Piłkarze Cartusii 1923 Kartuzy nie sprostali ekipie Lechii II Gdańsk i w spotkaniu trzeciej kolejki "bałtyckiej" III ligi przegrali na wyjeździe 3:0. Dla niebiesko-biało-czarnych to już druga porażka w tych rozgrywkach i w tabeli ekipa Jerzego Jastrzębowskiego jest dopiero 14.
Faworytem tego meczu byli bez wątpienia gospodarze, czego potwierdzeniem jest zarówno kadra, jak i pozycja w tabeli. Lechia przystępowała bowiem do potyczki z kartuzianami jako lider, co więcej - bez straconego gola. W składzie biało-zielonych pojawili piłkarze, znani z boisk ekstraklasy, jak chociażby Bajic, Deleu, Wiśniewski czy Grzelczak.
Lechici górowali więc nie tylko "na papierze", ale także na murawie. Piłkarze z Gdańska na niewiele pozwalali Cartusii, raz po raz zagrażając bramce strzeżonej przez Tułowieckiego. Nasz golkiper tylko pomiędzy 20, a 22 minutą dwukrotnie wygrał pojedynki "sam na sam" z napastnikami rywali. W końcu jednak musiał skapitulować, ale przy trafieniu Przybylskiego z 34 minuty nie miał nic do powiedzenia.
Jedynym ofensywnym akcentem poczynań piłkarzy z Kartuz był niegroźny strzał Puczyńskiego z dystansu. Znacznie lepiej prezentowaliśmy się po zmianie stron, choć niestety nie przełożyło się to na wynik. Już kilka chwil po wznowieniu znakomitą okazję do wyrównania miał Formela, lecz próba lobowania Sobczaka zakończyła się niepowodzeniem, a piłka o centymetry minęła słupek. Próbował też Dawidowski, a chwilę po nim Karasiński główkował tuż nad poprzeczką.
Napór kartuzian na bramkę Lechii trwał nadal, a gdy w 71 minucie drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę obejrzał Wiśniewski, wydawało się, że wyrównanie jest kwestią najbliższych kilku minut. Dwie okazje ku temu miał m.in. pozyskany w ostatnim dniu okienka transferowego Mateusz Łuczak, ostatnio grający w Koronie Kielce. Najpierw trafił jednak z wolnego w mur, a potem "bombę" z 25 metrów z największym trudem zatrzymał Sobczak.
Miejscowi za wszelką cenę starali się obronić korzystny wynik, szukając swych szans w kontrach. Ta nadarzyła się w 85 minucie, gdy po niedokładnym dośrodkowaniu obrońcy Lechii długim podaniem uruchomili Skrzecza. Ten minął jeszcze Gładczuka i popędził pod naszą bramkę. W polu karnym odegrał jeszcze do Deleu, któremu nie pozostało nic innego jak podwyższyć prowadzenie swojego zespołu. Kartuzian dobił jeszcze już w doliczonym czasie gry Grzelczak, kończąc kolejną kontrą gospodarzy.
Komentarze