Srogie lanie sprawiła piłkarzom Cartusii 1923 Kartuzy drużyna Kotwicy Kołobrzeg. W rozegranym w sobotę meczu XXVIII kolejki "bałtyckiej" III ligi lider tabeli rozbił niebiesko-biało-czarnych aż 5:1 (1:0)!
Dla piłkarzy Piotra Kwiatkowskiego sobotni wyjazd do Kołobrzegu okazał się być wyjątkowo bolesną lekcją futbolu. Gospodarze potrzebowali remisu by przypieczętować końcowy trumf w rozgrywkach i awans do baraży o II ligę. Plan wypełnili z nawiązką sprawiając kopaczom z Kartuz najtęższe lanie w tym sezonie.
Pierwsza połowa tego spotkania, choć przegrana 1:0, nie zapowiadała klęski. Miejscowi co prawda przeważali, ale jedyną bramkę zdobył w 37 minucie z wątpliwego rzutu karnego Jakub Poznański, ale Cartusia robiła dobre wrażenie, mądrze się broniąc i dwukrotnie stwarzając poważne zagrożenie pod bramką miejscowych. Ani Czychowski, ani Wenta nie potrafili jednak znaleźć drogi do bramki rywali.
Po zmianie stron Kotwice nie pozostawiła już niestety złudzeń na korzystny rezultat. O losach tej potyczki zadecydowały jednak zaledwie dwie minuty pomiędzy 63, a 65 minutą, gdy ekipa z Kołobrzegu zdołała zdobyć kolejne dwie bramki. Obie przedniej urody.
W 77 minucie po celnej główce Rzepnikowskiego Cartusia złapała wiatr w żagle i przy odrobinie szczęścia mogła nie tylko zdobyć kolejnego, kontaktowego gola, ale i odrobić wszystkie straty. Sam Czychowski zmarnował jednak dwie "setki". Do teo minimalnie zza pola karnego pomylił się Puczyński.
Gospodarze wreszcie odpowiedzieli i zrobili to z zabójczą skutecznością. W 89 minucie kartuzian za zbyt otwartą grę ukarał Skórecki, a zaledwie minutę później dobił jeszcze pewnie zmierzający po koronę króla strzelców ligi Krzysztof Biegański.
Cartusia poległa w Kołobrzegu 5:1, co niestety nie wróży najlepiej przed zbliżającymi się derbami z Kaszubią Kościerzyna.
Komentarze