Reklama

Chmielno. Przedwyborcza próba sił na sesji

Choć w kalendarzach dopiero marzec, coraz wyraźniej daje się odczuć, że mamy rok wyborczy. Próbkę tego, co nas zapewne jeszcze czeka w kolejnych miesiącach dali we wtorek samorządowcy gminy Chmielno. Punktem zapalnym okazał się radny Wojciech Buczyński, wymieniany jako jeden z najsilniejszych potencjalnych kontrkandydatów Zbigniewa Roszkowskiego w walce o fotel wójta na kolejne cztery lata.

Nim na dobre rozkręci się kampania wyborcza przed wyborami samorządowymi, przyjdzie nam jeszcze wybrać nowych europosłów. Mimo to, lokalne gminy już teraz bardziej zdają się żyć jesiennymi wyborami. Szczególnie widoczne jest to w Kartuzach, ale wtorkowe posiedzenie Rady Gminy Chmielno pokazało, że emocje udzielają się już teraz także tamtejszym samorządowcom.

Obrady rozpoczęły się dość niepozornie, bo od tradycyjnego sprawozdania wójta z okresu międzysesyjnego. Po nim rajcy mają możliwość dopytać gospodarza o szczegóły poruszanych przez niego kwestii. Tym razem pytań do wójta nie było, co nie znaczy, że rajcy wcale nie zabierali głosu.

Zaczął Mariusz Grzegowski, który ironicznie "zrugał" wójta, iż ten zapomniał podziękować radnemu Buczyńskiemu za to, iż gmina przystąpi do budowy przedszkola w Chmielnie, ponieważ to właśnie jego zasługa. Wiceprzewodniczący nawiązał w ten sposób do wywiadu, jakiego radny udzielił przed kilkoma dniami "Dziennikowi Bałtyckiemu". Potem zwrócił się już bezpośrednio do samego radnego.

- Jak można przypisywać sobie zasługi za inwestycję, przy której głosowało się przeciw? - oburzał się radny. - To nie jest w porządku panie radny.

To najwyraźniej rozochociło także kilku pozostałych rajców, a nawet goszczącego na sesji radnego powiatowego, Stanisława Piaska, którzy także postanowili powiedzieć co myślą o działaniach radnego Buczyńskiego.

Tym samym rozpoczął się werbalny lincz. Opozycyjnemu rajcy oberwało się m.in. za uczestnictwo w zebraniach wiejskich kilku sołectw, za krytyczne wypowiedzi o stanie gminnych dróg i jego publiczne wypowiedzi na temat realizowanych przez gminę inwestycji.

- Panie Wojtku, wypowiada się pan o rzeczach, o których nie ma pan pojęcia. Ja mam i radziłbym trzeźwym okiem spojrzeć najpierw wokół siebie - strofował radnego Stanisław Piask.

Wyraźnie zaskoczony nagonką na swoją osobę Buczyński postanowił się bronić.

- Czuję się niejako wywołany do tablicy, w związku z czym wyjaśniam, że od początku kadencji staram się wykonywać powierzone mi wraz z mandatem radnego obowiązki jak najlepiej. Na to otrzymuję dietę, by mieć kontakt z mieszkańcami całej gminy, poznać ich problemy i potem na sesji móc obiektywnie oddać głos w istotnych dla nich sprawach - stwierdził.

Dalej wyjaśnił, że przed niemal każdym zebraniem wiejskim dzwonił z pytaniem, czy jego obecność nie będzie nietaktem, a gdy już się pojawiał, występował jedynie w roli słuchacza, a nie uczestnika. Przyznał też, że istotnie raz otrzymał telefonicznie informację o tym, że nie będzie mile widziany przez mieszkańców. I tak udał się jednak na wspomniane spotkanie do Garcza i ku swojemu zaskoczeniu nie spotkał się tam z żadną niechęcią, a wręcz dziękowano mu, że jako jeden z nielicznych rajców interesuje się nie tylko swoim okręgiem.

- Dlatego zastanawiam się kto inspiruje te skierowano przeciwko mojej osobie działania - skwitował, po czym przystąpił do wyjaśniania kolejnych punktów z listy zarzutów.

- Drogi rzeczywiście są w lepszym stanie niż 20 lat temu, nie przeczę, ale uważam też, że tempo tych robót mogłoby być lepsze. Wystarczy spojrzeć na sąsiednie gminy, chociażby Stężycę - powiedział.

- Co zaś się tyczy budowy przedszkola. Zawsze byłem i będę za jego budową, a moje głosowanie w tej sprawie wynikało z zupełnie innej kwestii, a mianowicie finansowania tego zadania - dodał.

Niejako na zakończenie o kilka słów podsumowania pokusił się jeszcze przewodniczący rady.

- Jako radnych zabolało nas to, że powiedział pan, że udało się panu przemycić do realizacji budowę przedszkola. Po pierwsze to zasługa całej rady, a nie pana, a po drugie niczego nie trzeba było przemycać. To była nasza wspólna decyzja - zaznaczył Marian Kwidziński.

Wójt nie zabierał głosu w dyskusji, informując jedynie, że jest od roboty, a nie politykowania. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że całe wtorkowe przedstawienie miało głównie charakter polityczny i stanowiło małą próbkę przedwyborczych gier, jakich pewnie doświadczymy w najbliższych miesiącach jeszcze wielokrotnie. Pikanterii atmosferze panującej w chmieleńskim samorządzie dodaje zresztą fakt, że Zbigniew Roszkowski i Wojciech Buczyński rywalizowali już w 2010 roku o fotel wójta. Wówczas to mało znany i nie mający żadnego samorządowego doświadczenia pretendent uzyskał aż 32 procent głosów. Choć żadne oficjalne deklaracje jeszcze nie padły, wiele wskazuje na to, że jesienią może dojść do powtórki z tamtej batalii.

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    mzetka3 - niezalogowany 2014-03-13 09:41:02

    @"mati88":Dobre, jeśli jesteś aktywny to znaczy że nic nie robisz logika z d wzięta...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    zwioski - niezalogowany 2014-03-12 22:42:04

    Toś się chłopie wysilił! Z Twoją logiką trudno dyskutować. Według Ciebie ktoś kto krytykuje nadużycia, zasługuje na zarzut nic nierobienia? Czyli odpowiednim działaniem jest siedzenie cicho? To pewnie uważasz, że jak Twoja żona wyda waszą wspólną kasę przeznaczoną na jedzenie dla dzieci na swoje drogie perfumy to nie powinieneś się odzywać? Mam w takim razie dobrą wiadomość dla Ciebie: właśnie zdałeś test na radnego gminy Chmielno w obozie Roszkowskiego!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    mati88 - niezalogowany 2014-03-12 20:07:41

    Tobie radzę dokładnie przeczytać ustawę o samorządach gminnych. Jak byś nie wiedział to jest taka m.in. na stronie Sejmu. Nie ma w niej żadnego zapisu dotyczącego obowiązku uzyskiwania funduszy zewnętrznych przez gminę. To jest raczej wprowadzaniem ludzi w błąd. Uważam, że osoba, która nie popełnia czasami błędów, czy pomyłek tak na prawdę nic nie robi i nie ma kiedy popełnić błędu bo takie zdarzają się nawet najlepszym. Oczywiście w takim wypadku trzeba zwrócić na to uwagę i wyciągać odpowiednie konsekwencje, zwłaszcza jeżeli chodzi o administrację publiczną, która powinna działać w interesie obywateli. Ciągła krytyka Pana Buczyńskiego raczej świadczy właśnie o takim nic nie robieniu. Na szczęście inaczej niż poprzednio oprócz Pana Buczyńskiego mamy teraz jeszcze kilku innych kandydatów na Wójta.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości