Trwa zwycięska passa piłkarzy III-ligowej Cartusi 1923 Kartuzy. Tym razem niebiesko-biało-czarni pokonali przed własną publicznością Energetyka Gryfino 1:0, a gola na wagę trzech punktów zdobył na początku spotkania Tomasz Banaszak.
Mecz nie mógł zacząć się dla nas lepiej. Podopieczni Macieja Kalkowskiego przystąpili do gry z animuszem już w pierwszych minutach przeprowadzając dwie groźne akcje, raz prawą, a raz lewą stroną. Trzecie podejście okazało się już skuteczne. W 6 minucie do prostopadłej piłki pognał Kwasny, ale wychodzący z bramki golkiper gości wspólnie z obrońcą interweniowali tak niefortunnie, że wybita przez nich do boku piłka padła łupem nadciągającego lewą flanką Banaszaka. Ten przyjął ją jeszcze spokojnie i po ziemi skierował do pustej bramki.
Na tym jednak Cartusia nie zamierzała poprzestać. Dwie minuty później mogło i powinno być 2:0. Tym razem akcja na prawym skrzydle zakończyła się precyzyjną, niską wrzutką wprost na nogę wbiegającego w pole karne Kwasnego. Nasz napastnik będąc na 6 metrze i mając przed sobą tylko bramkarza, nie trafił jednak czysto w futbolówkę.
Przewaga gospodarzy była w tym fragmencie meczu bezdyskusyjna i wręcz miażdżąca. Pomiędzy 15, a 20 minutą stwarzamy sobie kolejne trzy okazje bramkowe, ale nie wykorzystujemy żadnej z nich. Zawodzi skuteczność. Najpierw po podaniu Banaszaka o centymetry myli się Domjan, po nim na długi słupek, także minimalnie niecelnie uderzał Kwasny, a serię zakończył główką obok słupka ponownie Domjan.
Przy nieco lepszej skuteczności niebiesko-biało-czarni prowadzili by już po 20 minutach gry kilkoma bramkami. Na tablicy wyników widniało tymczasem wciąż skromne 1:0. Na domiar złego w końcu przebudzili się i goście. Zamieszanie w naszym polu karnym kończy się główką piłkarzy z Gryfina, ale znakomitym refleksem popisał się na szczęście Tułowiecki.
Sytuacja ta ostudziła nieco ofensywne zapędy Cartusii i do końca pierwszej połowy gra była już dużo bardziej wyrównana. Co więcej, to Energetyk zdawał się stopniowo przejmować inicjatywę, ale poza dwiema zablokowanymi próbami nie zdołali poważniej zagrozić bramce Tułowieckiego. Cartusia natomiast podwyższyła w 34 minucie na 2:0, po główce Kitowskiego, ale sędzia dopatrzył się faulu naszego stopera w walce o piłkę i gola nie uznał.
Druga odsłona meczu była już zdecydowanie gorsza. Miejscowi niemal całkowicie odpuścili sobie atak, pozwalając prowadzić grę gościom. Na początku próbę głową po rzucie rożnym zaliczył Węsiora, ale to w zasadzie była przez długi czas jedyna godna uwagi akcja Cartusii w drugiej połowie. Nie mogliśmy odnaleźć rytmu z początku pierwszej części meczu, a Energetyk natomiast poczyniał sobie coraz śmielej. Kolejnymi dwoma blokami w polu karnym popisał się m.in. Kitowski, ale piłka niebezpiecznie często trafia w nasze pole karne.
W 59 minucie na murawie po długiej przerwie spowodowanej kontuzją pojawił się witany owacją Piotr Zagórski i choć widać jeszcze było w jego grze brak ogrania i niepewność, już po pięciu minutach znakomicie uruchomił na skrzydle Banaszaka. Ten nie zdołał jednak czysto przyjąć piłki i zamiast sytuacji „sam na sam”, straciliśmy piłkę.
Wejście naszego super-snajpera i głównego playmakera sprawiło, że Cartusia choć nie odzyskała inicjatywy, była nieco groźniejsza z kontry. W 70 minucie strzelał z dystansu nawet sam Zagórski. Lekko bita piłka skozłowała przed bramkarzem sprawiając mu spore trudności.
W 80 minucie, po kolejnym zamieszaniu w naszym polu karnym goście domagali się rzutu karnego, sygnalizując zagranie ręką Kitowskiego. I choć kontakt z piłką rzeczywiście był, sędzia uznał to za przypadek i pozwolił grać dalej. Natarcie gryfinian nie malało do samego końca, ale to gospodarze mieli okazję postawić kropkę nad „i”. W ostatniej już minucie gry w sytuacji ”sam na sam” z bramkarzem znalazł się wprowadzony po przerwie Dawidowski, uderzył mocno na długi słupek, ale podobnie jak jego koledzy w pierwszej połowie, pomylił się o kilka centymetrów.
Wynik nie uległ już zmianie i Cartusia odniosła swoje trzecie kolejne zwycięstwo w tym sezonie. Trzecie w stosunku 1:0 i z 10 punktami na koncie w pięciu meczach plasuje się już na czwartym miejscu w tabeli. Koniecznie trzeba jednak poprawić skuteczność, ponieważ mniej goli mają od nas na koncie tylko ostatni w stawce Chemik oraz trzeci od końca Gryf Słupsk.
Prosze o więcej informacji. Oczywiście cieszy wygrana.