Kolejne trzy punkty i spory awans w tabeli zanotowali piłkarze III-ligowej Cartusii 1923 Kartuzy. Wszystko za sprawą środowej wygranej nad Pogonią Barlinek 1:0 w zaległym meczu XVI kolejki. Pełną pulę i o wiele więcej spokoju na ostatniej prostej sezonu zapewnił niebiesko-biało-czarnym jeszcze przed przerwą Artur Formela.
Spotkanie z zespołem z Barlinkiem, po nieco słabszym początku wiosny, było dla kartuzian okazją do przedłużenia serii zwycięstw do trzech kolejnych potyczek. Po triumfie nad Lechią II Gdańsk w Pucharze Polski oraz Chemikiem Police w lidze, przyszło się podopiecznym Piotra Kwiatkowskiego zmierzyć z drużyną dość solidną, plasującą się w środkowej części tabeli.
O tym, że o tak potrzebne Cartusii zwycięstwo nie będzie wcale łatwo pokazały już pierwsze dwa kwadranse, kiedy więcej z gry zdawali się mieć goście. Wyjątek stanowił sam początek, gdy najpierw w 5 minucie Piceluk ładnym strzałem z 25 metrów posłał futbolówkę nad bramkarzem i obił poprzeczkę bramki rywali, a potem w zamieszaniu pod bramką Wolarka, mimo trzech prób strzałów z bliska piłka nie znalazła drogi do siatki.
Od tego momentu inicjatywę przejęli goście. To oni dłużej utrzymywali się przy piłce, grali spokojniej i konstruowali mozolnie akcje ofensywne. Szczęśliwie dla miejscowych niewiele z tego jednak wynikało, bo defensywa ekipy z Kartuz grała pewnie i skutecznie.
Wreszcie w 33 minucie, po jednej z niewielu w tym fragmencie gry akcji Cartusii lewym skrzydłem pognał Wiech i dorzucił w pole karne. Tam niepewnie piłkę przed siebie "wypluł" Wolarek i stojącemu sześć metrów od bramki Formeli nie pozostało nic innego jak dołożyć nogę. Tak też się stało i Cartusia wyszła na prowadzenie.
Strata gola wyraźnie podcięła skrzydła przyjezdnym, którzy do przerwy nie zdołali się podnieść i nie spróbowali nawet odrobić strat. Cartusia też nie specjalnie kwapiła się do otwartej gry, spokojnie pilnując korzystnego rezultatu.
Kolejne akcje podbramkowe kibice mogli obejrzeć dopiero po zmianie stron. Niestety stroną groźniej atakującą była znów Pogoń, spychając niebiesko-biało-czarnych do obrony. Miejscowi swoich szans w przesądzeniu o losach spotkania upatrywali w kontrach.
Bliżej wyrównania byli jednak piłkarze z Barlinka. Szczególnie w 58 minucie, gdy niepilnowany przez nikogo jeden z zawodników Pogoni otrzymał celne podanie i znajdując się kilka metrów od bramki fatalnie przestrzelił, posyłając piłkę wysoko nad poprzeczką.
Po stronie Cartusii bliski szczęścia był m.in. Dawidowski, który próbował zaskoczyć golkipera rywali bezpośrednim uderzeniem z rzutu wolnego. Pomylił się jednak o kilka centymetrów.
Im bliżej było końca z tym większą determinacją atakowali goście. Niewiele brakowało, a dopięli by swego w ostatniej minucie regulaminowego czasu gry, gdy Tułowieckiego uratowała poprzeczka. Ostatecznie Cartusia dowiozła trzy, bezcenne punkty do końcowego gwizdka i w tabeli zanotowała wyraźny awans, bo na sześć kolejek przed końcem jest w tej chwili 6, z niewielką nawet strata do 4 w stawce Bałtyku Gdynia. Ciasno jest jednak także za naszymi "plecami", bo znajdujący się tuż nad strefą spadkową Dąb Dębno uzbierał jak dotąd jedynie o 7 punktów mniej niż kartuzianie. Niemniej, po kilku nerwowych kolejkach Cartusia wreszcie może złapać oddech i z dużo większym spokojem przygotowywać się do kolejnych ligowych potyczek.
Komentarze