Reklama

Cartusia - Chemik 2:3 (zdjęcia)

Można już chyba mówić o kryzysie. Cartusia Kartuzy doznała trzeciej kolejnej porażki na boiskach III ligi. Tym razem uległa przed własną publicznością broniącemu się prze spadkiem Chemikowi Police 2:3 (1:1). Na wiosnę biało-niebiesko-czarni zdobyli jak dotąd zaledwie punkt.

Sobotnie spotkanie przy ul. 3 Maja miało być dla miejscowych kibiców osłodą goryczy dwóch ostatnich porażek - z Bytovią Bytów i Pogonią Barlinek. Szanse na odniesienie pierwszego na wiosnę zwycięstwa wydawały się tym większe, że rywal należy do grona ekip, które do samego końca rozgrywek będą prawdopodobnie walczyć o utrzymanie.

Trener Kalkowski postawił jednak na raczej mało ofensywny wariant, z osamotnionym na przedzie Rusinkiem i wspomagającym go zza pleców Zagórskim. Skazywani na porażkę goście weszli jednak w mecz bardzo odważnie, nie pozostawiając naszym piłkarzom zbyt wiele miejsce i swobody na swojej połowie. Co więcej, to oni przeprowadzili pierwszą groźną akcję ofensywną, gdy nieznacznie po uderzeniu głową pomylił się Baranowski.

Cartusia odpowiedziała w 21 minucie, gdy w pole karne zagrywał Zagórski, ale Rubin nie zdołał czysto uderzyć, znacznie ułatwiając zadanie strzegącemu bramki Chemika Strzelcowi. Trzy minuty później, przyjezdni nadziali się na zabójczą kontrę. Po nieudanej akcji pod naszym polem karnym, piłkę przejął Zagórski i długą piłką uruchomił po przeciwnej stronie boiska Rusinka. Ten wykorzystując swoją szybkość wpadł w pole karne i miękką podcinką wyprowadził miejscowych na prowadzenie.

Szybko zdobyty gol uśpił jednak najwyraźniej podopiecznych Macieja Kalkowskiego, gdyż niemal natychmiast oddali oni inicjatywę policzanom. W 31 minucie po dośrodkowaniu z lewej strony niewiele pomylił się Sajewicz, a zaraz potem Kosakowski z najbliższej odległości posłał piłkę głową o kilka centymetrów obok lewego słupka bramki Tułowieckiego.

Cartusia nie wyciągnęła jednak z tych kilku sytuacji żadnych wniosków i w 34 minucie nasi obrońcy najpierw pozwolili wbiec w pole karne z piłką Fadeckiemu, a potem nieczystym wślizgiem powalili go na murawę. Sędzia bez wahania wskazał na 11 metr, a rzut karny na bramkę zamienił pewnym strzałem Sajewicz.

Na kolejne emocje było trzeba czekać do drugiej odsłony meczu. Po pierwszym, raczej niemrawym kwadransie sygnał do ataku dał rozochoconym słabą postawą miejscowych gościom Jóźwiak. Jego strzał instynktownie zdołał na nasze szczęście wybronić Tułowiecki. Odpowiedź Cartusii była natychmiastowa i co ważne - skuteczna. W 63 minucie, po rzucie wolnym bitym przez Zagórskiego, obrona gości zdołała co prawda oddalić niebezpieczeństwo od własnej bramki, ale zrobiła to na tyle słabo, że stojący przed polem karnym Węsiora mocnym płaskim strzałem ponownie wyprowadził kartuski zespół na prowadzenie.

Z prowadzenie cieszyliśmy się mniej więcej tyle samo czasu co w pierwszej połowie. Zamiast uspokoić grę, przetrzymać piłkę i zmusić rywali do wyjścia do przodu i rozluźnienia szyków obronnych, z biegu oddaliśmy inicjatywę Chemikowi. Niewiele brakowało, a wyrównanie padłoby już w 68 minucie, zaś w rolę kata wcielił się Kempiński. Na szczęście futbolówka po jego niefortunnej interwencji trafiła tylko w poprzeczkę.

Na kwadrans przed końcem fortuna przestała nam już jednak sprzyjać, a defensywę wicelidera "bałtyckiej" III ligi po rundzie jesiennej ośmieszył wręcz indywidualną akcją Mateusz Jakubiak. Po upływie kolejnych 10 minut już przegrywaliśmy, a gola na wagę sensacyjnej mimo wszystko wygranej w Kartuzach zdobył po zagraniu Sajewicza Kosakowski. Na próbę odwrócenia losów meczu zabrakło miejscowym już i siły i najwyraźniej chęci.

Cartusia przegrała już trzeci mecz z rzędu. W przypadku postawy naszego III-ligowca można już śmiało mówić o kryzysie. W czterech dotychczasowych spotkaniach na wiosnę podopieczni Macieja Kalkowskiego wywalczyli zaledwie punkt, drugie miejsce w tabeli zamieniając na szóste. Rozczarowuje przede wszystkim gra obronna. We wspomnianych czterech kolejkach po przerwie zimowej straciliśmy już 13 goli, a więc o trzy więcej niż przez całą rundę jesienną! Jeśli gra Cartusii szybko się nie zmieni, może nas czekać nerwowa końcówka sezonu.

Cartusia 1923 Kartuzy - Chemik Police 2:3 (1:1)
Rusinek 24, Węsiora 63 - Sajewicz 34(k), Jakubiak 74, Kosakowski 84

Cartusia: Tułowiecki - Kempiński, Kitowski, Nurek (86" Karasiński), Wlazło - Domjan (83" Dawidowski), Węsiora (70" Puczyński), Rubin, Borkowski (60" Kwasny), Zagórski - Rusinek

Chemik: Strzelec - Jakubiak, Baranowski, Janicki, Stromczyński, Jóźwiak (70"Krawiec), Bieniek, Rembisz, Fadecki (88" Fadecki), Kosakowski, Sajewicz (90" Neumann)

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Kropek - niezalogowany 2011-04-10 12:39:09

    To co pokazała Cartusia to zwykła szmacianka. Żadnej koncepcji gry,słaba obrona ratująca się faulem,gra na stojąco-tak nie można wygrać meczu.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości