Piłkarze Cartusi 1923 Kartuzy zanotowali trzecie zwycięstwo w tym sezonie. Podopieczni Jerzego Jastrzębowskiego pokonali przed własną publicznością Dąb Dębno 3:0 (2:0). To najwyższa wygrana niebiesko-biało-czarnych w obecnych rozgrywkach.
Ekipa z Kartuz przystępowała do tego pojedynku z punktem przewagi nad rywalem. Faworyta trudno było jednak wskazać, jako że oba zespoły okupują jak dotąd dolne rejony tabeli.
Mecz rozpoczął się jednak idealnie dla gospodarzy. Już w 5 minucie wyszliśmy bowiem na prowadzenie. Długie prostopadłe podanie z prawej strony przejął Kwasny i pewnym uderzeniem pokonał golkipera przyjezdnych. To ustawiło grę i dalsze losy tego spotkania.
Goście starali się co prawda jak najszybciej odpowiedzieć, ale z prób tych niewiele wynikało. Gra toczyła się raczej w środkowej strefie boiska, z lekkim wskazaniem na ekipę z Kartuz, która szczególnie groźna była po szybkich wyjściach z kontratakami, rozgrywanymi skrzydłami.
W 20 minucie potężnym strzałem głową po rzucie rożnym bitym przez Dawidowskiego popisał się Karasiński. Ale piłka poszybowała nad poprzeczką. W kolejnych 20 minutach inicjatywa należała już do piłkarzy Dębna, którzy stworzyli sobie w tym czasie jedną znakomitą wręcz okazję do wyrównania. Na 12 metrze niepilnowany znalazł się Dłubis. Przejął piłkę, ale uderzył nieczysto i obok słupka.
W 39 minucie Cartusia pokusiła się o jeden z nielicznych w tym okresie rajdów pod pole karne rywali. Podwojony przy linii końcowej Dawidowski nabił piłkę na nogi jednego z obrońców i wywalczył rzut rożny. Do dośrodkowania najwyżej wyskoczył Kordyl i podwyższył niespodziewanie wynik na 2:0.
Podłamani piłkarze gości jeszcze przed przerwą zdążyli przeprowadzić jeden rozpaczliwy atak, ale zablokowana w ostatniej chwili przez jednego z naszych defensorów piłka wyszła za linię końcową.
W 50 minucie mogło być już 3:0, ale zamykający akcję z lewej strony Dawidowski z 14 metrów nie zdołał zaskoczyć golkipera z Dębna. Chwilę później głową po raz drugi próbował Kordyl, ale tym razem zabrakło precyzji.
Także przyjezdni nie poddawali się i mieli swoje okazje, ale najskuteczniejszy w ich szeregach Dłubis ewidentnie nie miał swojego dnia, mając w kluczowych momentach problemy nawet z przyjęciem piłki.
Bliski szczęścia był też w 65 minucie Kordyl, który po nieudanej pułapce off-side"owej znalazł się w sytuacji "sam na sam" ale próba lobowanie bramkarza zakończyła się niepowodzeniem. Podobnie jak główka Kwasnego, po świetnej akcji Hejdena dwie minuty później.
Losy spotkania rozstrzygnęły się ostatecznie w 81 minucie gry, gdy wynik ustalił potężną bombą z narożnika pola karnego Kwasny. Cartusia zwyciężyła zasłużenie 3:0 i oddaliła się nieco od strefy spadkowej.
Komentarze