Reklama

Cartusia - Bytovia 2:2. Remis na początek wiosny

27/03/2010 16:44
Piłkarze III-ligowej Cartusii Kartuzy zremisowali w swoim pierwszym po zimowej przerwie spotkaniu o punkty z Bytovią Bytów 2:2. Bliżsi zwycięstwa byli jednak w tym meczu goście, którzy po 20 minutach prowadzili już 2:0. Bramki na wagę remisu zdobyli dla nas Domian w 29 minucie i Formela w doliczonym już czasie gry.

Po czołowej ekipie „bałtyckiej” III ligi można było spodziewać się nieco więcej, tym bardziej, że w tabeli obie ekipy dzieli aż 10 pozycji, a bilans spotkań sparingowych w okresie przygotowawczym kazał przypuszczać, że niebiesko-biało-czarni nie będą mieć problemu z sięgnięciem po komplet punktów. Niewiele tymczasem zabrakło, a punktów nie byłoby wcale.

Lepiej zaczęli faworyzowani gospodarze, którzy mimo padającego deszczu i grząskiego miejscami boiska, od pierwszego gwizdka sędziego przystąpili do ataków. Już w pierwszej minucie próbę strzału podjął Karasiński, ale nieczysto trafił w piłkę. Chwilę później jego losy podzielił „zimowy nabytek” w zespole Cartusii – Artur Formela. Trener Adamus asygnował zresztą do gry dość ofensywnie usposobioną jedenastkę. Poza wspomnianą dwójką w pierwszym składzie wybiegł też Mitura. W kolejnych kilku minutach pod bramką Bytowa jeszcze parokrotnie było gorąco, ale wynik nie ulegał zmianie.

Cartusia dominowała i strzelenie bramki wydawało się jednak tylko kwestią czasu. Tak też się stało, tyle że z prowadzenia cieszyć mogli się przyjezdni. Pierwsza ofensywna akcja Bytovii przyniosła im od razu bramkę. Do dalekiego dośrodkowania z połowy boiska najlepiej wyskoczył Piotr Łapigrowski i celną główką pokonał bezradnego Tułowieckiego. Była 12 minuta meczu. W odpowiedzi na krótki słupek uderzył Mitura, ale podobnie jak wcześniej, zbyt lekko i Oszmaniec zdążył z interwencją.

Po upływie kolejnych 10 minut kibice mogli zobaczyć niemal kopię sytuacji, która przyniosła gola przyjezdnym. Tym razem Tułowiecki wyciągnął się jak długi i z trudem sparował futbolówkę na rzut rożny. Jak się okazało, jego wysiłek na niewiele się zdał, bo po kornerze było już 0:2. Nieupilnowany Maciejewski z najbliższej odległości wpakował piłkę do siatki, nie dając naszemu golkiperowi najmniejszych szans.

Podopieczni Adama Adamusa nie poddawali się jednak i z każdą kolejną minutą spychali gości do coraz głębszej defensywy. Opłaciło się, bo jeszcze przed przerwą padła bramka kontaktowa. Najpierw efektowne nożyce Karasińskiego przeszły nad poprzeczką, ale w 29 minucie dośrodkowanie z rzutu rożnego wykorzystał już Domian, głową umieszczając piłkę tuż przy lewym słupku bramki Oszmańca. Gdyby nie on, trzy minuty później byłoby już po 2, a kolejną główką po rzucie rożnym popisał się Domian. Przed przerwą Cartusia stworzyła sobie jeszcze dwie okazje bramkowe, ale ani strzał Stencla, ani szczupak Kitowskiego nie wpłynęły na zmianę rezultatu.

W drugiej części gry tempo nieco opadło. Przyjezdni starali się urywać każdą sekundę, zaś gospodarze choć dość gładko przedzierali się pod pole karne rywali, nie byli w stanie wypracować sobie żadnej klarownej sytuacji do wyrównania.

Mieli je za to nastawieni na kontrę bytowanie. Najpierw w 55 minucie, kiedy na chwilę zamknęli nas pod polem karnym, kilkakrotnie wbijając piłkę na 5-10 metr. Na szczęście za każdym razem bez konsekwencji. Podobnie było 20 minut później, kiedy to z kolei groźne uderzenie z lewego narożnika pola karnego świetnie wybronił Tułowiecki.

W ostatnich 10 minutach Cartusia znów przyspieszyła, a sygnał do ataku dał minimalnie niecelną główką Kitowski. Piłka przeszła centymetry obok prawego słupka bramki gości. Rajdów skrzydłami próbowali też wprowadzeni w drugiej połowie Gruchała oraz Banaszak, ale ich dośrodkowania z chirurgiczną precyzją wyłapywał Oszmaniec. Po drugiej stronie boiska było raczej nudno, za wyjątkiem sytuacji z 87 minuty, kiedy to wysuniętego Tułowieckiego lobem próbował pokonać jeden z pomocników Bytovii. Piłka opadła jednak na nasze szczęście nie przed, a za poprzeczką.

Gdy wydawało się, że mimo ambitnej walki rundę wiosenną rozpoczniemy od wpadki, los po raz kolejny uśmiechnął się do zespołu z Kartuz. Zegar wskazywał już pierwszą minutę doliczonego czasu gry, a do rzutu rożnego pod pole karne rywali wbiegli wszyscy nasi kopacze za wyjątkiem bramkarza. Opłaciło się. Wrzucona na 7 metr piłka opadła gdzieś między zawodnikami obu zespołów, poodbijała się jeszcze od nóg kolejnych kilku graczy, by ostatecznie znaleźć drogę do bramki Bytovii. Ostatnim piłkarzem który jej dotknął był powracający do Kartuz Artur Formela. Tym samym spotkanie zakończyło się wynikiem 2:2.

Remis z Bytovią sprawił, że w tabeli wyprzedziły nas Orkan i Rega. Zarówno Trzebiatowanianie, jak i Rumianie mają jednak na koncie o jedno spotkanie więcej. Kolejny mecz Cartusii za tydzień w Gryfinie.

Cartusia Kartuzy – Bytomia Bytów 2:2 (1:2)
Domian 29, Kitowski 90+1 – Łapigrowski 12, Maciejewski 21

CARTUSIA: Tułowiecki – Mach (75` Grzędzicki), Kitowski, Domian, Rubin – Dawidowski (46` Gruchała), Stencel, Bubienko (89` Cyman), Formela – Karasiński, Mitura (60` Banaszak)

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Kropek - niezalogowany 2010-03-30 20:47:51

    I po co te kłutnie,wynik i tak zostaje.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    ja88 - niezalogowany 2010-03-29 12:31:54

    Może p. Bartek zakochany...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Bartek Gruba - niezalogowany 2010-03-28 18:36:03

    Błędy poprawione. Dzięki za czujność. Co do strzelca drugiej bramki zasugerowałem się tym, co jeszcze w czasie meczu powiedział spiker. Jeśli natomiast chodzi o pomylenie Czyżniewskiego z Tułowieckim to sam nie wiem jak na to wpadłem :)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości