Piłkarze Cartusii Kartuzy sprawili sporą niespodziankę zwyciężając na wyjeździe lidera i tegorocznego mistrza „bałtyckiej” III ligi – Chojniczankę Chojnice. Niebiesko-biało-czarni wygrali 2:0, oba trafienia zaliczając w ostatnich 10 minutach meczu.
Kartuzianie jechali do Chojnic właściwie jedynie po prestiż, bo z rywalizacji o jakąkolwiek stawkę odpadli już jakiś czas temu, po serii słabszych występów na początku rundy rewanżowej. Gospodarze z kolei jako lider grupy musieli tylko postawić kropkę nad „i” by zapewnić sobie upragniony awans do II ligi.
Oba zespoły zaprezentowały ciekawy, odważny futbol, ale pomimo kilku okazji po obu stronach, w pierwszej połowie kibice bramek się nie doczekali. W naszych szeregach najbliższy szczęścia był Rubin, ale w sytuacji „sam na sam” przegrał pojedynek z bramkarzem Chojny. W odpowiedzi w niemal identycznych okolicznościach obok bramki strzelał Kaszczyszyn.
Druga odsłona nie przyniosła zmiany obrazu gry. Nadal oba teamy były nastawione ofensywnie, ale żadnemu długo nie udawało się pokonać bramkarza rywali. Choć przewagę w tych staraniach zdawali się mieć gospodarze, do siatki trafiła Cartusia, a konkretnie Ireneusz Stencel, wykańczając piękną, kombinacyjną akcję całego zespołu.
W doliczonym już czasie gry miejscowych dobił jeszcze Tomasz Mach, skutecznie egzekwując rzut karny podyktowany za faul na Dawidowskim. Dla Tomka była to nie tylko ostatnia bramka, ale i mecz w barwach Cartusii. Tak jak zapowiadał już od jakiegoś czasu, wyjeżdża do Irlandii.
Po ostatnim gwizdku sędziego obie ekipy były więc zadowolone. Cartusia z cennej wygranej nad liderem na jego własnym terenie, Chojna z kolei z awansu do II ligi. Rega Trzebiatów, jedyny zespół który mógł jeszcze pokrzyżować te plany zremisował bowiem w tym samym czasie z Dąbem Dębno, tracąc definitywnie jakiekolwiek szanse na wyprzedzenie w tabeli Chojnic.
Ostatnia kolejka tego sezonu w najbliższą sobotę. Cartusię czeka następny wyjazd, tym razem do Stargardu Szczecińskiego.
Pieknie, mało tego było w rundzie wiosennej ale i to cieszy.