Reklama

Cartusia – Darzbór 3:1. Drugi mecz, drugie zwycięstwo

16/08/2009 15:46
Szybsza gra, dokładniejsze podania i co najważniejsze – więcej strzałów na bramkę rywala – tak wyglądała gra Cartusii Kartuzy w drugim ligowym meczu w tym sezonie. W efekcie biało-niebiesko-czarni odnieśli przekonywujące zwycięstwo nad Darzborem Szczecinek i pewnie zainkasowali komplet punktów.

W porównaniu do inauguracyjnego spotkania z Piastem Choszczno podopieczni Adama Adamusa zrobili wyraźny krok do przodu. Momentami piłka w ich wykonaniu do złudzenia przypominała spotkania z rundy wiosennej sezonu 2008/2009, kiedy wbijali po kilka bramek Redze Trzebiatów, Rodle Kwidzyn, Orlętom Reda, Gryfowi Słupsk czy Astrze Ustronie Morskie.

Okazji do znokautowania rywali nie brakowało i w sobotnim meczu z Darzborem Szczecinek. Gospodarze od pierwszych minut przejęli inicjatywę i raz po raz forsowali pole karne rywali. Centymetrów zabrakło m.in. już w 5 minucie, gdy po strzale głową Dawidowskiego, futbolówka minęła minimalnie prawy słupek bramki gości. Dziesięć minut później szczęścia zabrakło też Zagórskiemu, który technicznym strzałem zakończył serię kilkunastu (!) krótkich podań w obrębie pola karnego Darzboru. I tym razem zabrakło jednak niewiele.

W 21 minucie wątpliwości już nie było. Kapitalnym wręcz rajdem prawym skrzydłem popisał się nowy w barwach Cartusii Wojciech Kitowski. Przebiegł z piłką kilkadziesiąt metrów, minął po drodze dwóch rywali i dośrodkował płasko wzdłuż pola karnego. Piłka minęła najpierw co prawda Zagórskiego, ale akcję zamykał Dawidowski, który dopełnił jedynie formalności dokładając nogę na 4 metrze. Dwie minuty później mogło być już 2:0, ale strzał Zagórskiego z dystansu był minimalnie niecelny.

Swoje okazje mieli jeszcze przed przerwą Kempiński i Kordyl. Pierwszemu po wyjściu na czystą pozycję zabrakło już sił na celny strzał, zaś drugi po ładnej, trójkowej akcji w ostatniej chwili uprzedzony został przez obrońców. W ostatnich 10 minutach pierwszej części meczu do głosu zaczęli dochodzić nieśmiało goście, oddając nawet jeden groźny strzał na bramkę bezrobotnego raczej Czyżniewskiego. Kartuzianie odpowiedzieli niczym wyborny bokser, golem do szatni.

Mijała już 45 minuta gry, gdy zupełnie nie pilnowany w polu karnym Zagórski dostał piłkę z prawej flanki i stojąc sam na 7 metrze nie dał szans... Marcinowi Muszce, który po kilku sezonach spędzonych w Kartuzach od niedawna broni już barw Darzboru.

Po zmianie stron miejscowi nie zwalniali tempa, przez pierwszych kilka minut zamykając praktycznie rywali na ich własnej połowie. Najlepszą okazję do podwyższenia rezultatu miał w 49 minucie Kordyl. Po prostopadłym podaniu od Zagórskiego znalazł się w sytuacji „sam na sam”, ale uderzył wysoko nad poprzeczką. Po tej akcji mogło i powinno być 3:0. Zamiast tego z letargu przebudzili się podopieczni Adama Benesza.

Najpierw jeden z napastników gości z najbliższej odległości nieczysto trafił w piłkę, ale już trzy minuty później futbolówka znalazła niestety drogę do siatki. Gapiostwo naszych obrońców z zimną krwią wykorzystał Chicewicz, który znalazł sobie pozycję do strzału, mimo asysty dwóch defensorów Cartusii. Czyżniewski nie miał szans na skuteczną interwencję. Na domiar złego kontaktowe trafienie dodało gościom skrzydeł i gra się wyrównała.

Trener Adamus reaguje już dwie minuty po stracie gola, nieskutecznego Kordyla zastępując Gruchałą. Jak się okazuję, był to strzał w "10", gdyż to właśnie akcja Mateusza prawą stroną z 69 minuty poderwała Cartusię do walki. Najpierw myli się Dawidowski, potem Rubin, a chwilę później z piłką nieznacznie mija się Zagórki. Od 75 minuty prowadzimy już jednak 3:1. Fantastyczną robotę wykonał w tej sytuacji Zagórski, odbierając piłkę gościom na 25 metrze, a następnie idealnie, w tempo obsługując Miturę. Ten z kilku metrów uderza obok bezradnego Muszki.

Na tym w zasadzie emocje piłkarskie w tym spotkaniu się zakończyły. Darzbór nie wierząc już w odwrócenie losów spotkania, odpuścił niemal zupełnie, a Cartusia nie forsowała tempa, pilnując bezpiecznego prowadzenia. Niemniej, zawodnicy z Kartuz zdołali stworzyć sobie jeszcze dwie dogodne okazje do podwyższenia rezultatu. W 87 minucie zamykający akcję z prawej strony Gruchała spudłował z kilku metrów po podaniu Macha, zaś już w doliczonym czasie gry kiks z podobnej odległości przydarzył się nawet rozgrywającemu bardzo dobre zawody Zagórskiemu.

Cartusia zwycięża zasłużenie 3:1 i po dwóch kolejkach z kompletem punktów zajmuje trzecią pozycję w tabeli „bałtyckiej” III ligi. Oby tak dalej!

Cartusia: Czyżniewski – Kitowski, Stencel, Karasiński, Kempiński (89` Grzendzicki), Bubienko (82` Domjan), Rubin, Dawidowski (86` Mach), Zagórski, Kordyl (61` Gruchała) - Mitura

Cartusia Kartuzy 3 – 1 Darzbór Szczecinek
Dawidowski 21, Zagórski 45, Mitura 75 – Chicewicz 58

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości