Kolejny dobry występ zanotowali zawodnicy Cartusii Kartuzy. W meczu XVII kolejki biało-niebiesko-czarni zwyciężyli z zamykającą ligową tabelę Olimpią Sztum 3:1. Po tym spotkaniu nasi zawodnicy mają już na koncie 23 oczka, a ich przewaga nad grupą najsłabszych III-ligowych ekip wzrosła do siedmiu punktów.
Choć wynik końcowy nie pozostawia wątpliwości, która z drużyn była lepsza, a Cartusia mogła pokusić się o strzelenie nawet kilku goli więcej, pierwsza połowa zakończyła się dość niespodziewanym prowadzeniem gospodarzy. Już w pierwszych minutach spotkania, po stałym fragmencie gry, Czyżniewski musiał wyjąć piłkę z siatki. Dośrodkowanie Podbereżnego z rzutu wolnego celnym strzałem głową wykończył Sławomir Korda. Zapachniało sensacją, gdyż był to dopiero piaty gol strzelony przez sztumian w tym sezonie.
Cartusia rzuciła się do odrabiania strat, ale długo nie mogła znaleźć sposobu na pokonanie golkipera rywali. W 32 minucie naciskany przez obrońców Kordyl w dogodnej sytuacji uderzył niecelnie, zaś trzy minuty później dośrodkowania Gruchały z prawego skrzydła nie wykorzystał Banaszak.
W drugiej odsłonie podopieczni Adama Adamusa zagrali zdecydowanie pewniej i rządzili już niepodzielnie na murawie przez całe 45 minut. Zmasowane ataki gości przyniosły efekt już w 49 minucie. Po faulu na Zagórskim w polu karnym sędzia podyktował „jedenastkę”, którą na bramkę zamienił sam poszkodowany. Szybko zdobyty gol dodał jeszcze naszym piłkarzom skrzydeł, przez co umiejętności stojącego w bramce Olimpii Świderskiego co rusz wystawiane były na próbę. W 59 minucie był on jednak bez szans. Z rzutu rożnego piłkę dośrodkował Zagórski, ta spadła wprost na głowę Tyca, który strącił ją do Karasińskiego, a ten z najbliższej odległości umieścił ją w siatce, wyprowadzając Cartusię na prowadzenie. Nie minęła minuta, a gospodarze znów byli w tarapatach. Piłka po uderzeniu Zagórskiego z rzutu wolnego dosłownie o centymetry minęła prawe okienko bramki Świderskiego.
W kolejnych minutach swoje okazje mieli też Kempiński, Gruchała i Kordyl, ale żadnemu z nich nie udało wpisać się na listę strzelców. „Wejście smoka” zaliczył za to Murawski, który w 87 minucie zastąpił na boisku Gruchałę. Już jego pierwszy kontakt z piłką przyniósł kartuzianom trzeciego gola! Znakomitą asystę w tej sytuacji zaliczył Kordyl.
Świetna, koncertowa wręcz druga połowa zapewnia nam szóste zwycięstwo w sezonie. W tabeli Cartusia nadal zajmuje co prawda dwunastą lokatę, ale jej strata do miejsca piątego wynosi zaledwie pięć punktów.
Komentarze