W miniony weekend kibice piłkarscy emocjonować mogli się kolejną już kolejną spotkań na lokalnych boiskach. O ile obaj nasi IV-ligowcy odnieśli zwycięstwa, o tyle III-ligowa Cartusia przegrała już drugi z trzech jak dotąd rozegranych meczów. Najbliższy weekend będzie więc doskonałą okazją do przerwania złej passy. Tym bardziej, że do klubu wrócili Karol Domjan oraz Kamil Wojciechowski.
III LIGA
Relacje z ostatniego meczu niebiesko-biało-czarnych zamieściliśmy już w portalu wcześniej. Przypomnimy więc tylko, że podopieczni Jerzego Jastrzębowskiego ewidentnie nie podnieśli się po zaskakującej przegranej z Drawą w drugiej serii spotkań i w kolejny weekend zostali rozbici w Gdańsku aż 3:0. Co więcej, mimo że w 70 minucie, jeszcze przy stanie 1:0, z boiska wyleciał Wiśniewski i graliśmy w przewadze, osłabieni rywale zdołali wbić jeszcze dwa gole. Oby w sobotniej potyczce z Dąbem Dębno wróciła Cartusia z poprzedniego sezonu - uważna w grze defensywnej, niebezpieczna w ataku i przede wszystkim nie zwykła przegrywać u siebie.
Obaj nasi przedstawiciele na tym poziomie rozgrywek spisali się w miniony weekend zdecydowanie lepiej, a dzięki zwycięstwom umocnili także swoją pozycję w górnej części tabeli. Zarówno ekipie z Przodkowa, jak i Chwaszczyna wywalczenie trzech punków nie przyszło jednak łatwo, a losy rywalizacji ważyły się do ostatnich minut.
Chwaszczynianie podejmowali u siebie Czarnych Czarne, która nie wydawała się zbyt wymagającym przeciwnikiem, choćby ze względu na aż 18 straconych goli w czterech wcześniejszych meczach. Tymczasem po pierwszej połowie to podopieczni Aleksandra Cybulskiego przegrywali niespodziewanie 0:1, po golu Wnuka-Lipińskiego z karnego tuż przed przerwą. Na szczęście po zmianie stron gospodarze zabrali się do odrabiania strat. Najpierw do remisu doprowadził w 56 minucie Kowalczyk, a szalę zwycięstwa na korzyść miejscowych przechylił dopiero na trzy minuty przed końcem niezawodny w tym sezonie Mitura.
Nieco mniejsze emocje mogli przeżywać sympatycy GKS Przodkowo, który po punkty udał się do nierówno grającego i tym samym nieobliczalnego Gryfa Tczew. Zaczęło się pomyślnie dla naszych piłkarzy, którzy po 20 minutach gry wyszli na prowadzenie po trafieniu Blocha. Takim też wynikiem zakończyła się pierwsza połowa. Po zmianie stron sporo krwi kopaczom z Przodkowa napsuł jednak Patryk Tutkowski. Zaraz po wznowieniu gry doprowadził on najpierw do wyrównania, a potem, gdy gole Olszewskiego i Dałka pozwoliły nam znów odskoczyć na 1:3, trafił do bramki raz jeszcze, przedłużając nadzieję miejscowych na uratowanie jeszcze korzystnego wyniku. Mimo nerwów w końcówce, zakończyło się na 2:3 i trzeciej wygranej GKS-u w sezonie.
Po raz kolejny już bardzo dobrą dyspozycję zaprezentowali nasi przedstawiciele na poziomie "okręgówki". Punktów nie zdobył tylko GKS Sierakowice, a jedno oczko do swojego konta za bezbramkowy remis dorzucić mogli sobie piłkarze z Kiełpina. Pozostali zwyciężali pewnie i efektownie, w czym prym wiodły rezerwy Cartusii. Triumf 6:1 na wyjeździe z Olimpią Osowa był zdecydowanie najwyższym wynikiem całej trzeciej kolejki w gr. I V ligi. Świetna postawa na murawie przekłada się także na znakomite notowania naszych zespołów w ligowej tabeli. W grupie A Amator jest drugi, Cartusia - trzecia, a Sporting - piąty, zaś w grupie B podium zamyka Radunia.
Komentarze