Reklama

Cartusia – Energetyk 0:0. Fotel lidera już nie dla Cartusii

30/08/2009 09:57
Zaledwie tydzień było dane cieszyć się piłkarzom Cartusii Kartuzy z prowadzenia w tabeli „bałtyckiej” III Ligi. W sobotnie popołudnie podopieczni Adama Adamusa oddali fotel lidera Chojniczance, remisując tylko bezbramkowo z beniaminkiem z Gryfina. O ile w defensywie gra „biało-niebiesko-czarnych” nie budziła większych zastrzeżeń, o tyle postawa naszych napastników musiała przyprawić trenera Adamusa przynajmniej o kilka kolejnych siwych włosów na głowie.

Trudno właściwie jednoznacznie wyjaśnić to, co stało się wczoraj na boisku przy ulicy 3 Maja. Cartusię w roli faworytów widzieli nie tylko kibice, trenerzy, ale i bukmacherzy. Rozkręcający się z meczu na mecz kartuzianie nie mogli wręcz nie zgarnąć kompletu punktów ze słabiutko spisującym się jak dotąd beniaminkiem. A jednak, stało się. Być może gospodarze nie wytrzymali presji, a może tym razem zabrakło po prostu odrobiny szczęścia.

Zaczęło się obiecująco. Miejscowi od pierwszych minut przejęli zdecydowaną inicjatywę, spychając przyjezdnych do defensywy. Wydawało się, że gol jest tylko kwestią czasu. Niestety, czas płynął nieubłaganie, a Cartusia marnowała okazję za okazją. Jeszcze przed zmianą stron powinni prowadzić różnicą kilku bramek! W samym tylko pierwszym kwadransie niewiele zabrakło Kordylowi, który w polu karnym rywali nie zdołał przyjąć czysto piłki i dwukrotnie Dawidowskiemu. Najpierw naszego pomocnik w ostatniej chwili uprzedzili obrońcy, a chwilę później zamykając groźną akcję po lewej stronie z 3 metrów uderzył obok słupka.

Gdy wszyscy z niecierpliwością wyczekiwali upragnionego trafienia swoich ulubieńców, nastawieni na kontrę Energetycy dostali swoją okazję. Po błędzie Rubina w środku pola goście wyszli trójką graczy na Czyżniewskiego i Karasińskiego. Na szczęście wykończenie tej akcji przez przyjezdnych dalekie było od choćby przyzwoitego w efekcie czego nasz golkiper bez trudu wyłapał futbolówkę. Minutę później gorąco było już po drugiej stronie boiska, a w roli głównej po raz kolejny Mitura. Mimo asysty dwóch obrońców zdołał przedostać się w pole karne i oddać mocny strzał na krótki słupek. Niestety kończy się tylko rzutem rożnym.

Dochodziła 25 minuta gry, gdy nasz napastnik znów stanął przed szansą. Tym razem po szybko rozegranym wolnym przez Zagórskiego. Górą ponownie bramkarz gości. Choć trudno w to uwierzyć, Mitura przed zmianą stron zmarnował jeszcze jedną dogodną sytuację. Pod dobrej dwójkowej akcji w obrębie „16-tki” Energetyka w wykonaniu Dawidowskiego i Rubina, piłka po zablokowanym strzale tego drugiego trafiła wprost pod nogi ustawionego 10 metrów od bramki Mirka. Efekt – obita boczna siatka i wciąż 0:0.

Widząc nieporadność naszych atakujących, za rozegranie wziął się Kitowski. Pognał z piłką kilkanaście metrów, odegrał ją na prawe skrzydło i wbiegł w pole karne, wprost na odgrywaną do niego z flanki piłkę. I tym razem zabrakło szczęścia. Uderzana z najbliższej odległości futbolówka przeleciała bowiem minimalnie nad poprzeczką. Ciekawe pierwsze 45 minut. Rozczarowujące jednak ze względu na katastrofalną skuteczność naszych.

Nie wiadomo, co zawodnicy Cartusii usłyszeli w szatni od trenera Adamusa, ale i tak nie pomogło. Co więcej, druga część meczu była już zdecydowanie bardziej wyrównana, a ośmieleni poczynaniami gospodarzy goście z Gryfina coraz odważniej radzili sobie w ofensywie.

Pierwszą groźną akcję przeprowadzili jednak „biało-niebiesko-czarni”. W 50 minucie w sytuacji sam na sam znalazł się nie kto inny jak Mitura. Zamiast strzelać lub odegrać do niepilnowanego Zagórskiego, pogubił się jednak w dryblingu i stracił piłkę. O sporym pechu może też mówić Karasiński, którego strzał głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego trzy minuty później trafił w poprzeczkę.

Kibice coraz dosadniej zaczęli domagać się gola, ale po godzinie nieustannych prób nadzieja opuściła chyba nawet samych piłkarzy. Tempo spotkanie wyraźnie „siadło”, a gra toczyła się raczej w środku pola. Nie pomogły nawet przeprowadzone przez Adamusa zmiany. Rubina zastąpił Domian, a nieskutecznego Miturę – Konkol. Jedyne na co było jeszcze stać miejscowych w tym meczu to podryw w samej końcówce.

Najpierw w zamieszaniu pod polem karnym piłka mija bramkarza, ale z linii wybijają ją obrońcy, zaś już w doliczonym czasie gry rzut wolny z 18 metrów bije Zagórski. Niestety i jemu w sobotę brakowało precyzji. Chwilę później sędzia gwiżdże po raz ostatni i remis z Gryfinem staje się faktem.

W tabeli wyprzedza nas tym samym Chojniczanka (lepszym bilansem bramkowym), a na punkt zbliża się Kaszubia, która w hicie kolejki rozgromiła na wyjeździe niepokonany dotąd Orkan Rumia aż 5:2! Za tydzień wielkie derby właśnie w Kościerzynie!

Cartusia Kartuzy – Energetyk Gryfina 0:0

Cartusia: Czyżniewski – Kitowski, Stencel, Karasiński, Kempiński – Bubienko (87` Mach), Zagórski, Dawidowski, Kordyl, Rubin (66` Domian) – Mitura (66` Konkol)

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości