Reklama

Cartusia znów szaleje! Kolejny dreszczowiec naszych III-ligowców

19/05/2009 11:48
Komu mało było adrenaliny po środowym spotkaniu przed tygodniem 13 maja br. z Gryfem Słupsk (Cartusia ograła na własnym boisku trzeci zespół tabeli 5:4), mógł udać się już w sobotę 16 maja br. do Redy, gdzie biało-niebiesko-czarni stworzyli jeszcze bardziej emocjonujące widowisko, wygrywając ostatecznie 4:3.

Po serii udanych występów z czołowymi ekipami ligi, wyjazd do Redy wydawał się być spacerkiem i zwyczajną formalnością. Tymczasem po pierwszych, rozegranych w strugach deszczu 30 minutach, Orlęta prowadziły sensacyjnie 3:0! Dość dodać, że we wcześniejszych 25 kolejkach tego sezonu miejscowi zdołali zdobyć łącznie ledwie 9 goli!

Zaczęło się już w 4 minucie od błędu Czyżniewskiego. Bramkarz poślizgnął się, próbując interweniować przy akcji rywali prawą stroną i Marcinowi Sadowskiemu nie pozostało nic innego jak umieścić piłkę w siatce. Dziesięć minut później ten sam zawodnik wpisał się na listę strzelców po raz drugi, a po kolejnym kwadransie traciliśmy już do gospodarzy trzy gole. Po faulu w polu karnym sędzia podyktował „jedenastkę”, której skutecznym egzekutorem okazał się Królik. W szeregi Cartusi wkradła się prawdziwa konsternacja, ale na szczęście zespół pokazał charakter i dalej grał swoje.

Ataki kartuzian zaczęły sunąć na bramkę ekipy z Redy z coraz większym animuszem, co przyniosło pierwsze efekty jeszcze przed zmianą stron, w 40 minucie spotkania. Gola dającego jeszcze wiarę na odwrócenie losów rywalizacji zdobył strzałem głową Irek Stencel.

Po przerwie podopieczni Adama Adamusa zmienili nieco ustawienie. Za grającego z kontuzją Kempińskiego wszedł Gruchała, co jeszcze bardziej wzmocniło siłę rażenia kartuskiego teamu. Taktyka okazała się skuteczna, bo w 55 minucie padł kontaktowy gol dla Cartusi. Strzelcem okazał się niezawodny Zagórski. Niestety kolejne minuty i kolejne zmiany (na boisku pojawili się m.in. Więckiewicz, Hoffman i Murawski) długo nie przynosiły rezultatu. Opadające z sił Orlęta broniły się jak mogły. W końcu ich blok defensywny jednak skapitulował, choć zabrakło naprawdę niewiele. Bramka wyrównująca padła bowiem dopiero w 87 minucie meczu, a swojego drugiego gola zaliczył Zagórski.

„Z piekła do nieba” chciałoby się rzec, lecz na tym emocje się nie skończyły. Cartusia poszła za ciosem. W końcowych już fragmentach na rajd lewą stroną zdecydował się jeszcze Dawidowski, minął jednego z obrońców, wbiegł w pole karne i padł na murawę, ścięty przez jednego z zawodników miejscowych. Sędzia bez wahania wskazał „wapno”. Do piłki podszedł Zagórski, przymierzył i pewnym strzałem skompletował swojego hat-tricka. Nasz lider z 16 trafieniami zasiadł tym samym samodzielnie na fotelu najskuteczniejszego strzelca ligi!

Wielkie brawa dla Cartusi za konsekwencję i charakter, dzięki którym z przegranego już praktycznie meczu udało się przywieźć do Kartuz cenne trzy punkty. Dziś o godz. 16 na stadionie przy ulicy 3 Maja odbędzie się zaległy mecz z Dąbem Dębno. Ewentualna wygrana i w tym meczu pozwoli biało-niebiesko-czarnym wyprzedzić Kaszubię i wskoczyć na piąte miejsce w tabeli.

Orlęta Reda - Cartusia Kartuzy 3:4
Marcin Sadowski 4, 15 Ireneusz Stencel 40
Marcin Królik 30 (k) Piotr Zagórski 55, 87, 90 (k)

Cartusia rozpoczęła w składzie: Czyżniewski - Mach, Stencel, Karasiński, Kempiński -  Banaszak, Zagórski, Rubin, Bubienko, Dawidowski - Mitura

Bartek Gruba

Uwaga kibice!

Zarząd klubu Dąb Dębno przełożył dzisiejszy mecz na stadionie przy ulicy 3 Maja w Kartuzach z godziny 16 na 18.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości