Reklama

Cartusia - Pogoń 1:0

25/08/2010 20:05
Trzech podejść potrzebowali piłkarze Cartusii 1923 Kartuzy by odnieść pierwsze, upragnione zwycięstwo w tym sezonie. Sztuka ta udała im się w spotkaniu z Pogonią Barlinek. Choć ani styl, ani rozmiary wygranej nie "powalają", trzy punkty niewątpliwie cieszą.

Podopieczni Macieja Kalkowskiego rozpoczęli mecz osłabieni brakiem Zagórskiego i Rubina. Ich absencja była aż nadto widoczna już w poprzednim meczu z Bytovią. Teraz wydarzenia na boisku długo przypominały tamto spotkanie. Z boiska znów wiało potworną nudą, mnożyły się niepotrzebne straty, nieporozumienia i niecelne zagrania. Na szczęście dobrze pracował tym razem nasz blok defensywny, nie pozwalając na wiele także gościom.

Pierwszą godną uwagi akcję kibice mieli okazję zobaczyć dopiero w 22 minucie, gdy prostopadłą piłkę na Borkowskiego posłał Kordyl. Minimalnie szybszy był jednak bramkarz rywali – zabrakło dosłownie kilkunastu centymetrów.

W 30 minucie znów błysnął Kordyl. Tym razem po indywidualnej akcji przedostał się pod pole karne, zszedł do środka i uderzył lewą nogą. Uczynił to jednak zbyt lekko i na dodatek w środek, przez co Gołębiewski i teraz nie miał kłopotów ze skuteczną interwencją.

Goście zdołali odpowiedzieć tylko raz, mocnym wolejem z narożnika pola karnego. Piłka poszybowała jednak nad poprzeczką. Gdy wszyscy czekali już na gwizdek sędziego i przerwę, Cartusia zaatakowała jeszcze raz. Do długiej piłki pognał Kordyl, ale przy próbie zwodu na pełnej szybkości, będąc już w polu karnym, przewrócił się niefortunnie doznając poważnej kontuzji prawej nogi. Boisko opuścił na noszach i już na nie nie wrócił. Konieczny był też przyjazd karetki. Jego miejsce zajął na murawie Banaszak, ale chwilę później arbiter zakończył pierwszą połowę.

Po zmianie stron gra nieco przyspieszyła, miejscowi kilkukrotnie odważniej zaatakowali, ale długo nic z tego nie wynikało. Największe zagrożenie stwarzaliśmy po stałych fragmentach gry, gdy główkowali Kitowski i Domjan. Właśnie po jednej z takich akcji, w 65 minucie, po dośrodkowaniu Dawidowskiego z rzutu rożnego szczęścia spróbował też Karasiński. Lekko uderzona z pozoru piłka, lobem poszybowała na długi słupek, wpadając do bramki tuż pod poprzeczką. Na trybunach wybuch radości, a na tablicy wyników 1:0 dla Cartusi!

Gol zdobyty przez niebiesko-biało-czarnych wyraźnie podrażnił drużynę gości, która w ciągu kilku kolejnych minut zepchnęła niestety kartuzian do obrony. Chwilami piłkarze z Barlinka nie wypuszczali nas nawet z własnej połowy. Szanse do wyrównania mieli w tym czasie aż trzy, ale na nasze szczęście nie wykorzystali żadnej. Dwukrotnie z opresji ratował nas kapitalnymi interwencjami Tułowiecki, a raz nie popisali się sami piłkarze Pogoni, pudłując niemiłosiernie z siedmiu metrów.

Cartusia skupiła się głównie na defensywie, do końca dalekimi wykopami „na uwolnienie” uruchamiając jedynie z przodu Dawidowskiego. Ten wybiegał kilka dobrych kilometrów, ale zagrożenia pod bramką gości już nie był w stanie stworzyć. W samej końcówce na boisku pojawili się jeszcze Kwasny, Steinborn i Cyman, ale niewiele to zmieniło. Po dramatycznej końcówce dowieźliśmy jednak trzy punkty do ostatniego gwizdka sędziego, przerywając tym samym passę trzech meczów bez zdobyczy bramkowej.

Cartusia 1923 Kartuzy – Pogoń Barlinek 1:0 (0:0)
Karasiński 65

CARTUSIA: Tułowiecki – Kempiński, Kitowski, Karasiński, Grzędzicki – Domjan, Borkowski (88’ Steinborn), Bubienko, Węsiora (90’ Cyman), Dawidowski (83’ Kwasny) – Kordyl (44’ Banaszak)

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości