Zgodnie z oczekiwaniami, w meczu jednej szesnastej finału regionalnego Pucharu Polski III-ligowa Cartusia Kartuzy wygrała bez większych problemów z Wisłą Tczew 5:3. Choć oba zespoły dopiero zakończyły okres przygotowawczy do rundy rewanżowej, kibice nie mieli powodów do narzekań. Nie zabrakło ani bramek, ani dramaturgii.
Cartusia jechała do Tczewa jako faworyt. Osłabiona brakiem powracającego po kontuzji Kordyla i chorego Murawskiego czuła jednak respekt przed niżej notowanym rywalem.
Nie mający nic do stracenia gospodarze już w pierwszych minutach groźnie zaatakowali. Ryzyko opłaciło się, bo jeszcze przed upływem kwadransa po trafieniu Karola Damaszke garstka ok. 150 kibiców mogła cieszyć się z prowadzenia Wiślaków. Strata gola podziałała na przyjezdnych jak przysłowiowa płachta na byka i po kolejnych pięciu minutach na tablicy wyników był już remis.
Pięknym strzałem z dystansu popisał się w tej sytuacji Zagórski. Cartusia nie zwalniała tempa i jeszcze trzykrotnie przed zmianą stron zagroziła bramce Janiszewskiego. Powody do radości miała jednak tylko raz. W 35 minucie strzałem głową do siatki trafił Mitura. Mniej szczęścia mieli natomiast Gruchała i Rubin. Gdy wydawało się, że mecz jest już całkowicie pod kontrolą, bezmyślne zachowanie Mitury sprawiło, że całą drugą połowę musieliśmy grać w „dziesiątkę”.
Nasz napastnik uderzył rywala bez piłki i sędzia bez skrupułów wyciągnął czerwony kartonik. W przerwie zmuszony do zmian w ustawieniu trener Adamus wpuścił na boisko dwóch rezerwowych. Irka Stencela zastąpił Ludwik Tyc, a Grzegorza Gruchałę - Michał Leśniczak. Korekty okazały się skuteczne, bo osłabienia na murawie nie było widać ani przez chwilę. Mało tego, dominujący zawodnicy z Kartuz dorzucili kolejne trzy bramki. I to w przeciągu zaledwie ośmiu minut!
Na listę strzelców wpisali się kolejno Zagórski (63 minuta z karnego), Rubin (67) i Kempiński (71). Ten pierwszy był zresztą bez wątpienia najlepszym piłkarzem na boisku. Wszystkie bramki strzelone przez biało-niebiesko-czarnych były bowiem jego zasługą. Dwie padły bezpośrednio jego łupem, zaś przy pozostałych trzech zaliczył asystę.
- Piotrek zagrał fenomenalnie, po raz kolejny potwierdzając jak ważnym jest ogniwem w naszym zespole – podsumował jego występ Tadeusz Orczykowski, kierownik drużyny.
Na dziesięć minut przed końcowym gwizdkiem sędziego w szeregi naszej drużyny wkradło się zbyt duże rozluźnienie. Prowadząc 5:1 oddaliśmy inicjatywę gospodarzom, którzy skrzętnie to wykorzystali. Debiutującego w barwach Cartusii Kacpera Tułowieckiego pokonał dwukrotnie Kamiński, zmniejszając rozmiary porażki Tczewian na 5:3.
Dobry mecz w wykonaniu podopiecznych Adamusa i niewątpliwie optymistyczny prognostyk przed zbliżającym się meczem ligowym z Błękitnymi Stargard Szczeciński.
Skład Cartusii:
Kacper Tułowiecki - Ireneusz Stencel (46. Ludwik Tyc), Piotr Karasiński, Ryszard Dawidowski (75. Tomasz Mach), Wojciech Kempiński - Artur Bubienko, Paweł Rubin, Mateusz Cyman (85. Arkadiusz Kordyl), Piotr Zagórski, Grzegorz Gruchała (46. Michał Leśniczak) - Mirosław Mitura
Bartek Gruba
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze