Reklama

Cartusia znów bez zwycięstwa na własnym stadionie

Nie mogą się przełamać piłkarze Cartusii 1923 Kartuzy. W obecnym sezonie na własnym boisku niebiesko-biało-czarni grają wyjątkowo kiepsko. Z sześciu rozegranych do tej pory spotkań w roli gospodarza, wygrali tylko raz. Bilansu tego nie udało się poprawić także w sobotnim meczu z przedostatnim w tabeli Gryfem Słupsk, który zakończył się tylko bezbramkowym remisem.

Potyczka z przeżywającym poważne problemy Gryfem stanowiła doskonałą okazję, by poprawić słabiutki jak dotąd bilans spotkań na własnym boisku. Póki co, gra na stadionie przy ul. 3 Maja wcale atutem dla niebiesko-biało-czarnych nie jest, bo zdecydowanie lepiej radzą sobie na wyjazdach. Pocieszające może być jedynie to, że w odróżnieniu do kilku poprzednich meczów u siebie, wreszcie nie brakowało okazji do zdobywania goli. Zawodziła jednak skuteczność.

Cartusia zaatakowała od pierwszych minut, spychając goście ze Słupska do defensywy. Najwięcej ochoty do gry wykazywał Kowalkowski, który dwukrotnie miał okazję zagrozić bramkarzowi rywali. Najpierw w dogodnej sytuacji zdecydował się podawać, niestety bardzo niedokładnie, a chwilę potem już sam strzelał, ale w sam środek.

Po kwadransie gry napór miejscowych niestety zdawał się stopniowo słabnąć i przed przerwą na uwagę zasługuje w zasadzie jeszcze tylko jedna sytuacja, z 35 minuty. Po raz kolejny akcję dobrze zainicjował Kowalkowski, który minął rywala i dośrodkował na długi słupek, na Hejdena. Ten dobrze złożył się do strzału i huknął w piłkę z powietrza. Niestety ta przeleciała po zewnętrznej stronie słupka.

Po zmianie stron kartuzianie przyparli słupszczan jeszcze bardziej i już w 54 minucie mogli i powinni udokumentować przewagę golem. Szczupak Markowskiego z czterech metrów trafił jednak prosto w rzucającego się intuicyjnie bramkarza. To była zdecydowanie najlepsza okazja do objęcia prowadzenia przez Cartusię.

Potem próbował także Formela, który po krótkiej wymianie podań na linii pola karnego wpadł w 16-tkę, ale mając przed sobą już tylko bramkarza uderzył prosto w niego. Na 10 minut przed końcem świetnie z wolnego wymierzył też wprowadzony chwilę wcześniej na boisko Łuczak, ale kapitalnie interweniujący bramkarz ściągnął futbolówkę niemal z samego okienka bramki.

Niewiele brakowało, a zamiast upragnionej wygranej podopieczni Jerzego Jastrzębowskiego doznaliby upokarzającej porażki. W jednej z ostatnich akcji meczu goście przeprowadzili kontrę, po której w kapitalnej sytuacji znalazł się Waleszczyk. Uderzył nawet z bliska w dogrywaną po ziemi z boku piłkę, ale Tułowiecki na szczęście nie dał się zaskoczyć. Chwilę później arbiter zakończył mecz.

Cartusia 1923 Kartuzy - Gryf Słupsk 0:0

Tułowiecki - Wiech, Karasiński, Gładczuk (82’ Wojciechowski), Andrychowski (71’ Domjan) - Kowalkowski, Puczyński, Sidor, Heiden (56’ Nurek) - Formela, Markowski (54’ Łuczak)

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Ja1 - niezalogowany 2012-11-11 08:00:33

    Piłkarze z Kartuz za mało fajek w Lidlu przed treningiem kupują.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    twardy - niezalogowany 2012-11-10 21:52:44

    No naprawdę fatalnie ale może jeszcze dwie kolejki do końca sezonu i po odpoczynku będzie lepiej. Ale te dwa mecze są do wygrania.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości