Reklama

Cartusia wywiozła z Polic komplet punktów

Miesiąc musieli czekać piłkarze Cartusii 1923 Kartuzy na kolejną wygraną w lidze. Sztuka ta udała im się w sobotę w Policach, gdzie po golach Kowalkowskiego i Karasińskiego niebiesko-biało-czarni pokonali miejscowego Chemika 2:1. Po dziewięciu meczach kartuzianie z dorobkiem 13 punktów plasując się w samym środku stawki.

Sobotni mecz był dla podopiecznych Jerzego Jastrzębowskiego niezwykle ważny. Aż cztery porażki poniesione w pierwszych ośmiu spotkaniach sprawiły, że punkty były podopiecznym Jerzego Jastrzębowskiego niezwykle potrzebne. Ewentualna przegrana w Policach wiązałaby się z kolejnym spadkiem w tabeli, niebezpiecznie blisko strefy spadkowej. Łatwo nie było, tym bardziej, że Chemik przed starciem z Cartusią przegrał w tym sezonie tylko raz, zaś w ostatnich dwóch kolejkach zainkasował komplet punktów za wyjazdowe zwycięstwa nad Arką II i Kotwicą.

Sobotni mecz lepiej zaczęli jednak goście z Kaszub, którzy już w pierwszych minutach próbowali zaskoczyć miejscowych dwiema akcjami ze skrzydła. W odpowiedzi Chemik także dwukrotnie zaatakował, ale wynik nie uległ zmianie.

Do 27 minuty. Wtedy to świetnie w destrukcji spisał się Puczyński. Przejął piłkę w środkowej strefie boiska i od razu uruchomił prostopadłym podaniem Kowalkowskiego. Ten znalazł się w sytuacji "sam na sam", minął w pełnym biegu bramkarza i pewnie umieścił futbolówkę w pustej bramce. Niewiele brakowało, a pięć minut później ten sam zawodnik zostałby bohaterem. Ponownie znalazł się w sytuacji "sam na sam", ale tym razem nie zdołał pokonać bramkarza gospodarzy. Nie zauważył też nadbiegającego i lepiej ustawionego Formeli.

Zamiast 0:2 tablica wyników po pierwszej połowie wskazywała więc 0:1. Na szczęście dla Cartusii.

Zaraz po wznowieniu gry kartuzianie znów stanęli przed szansą na podwyższenie prowadzenia, ale i tym razem jej nie wykorzystali. W pojedynku "sam na sam" z bramkarzem Chemika gorszy okazał się Formela, którego strzał o centymetry minął słupek. Podobnie było w 56 minucie, kiedy Formela strzelał po rogu z 5 metrów, ale trafił prosto w asekurującego bramkarza na linii obrońcę. To była kolejna zmarnowana 100-procentowa okazja dla Cartusii.

Z nieskuteczności kartuzian niestety skorzystali w końcu piłkarze z Polic i w 62 minucie doprowadzili do remisu. Przyczyniła się do tego niezbyt pewna interwencja Tułowieckiego, który wrzucaną w pole karne z rzutu rożnego piłkę wypuścił z rąk, a pożytek z tego błędu zrobił Bieniek.

Kartuzianie na szczęście nie dali za wygraną i jeszcze mocniej przycisnęli gospodarzy. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Dziesięć minut później znów bowiem mogliśmy cieszyć się z prowadzenia. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Kowalkowskiego powietrzną walkę o piłkę wygrywa Karasiński i celną główką wpisuje się na listę strzelców.

Chemik rozpaczliwie atakuje, ale Cartusia mądrze się broni i rozbija kolejne natarcia rywali.

Chemik Police - Cartusia 1923 Kartuzy 1:2 (0:1)
Bieniek 62" - Kowalkowski 27", Karasiński 72"

CARTUSIA: Tułowiecki - Wiech, Karasiński, Gładczuk, Nurek - Puczyński, Kowalkowski (82" Andrychowski), Domjan, Sidor, Formela - Kordyl

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    twardy - niezalogowany 2012-10-14 17:23:59

    Na wyjazdach trochę lepiej grają bo trzy razy wygrali a u siebie tylko raz, Panowie weźcie przykład z Bytowa miasto podobne wielkością do Kartuz tylko oni grają w drugiej lidze i są na drugim miejscu.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości