O pierwszym roku pracy na stanowisku wójta, priorytetach na najbliższe lata, zadłużeniu gminy i problemach z jakimi musi mierzyć się samorząd z Michałem Melibrudą, wójtem Chmielna rozmawiała Magdalena Damps-Zdrojewska.
Mija rok od momentu, gdy objął pan funkcję wójta, co było największym wyzwaniem na samym początku kadencji?
W zasadzie wszystko, ponieważ praca samorządowca była dla mnie jedną wielką niewiadomą. Po szesnastu latach prowadzenia własnej działalności gospodarczej, czyniłem w samorządzie pierwsze kroki. Czerpałem wiedzę głównie z informacji, które przekazał mi poprzedni wójt Jerzy Grzegorzewski. Można powiedzieć, że skoczyłem na głęboką wodę.
Czy pana wyobrażenie o pracy samorządowej pokryło się z realiami?
Myślę, że po tym pierwszym roku, nie jestem jakoś negatywnie ani pozytywnie zaskoczony. Zastałem sytuację taką, jak mi ją nakreślono, wiedziałem, czego się spodziewać. Po drodze doszło kilka problemów, które zaserwował nam rząd, na skutek zmian legislacyjnych i z tym będę musiał się mierzyć. Wydaje się, że pod tym względem trafiłem na trudny dla samorządu okres. Poprzednie trzy-cztery kadencje były dla samorządowca dużo łatwiejsze. To, co mogę poczytać na plus – to nastawienie wszystkich dookoła. Spodziewałem się, że może być trochę trudniej, ale na ogół spotykam się z przychylnością mieszkańców, staram się robić wszystko najlepiej, jak potrafię
A co pana najbardziej rozczarowało?
Chyba praca nad budżetem. To bardzo trudny etap pracy samorządu. Nad budżetem pracuje nie tylko skarbnik – żeby dobrze go zaplanować musi nad nim pracować szereg ludzi. Moja praca od podstaw nad budżetem zaczęła się w zasadzie tej jesieni, bo gdy objąłem stanowisko, tegoroczny plan finansowy był w zasadzie gotowy. Obrałem taką strategię, by nie wywracać go do góry nogami. Staraliśmy się wprowadzać jedynie zmiany kosmetyczne, raczej po to, by coś zaoszczędzić. Wyjątkiem był remont osiedla w Miechucinie, dofinansowany z funduszu dróg samorządowych. Było to zadanie na tyle istotne, że uważałem, iż należy je zrealizować mimo trudności. Nie wpłynęło ono znacząco na obciążenie budżetu, gdyż wszystkich planowanych inwestycji i tak nie udało się w tym roku zrealizować. Kilka zadań przesunięto na rok 2020. Ten budżet tworzymy cały od podstaw i wszystko trzeba bardzo dokładnie przemyśleć, policzyć, przygotować kosztorysy, oszacować, gdzie można zdobyć dodatkowe środki, ale też wziąć pod uwagę czarne scenariusze. Rok 2020 będzie wyjątkowo trudny, gdyż dzięki obietnicom wyborczym rządu, nie wiemy do końca, czego się spodziewać.
Pozostając w sferze budżetowej, jeszcze w trakcie kampanii wyborczej dużo mówiło się o znaczącym wzroście poziomu zadłużenia gminy w poprzedniej kadencji. Jak się pan na tę sytuację zapatruje?
Zadłużenie rzeczywiście jest dużo wyższe, w ostatniej kadencji wzrosło do ponad 16 milionów złotych, ale porównując nas do budżetów innych samorządów, procentowo jest ono niższe niż u sąsiadów. Na pewno, tak jak obiecałem przed wyborami, zrobię wszystko, by je zmniejszyć. W tym roku nie udało się tego zrobić, gdyż jak wspomniałem, przejąłem gotowy budżet, a on zakładał już na początku, dwa miliony złotych deficytu. Przyszłoroczny budżet już planujemy tak, by zadłużenie zauważalnie zaczęło się zmniejszać.
Mając tego typu ograniczenia, pole do popisu w zakresie możliwości inwestycyjnych jest chyba znacznie mniejsze?
Oczywiście, że tak. Często powtarzam, że gmina Chmielno na tle innych samorządów powiatu jest jak Kopciuszek. Przy naszym 44-milionowym budżecie w porównaniu do 120-milionowego budżetu Sierakowic czy 200 milionów w Kartuzach, jesteśmy jak Dawid przy Goliacie, dlatego też skala naszych przedsięwzięć jest inna. Musimy mierzyć siły na zamiary i bardziej niż inni sięgać po środki zewnętrzne. Staramy się zrobić to, co możemy w ramach budżetu. Trudności wynikają nie tylko z planowanych inwestycji, są inne wskaźniki, które nas ograniczają. Musimy też bardzo kontrolować wydatki bieżące i je ograniczać. Przed nami w najbliższych latach mocne zaciskanie pasa.
Co jest więc priorytetem na najbliższe lata?
Na pewno zmniejszenie zadłużenia. To było moje hasło przedwyborcze i zamierzam je zrealizować. Nie dopuszczam innej opcji, jak zakończenie kadencji z zadłużeniem niższym niż w roku bieżącym. I nie mówię tu o kilku czy kilkuset tysiącach a o milionach złotych. Musimy zacisnąć pasa we wszystkich sferach wydatków bieżących. Spore oszczędności należy wprowadzić w oświacie. Nie może być tak, że zaciągamy kredyt lub sprzedajemy nieruchomości, by sfinansować deficyt w oświacie. To sytuacja niedopuszczalna, dlatego będziemy musieli dopasować wydatki na oświatę do okoliczności, w jakich przyjdzie nam się poruszać. Oszczędności w oświacie są konieczne i szukamy ich w różnych sferach, ale udało się ocalić miejsca pracy i chcę przede wszystkim uniknąć likwidacji etatów w oświacie.
Spore trudności gminy napotykają obecnie w związku z narzuconymi przez rząd zmianami w systemie gospodarowania odpadami. Gmina Chmielno również boryka się z problemem braku wystarczającej ilości środków na obsługę systemu....
To kolejny kamyczek w naszym ogródku. Nie chciałbym mówić źle o ustawodawcy, ale nowelizacja ustawy z 6 września, będzie brzemienna w skutkach dla samorządów. W tym roku system gospodarki odpadami, po podwyżkach, które musieliśmy wprowadzić, działał dobrze. Był u nas wyliczony niemal perfekcyjnie. Tymczasem ustawodawca zaserwował nam zmianę i znów zaczyna brakować pieniędzy w przyszłorocznym budżecie, a my musimy gdzieś je znaleźć. Byliśmy przygotowani na podwyżki, które wymuszają realia rynkowe – rosną koszty operatora - wzrost kosztów pracy, zużycia energii... Liczyliśmy się z tym, że w kolejnych latach ceny wzrosną, jednak nie byliśmy przygotowani na to, że nagle zabraknie nam kilkuset tysięcy złotych. Nowelizacja spowodowała, że musimy obniżyć o połowę koszty właścicielom domków letniskowych i firmom, czyli dla nieruchomości niezamieszkałych. To powoduje, że brakuje nam około 300 tys. zł, przy rocznych kosztach na poziomie dwóch milionów. Do tego dochodzą podwyżki operatora. Spodziewamy się, że może nam ostatecznie zabraknąć nawet 500 tys. zł.
Konieczność załatania tej dziury bardzo uderzy w mieszkańców?
Starałem się, by mieszkańcy odczuli to w jak najmniejszym stopniu, a same podwyżki zostały odsunięte w czasie. Od 1 stycznia 2020 roku nie będzie podwyżki. Przyjęliśmy model pięciomiesięczny i pozycję wyczekującą, licząc, że ustawodawca coś zrobi z tym bublem. Wydaje się niemożliwe, by pognębienie samorządów było celowym działaniem. Przy rosnących kosztach zmuszono samorządy do zmniejszenia o połowę kwot, które płacili letnicy i właściciele firm. Czekamy i zastanawiamy się, co dalej. Myślę, że w najbliższych miesiącach wydane zostanie stosowne rozporządzenie. Dało się już zauważyć, że rząd potrafi podejmować decyzje szybko.
Wspomniał pan, że priorytetem w tej kadencji będzie zmniejszenie zadłużenia. A pod względem inwestycyjnym, na jakich zadaniach chce się pan skupiać?
Przed wyborami mówiłem o różnych sferach m.in. o turystyce i innych inwestycjach gminnych, jednak priorytetem teraz będą drogi i rozbudowa sieci wodno-kanalizacyjnej. Oczywiście będziemy się starali realizować drobne inwestycje w obszarze turystyki, jednak priorytetem jest budowa dróg i rozbudowa sieci wodno-kanalizacyjnej. To najpilniejsze potrzeby. Gmina obecnie jest skanalizowana w około 60 procentach, więc jeszcze sporo do zrobienia. Za pośrednictwem naszego przedsiębiorstwa komunalnego, złożyliśmy w tym roku wniosek o dofinansowanie rozbudowy sieci w Borzestowie i Zajezierzu. Wniosek został wstępnie zakwalifikowany, więc wkrótce staniemy przed wyzwaniem znalezienia środków na realizację tej wielomilionowej inwestycji.
Korzysta pan z doświadczenia kolegów z sąsiednich samorządów? Jak układa się współpraca?
Oczywiście, że korzystam. Współpraca układa się raz lepiej raz gorzej. Nie każdy chętnie się dzieli swoimi wiadomościami, jednak muszę przyznać, że współpraca najlepiej układa się z gminą Stężyca. Tomasz Brzoskowski jest otwartym i chętnym do pomocy człowiekiem. Rozumiemy się doskonale i nadajemy na podobnych falach. Bardzo dobrze współpraca układa się również z władzami powiatu. Starosta Bogdan Łapa jest bardzo otwarty i dzięki temu możemy inwestować wspólnie w powiatową infrastrukturę drogową na terenie naszej gminy.
A jak układa się współpraca z radą gminy?
Bardzo dobrze. Byłbym niewdzięcznikiem, gdybym powiedział coś innego. Myślę, że pomimo tego, że w radzie zasiada dziewięcioro nowych członków, mamy bardzo zgodną radę, bardzo trzeźwo i realnie myślącą a przede wszystkim dojrzałą. Mógłbym tę radę stawiać za wzór dla innych samorządów. Sesja powinna być ukierunkowana głównie na procedowanie uchwał, a miejscem na dyskusje są posiedzenia komisji. Jeśli na naszej sesji pojawia się problem dyskutowany na komisjach, wynika to z różnych przesłanek, ale nie z tego, że ktoś chce komuś zrobić na złość. Na sesjach skupiamy się na dobru gminy.
A co ze strefą gospodarczą, którą planowano utworzyć w okolicach Maksa i terenami inwestycyjnymi, które tam wyznaczono? Miał to być teren, który przysłuży się rozwojowi gospodarczemu gminy. Ale czy tak się dzieje?
Może nie widać tego w mediach, ale prowadzę szereg rozmów z inwestorami. W tej chwili nabyciem gruntów zainteresowanych jest siedem podmiotów. Rozmowy są na tyle zaawansowane, że spokojnie możemy mówić o komercjalizacji tych gruntów w pewien ewolucyjny, przemyślany sposób. Już samo wykoszenie terenu i poprawienie banera informującego o możliwości nabycia tych terenów, przyniosło efekt. Regularnie zgłaszają się zainteresowani zakupem gruntów. We wtorek otrzymaliśmy informację o woli zakupu jednej z działek. Mamy tych gruntów sporo, bo ponad 70 hektarów, chciałbym jednak, by sprzedaż postępowała sukcesywnie.
Czy w samej strukturze organizacji urzędu i kwestiach personalnych wprowadził pan dużo zmian?
Nie. Wbrew powszechnemu chyba obyczajowi, nie robiłem w urzędzie rewolucji kadrowych i nikogo nie zwolniłem ani nie planuję. Zmiany są podyktowane demografią – szereg pracowników jest w wieku emerytalnym, więc w ciągu dwóch lat udadzą się na zasłużony odpoczynek.
Pana kontrkandydatka też zachowała pracę?
Oczywiście. Zachowała pracę i nie zawiodłem się. Bardzo dobrze nam się współpracuje.
Jakie cechy pana zdaniem powinien mieć dobry wójt?
To wójt, który jest dla mieszkańców. To powinna być cecha nadrzędna. Prócz tego, powinien być pomysłowy i mieć wyobraźnię, ale też potrafić racjonalnie gospodarować finansami, umieć oszczędzać, ale też poszukiwać nowych źródeł finansowania.
Gdyby miał pan cofnąć czas o rok to ubiegałby się pan o fotel wójta jeszcze raz?
Dobre pytanie. Są argumenty za i przeciw. Mankamentem jest aspekt finansowy, bo uważam, że funkcja jest mocno niedofinansowana, zwłaszcza po tym, jak uposażenia wójtów, burmistrzów i prezydentów, zmniejszył rząd. Myślę, jednak, że gdybym miał jeszcze raz podjąć decyzję o starcie w wyborach, byłaby ona taka sama.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
A.gdzie.Panie Wojcie oswietlenie I sciezka dla pieszych na.drodze Maks - Przewoz ....strach chodzic I zmierzchu .....
A czy ten problem się narodził dzisiaj? Podejrzewam że jest to problem od kilku lat a ty myślisz że wójt po roku pracy zadowoli wszystkich i w wszystkim. Jest bardzo dużo rzeczy które by trzeba było zrobić ale sa to lata zaniedbań poprzedników.
No.rok to juz duzo by poznac gminę.....jej potrzeby ....
Nie rozumiem to w borzestowo będzie oczyszczalnia ścieków czy zlewnia i spółka będzie wozić to do garcza bo jeśli oczyszczalnia to ok ale zlewnia to poco to mamy szambonurkow wystarczy kontrolę żeby ludzie nie pompowali na pola szamba
Pan Wójt nie realizuje swoich obietnic wyborczych. W kampanii wyborczej obiecywał wiele, poprawę stanu dróg gminnych poprzez ułożenie płyt jumbo i nowe oświetlenie. Po wyborach okazało się, że budżet nie jest z gumy, a obietnice bez pokrycia. W następnych wyborach mój głos trafi do kogoś innego. Pozdrawiam
Proponuję zasięgnąć informacji ile wykonuje się obecnie nowych dróg wykonanych z płyt yombo oraz bieżących remontów dróg - Sesja Rg /sprawozdanie wójta. Myślę że zmieni Pan zdanie. Pozdrawiam Mieszkaniec
Niestety nijak ma się to obietnic wyborczych. Obecny wójt w trakcie kampanii podczas spotkań z mieszkańcami składał konkretne propozycje - na przykład komplekowego wykonania newralgicznych odcinków. Po wyborach dowiedzieliśmy się, że nie są one możliwe do wykonania. Wykonanie obietnic sprowadza się do kontynuowania pracy poprzedników - dokładania po kilkunastu metrów nawierzchni. Nie jest to nowa jakość którą nam obiecano, jest to jedynie kontynuacja tego co było. Wielkie rozczarowanie.
Prawda jest taka. Za co to wszystko robić??? Myślę że obecny wójt nawet nie wiedział jaką naprawdę jest kondycja finansowa gminy.
Prawda jest taka. Za co to wszystko robić??? Myślę że obecny wójt nawet nie wiedział jaką naprawdę jest kondycja finansowa gminy.
Może się mylę .Ale mam wrażenie ze połowa inwestycji jest robiona w rodzinnym miechucinie Pana Wójta . A w chmielnie nie widzę postępu . Może to się zmieni .Pierwszy rok jest trudny zawsze .Jak zawsze kasa za mała w stosunku do rzeczy do zrobienia .Ale jeśli się nie ma pomysłu na rozwój to nie będzie nigdy kasy .Potrzebny jest rozwój w gminie chmielno .
Do Chmielno , Prawda jest inna ....rzeczy do zrobienia jest wiele , wójt wiedział że jest zadłużenie gminy , ale znacznie mniejsze niż w innych gminach. Pieniędzy z budżetu coraz mniej ,Teraz powinien pomyśleć o rozwoju gminy Chmielna.
Pan Wójt może niemedialny ale skromny i skuteczny. Miłe zaskoczenie.
A.gdzie.Panie Wojcie oswietlenie I sciezka dla pieszych na.drodze Maks - Przewoz ....strach chodzic I zmierzchu .....
A czy ten problem się narodził dzisiaj? Podejrzewam że jest to problem od kilku lat a ty myślisz że wójt po roku pracy zadowoli wszystkich i w wszystkim. Jest bardzo dużo rzeczy które by trzeba było zrobić ale sa to lata zaniedbań poprzedników.
No.rok to juz duzo by poznac gminę.....jej potrzeby ....