nie rób z siebie pośmiewiska i wstydu dla rodziny.. jeszcze większego.. jechalas nawalona jak prosie i tyle.. nie lepiej się przyznać ?? Nie.. lepiej z siebie robić pośmiewisko xd gratulacje hahaha masakra Będę szalał za Toba jak dzik w kukurydzy hahahah
Ja to bym za Tą pijaczką nawet do pola kukurydzą nie wszedł.
Mają tempo polskie sądy, w normalnym kraju wyrok byłby po miesiącu a to po dwóch latach dopiero rusza proces. Nadzwyczajna kasta nie da się zreformować.
Jeszcze jedno, wstyd to jest "kraść i z dupy spaść"
Wstyd to jest to czego ta kobieta nie ma. Ani wstydu ani przyzwoitość. Teraz to tylko usiąść i się napić
Co za wstyd. Kuzyni w policji szwagier w policji drugi to świetny kamerzysta którego wszyscy znają. A ona taki wstyd mi zrobiła. Już nie wspomnę o mężu który po tym wszystkim nie potrafił po Kartuzach przejść z podniesioną głową. KOBIETO co ty im wszystkim zrobiłaś. Czy chodź przez chwilę pomyślałaś o rodzinie.
Czy chłosta na rynku wystarczy?
Wystarczy publiczne przyznanie się do winy i przeproszenie za czyn . Troche skruchy.
Gratuluję odwagi anonimowy buraku. Spotkaj się ze mną i powiedz mi to w twarz bohaterze
Co za wstyd. Kuzyni w policji szwagier w policji drugi to świetny kamerzysta którego wszyscy znają. A ona taki wstyd mi zrobiła. Już nie wspomnę o mężu który po tym wszystkim nie potrafił po Kartuzach przejść z podniesioną głową. KOBIETO co ty im wszystkim zrobiłaś. Czy chodź przez chwilę pomyślałaś o rodzinie.
Ta kobieta była bardzo nie przyjemna .Bardzo wyniosła i wulgarna podczas każdej rozmowy słychać było same ka i ha . Ja osobiście nie wspominam mile spodkan z tą panią.
Naucz się ortografii buraku
A Ty kultury
Czy nie za dużo przypadków w tej wspaniałej policji diler szklana rzeczniczka pijana jacy ludzie tam pracuja
Zamknąć ja i nie wypuszczać
Bezmyslnie słucha swojego obrońcę który nie kaze jej sie przyznać. ta kobieta nie ma honoru? nie ładnie tak sobie i swojej rodzinie zasmrodzic...
Nie rozumiem dlaczego dopiero po dwóch latach odbywa się proces?
Ale odnalazł się ten gościu/gościówa w tym polu kukurydzy? czy szukają do tej pory?
Haha to zwykła ściema.
Podobno przerobił się teraz na płatki QQrydziane
Kiedyś jechałem pijany to uciekłem w kartoflisko i mnie drapnęli, teraz wiem, ze trzeba uciekać w kukurydzę .
To są autentyczne jaja... kukurydza, ochrona osoby najbliższej ?? Ta kobieta nie ma wstydu ani chyba zbyt równo pod sufitem... sorrki za kolokwializmy, ale trochę mi mowę odebrało :-)))))
To się spotkaj i powiedz mi to w twarz
Podaj datę i miejsce. Bohaterki nie udawaj. Zapierasz się że nie prowadziłaś A prawda jest inna. Straszyć to mogłaś jak blache miałaś. Pinio to Ci raczej nie pomoże Haha
Haha w twarz. To ją jeszcze trzeba mieć
Ja nikogo buraku nie straszę bo nie taki wieśniak mnie będzie oceniał. Zapraszam, sobota 12.00 na rondo, zobaczymy jaki mądry jesteś
Na rondzie chcecie? ale co? będzie z prądem czy pod prąd się poruszać? No i lepiej chyba spotkanko gdzieś lepiej by tu pasowało w okolicy jakiegoś pola kukurydzy. Zresztą, to nie ten dział, ogłoszenia towarzyskie są kilka rubryk dalej.
Takiej w twarz to mozna jedynie napluć, bo wielu dobrych ludzi miało przez nią nie małe problemy, zreszta sam mialem z nią kiedyś do czynienia i z góry traktowala mnie jak bandytę a z czasem jak widać sama się nim okazała.Bardzo wredna i wulgarna policjantka. Życzę bezwzględnej odsiadki
Minęła 12 I co haha Takie są twoje gadki
Ściema z tym że była druga osoba .nie chce się przyznać i ponieść kary .jako były mundurowy powinna dostać dwa razy wiecej niż normalny obywatel oni mają dawać przykład i karać a sami są jeszcze gorsi .
To jednak prawda, że alkohol szkodzi na mózg, ale żeby i prawnikowi się udzieliło?
A pomyslec że mi wypisała mandat za jedno piwo w parku kolegami po szkole wróg alkoholu wielka ja pierdole dowalić jej hehehe
Jakbyś się z nią podzielił to darowała by Ci to he he
a mi wstawiła kiedyś mandat bardzo wulgarna i opryskliwa wstyd.... biedny mąż i rodzina
Za jazdę w stanie nietrzeżwym powinna być jedna kara. Kara więzienia.
uciekl w kukurydze ktora dala mu azyl Zeby sie tak kompromitowac to trzeba byc w Policji Wstyd robi Policjantom
to teraz wszyscy mysla ze prowadzil jej mąż. ojj biedny ten facet...
Zgłosi przemoc i męża zamkną ????????????
Biedny chłop przynajmniej od niej odpocznie ????
Ci Policjanci myślą że im wszystko wolno a jak coś się stanie to żaden mi nie pomoże ciekawe kiedy Pinio znowu pojedzie po tego gamonia z Prokowa a on pewnie znów naśle na niego Policję to dopiero jest cykor znam go i wiem że on nie odpuści
W Gdańsku, bodajże wczoraj, kompletnie pijany policjant, 20 lat służby, był tak nawalony, że zasnął za kierownicą na skrzyżowaniu. To jest coś !
Nie warto sobie dla niej rąk narodzić. On pewnie taki pijaczek jak ona.
Brudzić ah te słowniki
Szczyt!!! Super przykład ściemy! Na gnoju wozem wywieść!
Przecież nikt nie widziała, że kierowała pojazdem w chwili zdarzenia każdy świadek mówi że stała obok pojazdu... nikogo nie zabiła ...Nie przyznaje się do winy więc to kogo Sąd ma skazać?jak dowodów i świadków brak...samo badanie nie wystarczy a wstanie oskarżenia może powiedzieć, że to kierował ten od Szydło ...
W takie bajki ,to jak sąd uwierzy ,to będzie cyrk nie sąd!
Sądy niestety są cyrkami. Widać to po wyrokach jakie serwują odkąd PiS rządzi w Polsce Jak jesteś czerwony to zawsze cię uniewinnią jak jesteś z PiS zawsze masz maksymalny wymiar kary.
Czyli co syn czy mąż prowadził? Kogo chce chronić Osoba która prowadziła też była pijana. I ona jaką policjantka pozwoliła na to powinni ja i za to ukarać.