Piłkarze III-ligowej Cartusi 1923 Kartuzy staną przed wyjątkowo szansą powtórzenia jednego z największych sukcesów w historii klubu - wywalczenia Pucharu Polski na poziomie wojewódzkim. Co ciekawe, sztuka ta udała im się po raz pierwszy dokładnie rok temu. W tym ponownie są w finale, choć rozgrywki mają nieco inną formę i do końcowego triumfu brakuje im jeszcze nie jednego, a dwóch zwycięstw.
Tegoroczne rozgrywki regionalnego Pucharu Polski są póki co dla kartuskich kopaczy udane nie mniej, niż poprzednie. A przypomnijmy, że wówczas niebiesko-biało-czarni triumfowali, pokonując w wielkim finale rywala zza miedzy, Kaszubię Kościerzyna 1:0.
Po środowym zwycięstwie nad Arką II Gdynia znów jesteśmy w wojewódzkim finale, choć tym razem wezmą w nim udział nie dwie, a aż cztery ekipy - zwycięzcy obu półfinałów w okręgu gdańskim oraz triumfatorzy z podokręgów Malbork i Słupsk. Dopiero z tej czwórki rozlosowane zostaną dwie pary, które jeszcze w tym miesiącu wyłonią właściwych finalistów. Decydujący o tym komu przypadnie puchar Pomorskiego Związku Piłki Nożnej mecz rozegrany zostanie natomiast 25 czerwca.
Droga do powtórzenia sukcesu sprzed roku jest więc jeszcze dość zawiła, choć kartuzianie zrobili ku temu kolejny ważny krok, eliminując w środowe popołudnie Arkę II Gdynia. Zespół Piotra Kwiatkowskiego wygrał z żółto-niebieskimi po raz drugi w ciągu ostatnich kilku dni. Tym razem pokonując ich w Trójmieście 2:1 (1:0).
Szansę gry od pierwszej minuty dostało w tym spotkaniu kilku nominalnych zmienników, w tym Michał Piceluk, który już w 2 minucie stanął przed szansą wyprowadzenia swojego zespołu na prowadzenie. Przegrał jednak pojedynek "sam na sam" z bramkarzem rywali. Podobnie jak w 20 minucie. Na szczęście naszego napastnika wyręczył zaledwie minutę później... stoper, Piotr Karasiński, który celną główką wpakował piłkę do bramki. Po chwili przed dogodną okazją staje Formela, ale i tym razem brakuje skuteczności. Miejscowi także próbują, posiadają nawet optyczną przewagę, ale nie są w stanie przełożyć tego na jakiekolwiek zagrożenie pod bramką Wenty. Zamiast 0:4 pierwszy połowa kończy się więc skromnym 0:1.
Po zmianie stron gra nadal jest dość wyrównana, z niewielkim wskazaniem na Arkę. To Cartusia jednak efektywniej operuje piłką i zdecydowanie częściej potrafi przebić się pod pole karne rywali. W 71 minucie nieporozumienie w szeregach gdynian sprawia jednak, że gospodarze sami wbijając sobie gola, przekreślając właściwie szanse na korzystny wynik. Co prawda w 82 minucie kontaktowe trafienie ładnym strzałem z 16 metrów zalicza Patok, ale wszystko na co tego dnia stać było rezerwy I-ligowej Arki.
Cartusia zasłużenie wygrała i awansowała do finału, w którym znalazły się także zespoły Wikędu GOSRiT Luzino (w drugim półfinale okręgu gdańskiego pokonali Koral Dębnica 1:0), Brdy Przechlewo (zwycięzca podokręgu Słupsk) oraz Żuławy Nowy Dwór Gdański (zwycięzca podokręgu Malbork). Jesteśmy więc zdecydowanie najwyżej notowanym zespołem w całej tej grupie. Luzino i Żuławy to IV-ligowcy, przy czym ekipa z Nowego Dworu Gdańskiego broni się w tym sezonie przed spadkiem, zaś zespół z Przechlewa gra w słupskiej "okręgówce". Akcje Cartusi przed kluczowymi pojedynkami zdają się więc stać wyjątkowo dobrze.
Bartek Gruba
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze