Reklama

Cartusia wygrała z Bałtykiem

Kolejne zwycięstwo na swoim koncie zanotowali piłkarze III-ligowej Cartusii 1923 Kartuzy. W sobotę skorzystali oni skrzętnie z atutu własnego boiska i pokonali Bałtyk Gdynia 1:0. Bramkę na wagę trzech punktów zdobył rezerwowy w tym meczu Piceluk.

Spotkanie zaczęło się od bardzo mocnego uderzenia miejscowych, bo już w 1 minucie po prostopadłym zagraniu w sytuacji "sam na sam" z bramkarzem gości znalazł się Sidor. Próba minięcia golkipera zakończyła się jednak niepowodzeniem. W kolejnych minutach szczęścia dwukrotnie próbował Domjan. Najpierw nieznacznie pomylił się przy uderzeniu z dystansu, a następnie dobrze już główkował, ale świetną paradą popisał się bramkarz gdynian.

Cartusia nie zwalniała tempa także w kolejnych minutach, wyraźnie dominując nad rywalami. Blisko umieszczenia futbolówki w bramce Bałtyku był bowiem także Formela, który po indywidualnej akcji posłał piłkę o kilka centymetrów obok słupka. Wszystko to działo się w pierwszy dwóch kwadransach. Dopiero wtedy z letargu przebudzili się przyjezdni i oddali pierwszy, niecelny strzał na bramkę bezrobotnego do tego momentu Tułowieckiego.

Jeszcze przed przerwą bramkarza ekipy z Gdyni zaskoczyć próbował Kowalkowski, ale i w tej sytuacji dobrze między słupkami spisał się Yehia. Mimo sporej przewagi niebiesko-biało-czarnych, wynik pozostawał więc bezbramkowy.

Druga połowa zaczęła się podobnie jak pierwsza, od doskonałej okazji kartuzian. Kowalkowski idealnie dograł w pole karne do Patryka Sidora, ale ten stojąc 5 metrów od bramki nieczysto trafił w piłkę. Bliższy celu był Formela, którego mocne, płaskie uderzenie wybronił niezwykle pewny tego dnia Yehia.

Niewiele brakowało, a w 57 minucie jedna z nielicznych akcji gości zakończyłaby się bramką. Najpierw po strzale z dystansu uratował nas słupek, a przy dobitce Kamila Wojciechowskiego, który nie tak dawno jeszcze bronił barw Cartusi, na wysokości zadania stanął już Tułowiecki, instynktownie odbijając niezwykle groźny strzał napastnika z Gdyni.

Decydująca dla losów tego pojedynku akcja rozegrana została w 78 minucie i na szczęście jej głównymi bohaterami byli kartuzianie. Dokładnym zagraniem ponad obrońcami drużyny przeciwnej popisał się Andrychowski. Ta trafiła do wprowadzonego kilkanaście minut wcześniej Piceluka, który z siedmiu metrów posłał piłkę obok próbującego jeszcze ratować swój zespół Yehii.

Ostatnie 10 minut gry to już przewaga Bałtyku, który usiłował odrobić straty, ale na niewiele się to zdało. Mało tego, szansę na podwyższenie prowadzenia miał po jednej z kontr Piceluk, który otrzymał idealne podanie od Dominika Nurka, ale potem już zupełnie się pogubił i źle przyjął piłkę.

Cartusia zwyciężyła zasłużenie Bałtyk 1:0 i w tabeli "bałtyckiej" III ligi umocniła się w środku stawki.

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości