Na jednym zatrzymała się liczba zwycięstw piłkarzy Cartusii na własnym boisku w tym sezonie. W ostatniej kolejce pierwszej części III-ligowych rozgrywek, niebiesko-biało-czarni podejmowali Pogoń II Szczecin. Niestety i tym razem nie zdołali wygrać, choć spora w tym zasługa sędziego Michała Świderskiego, który nie uznał w 86 minucie prawidłowo zdobytego gola Łuczaka.
Choć miejscowi kibice mogą czuć niedosyt i słuszne pretensje do arbitra, nadużyciem byłoby stwierdzenie, że gospodarze zasłużyli na komplet punktów. Piłkarze Pogoni wcale nie odstawali, a w wielu fragmentach gry nawet przeważali. Przed ekipą Jerzego Jastrzębowskiego stało jednak nie lada wyzwanie, bo przeciwko nim wybiegło na murawę kilku zawodników pierwszego zespołu, m.in. Fabiniak, Bonin, Golla, Zwoliński czy Mosinkov.
Choć ostatecznie nie padła ani jedna bramka, sytuacji do goli nie brakowała. Tylko w pierwszej połowie świetne okazje do pokonania Bartosza Fabiniaka mieli Kowalkowski, Hejden i Formela, ale z każdego z tych pojedynków zwycięsko wychodził golkiper portowców.
Szczecinanie nie pozostawali dłużni, a po jednej z kilku akcji Zwoliński zrobił pożytek z podania Bonina i umieścił nawet piłkę w bramce Tułowieckiego. Sędzia dopatrzył się jednak spalonego i gola nie uznał.
Po przerwie goście przejęli inicjatywę już w sposób zdecydowany i dominowali w środku pola. Momentami gra naszego bloku defensywnego przypominała obronę Częstochowy, ale portowcy razili nieporadnością w decydujących momentach. Piłka kilkukrotnie w dogodnych sytuacjach mijała nasz słupek lub bramkę. Dobrze swoją robotę wykonywał też Tułowiecki. Na szczególne słowa uznania zasługuje jego interwencja z samej końcówki, gdy cudem sparował na róg mocne, mierzone uderzenie na długi słupek.
Najwięcej kontrowersji wzbudziła jednak sytuacja z 86 minuty, gdy kartuzianie wyszli na prowadzenie. Prostopadłe podanie przejął Łuczak, minął w sytuacji sam na sam bramkarza Pogoni i wpakował piłkę do pustej już bramki. Sędzie początkowo wskazał na środek pola, ale po protestach drużyny gości skonsultował się z liniowym i ...zmienił decyzję, odgwizdując pozycję spaloną...Arka Kordyla, który w akcji nie uczestniczył. Zdaniem arbitra blokował on jednak obrońców ze Szczecina. Innego zdania był obecny na trybunach obserwator Pomorskiego Związku Piłki Nożnej, który stwierdził jednoznacznie - gol był prawidłowy.
To jednak nie był jeszcze koniec popisu sędziego Świderskiego, który chwilę potem znów podjął decyzję, która wywołała oburzenie na trybunach. Cartusia wyszła z kontrą, po której Łuczak wychodził na pozycję sam na sam z bramkarzem rywali. Mijany przez niego obrońca, nie widząc szans na czystą interwencję, powalił go na ziemie, ratując najpewniej swoją ekipę przed porażką. Ewidentna czerwona kartka dla arbitra tak oczywista już jednak nie była i ukarał on winowajcę jedynie żółtym kartonikiem. Po tej sytuacji obserwator ponownie chwycił za notes, co raczej najwyższych not panu Świderskiemu za to spotkanie nie wróży.
Mecz zakończył się w rezultacie bezbramkowym, ale chyba mimo wszystko sprawiedliwym dla obu drużyn remisem. Tym samym końca dobiegła też pierwsza część sezonu, po której Cartusia plasuje się w połowie III-ligowej stawki, na miejscu 7. Do liderującej w tabeli Lechii II Gdańsk tracimy 12 punktów. Identyczną przewagę mamy też nad zamykającym stawkę Gryfem Słupsk. Postawa kartuzian jest jednak o tyle dziwna, że biorąc pod uwagę bilans meczów wyjazdowych, wypadamy najlepiej w całej lidze. Niestety rola gospodarzy ewidentnie nam w tym roku nie służy, a siedem wywalczonych na obiekcie przy ul. 3 Maja punktów daje nam pod tym względem w III lidze miejsce trzecie, tyle że od końca.
Komentarze